Kubot wygrał w I rundzie mocno obsadzonego turnieju z serii Masters w Paryżu 6:4, 3:6, 6:4 z Niemcem Andreasem Beckiem, 34. rakietą świata. Za przejście eliminacji i drugą rundę Polak otrzyma co najmniej 70 pkt do rankingu ATP, co pozwoli mu w poniedziałek awansować ze 111. miejsca do pierwszej setki.
Od czasów Wojciecha Fibaka żadnemu Polakowi nie udało się przekroczyć magicznej bariery 100. pozycji w męskim tenisie, który uchodzi za bardziej konkurencyjny niż rywalizacja kobiet (Polek w setce było sporo). Fibak w latach 70. był nawet w pierwszej dziesiątce, definitywnie wypadł z setki w październiku 1986 r. Później najbliżej niej był Wojciech Kowalski, który awansował na 108. miejsce w 1988 r.
27-letni Kubot od kilku lat jest najlepszym polskim tenisistą, ale dopiero w tym roku osiąga wyniki na światowym poziomie. Pomógł mu debel - z Austriakiem Oliverem Marachem stworzył jedną z czołowych par, która wygrała trzy turnieje, zaliczyła półfinał Wielkiego Szlema i jest już pewna awansu na kończący sezon elitarny turniej ATP World Tour Finals w Londynie. W rankingu deblowym zajmują piąte miejsce na świecie.
Kubot postawił na debel, ale nie zrezygnował zupełnie z singla. Zrobił więc inaczej niż Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, którzy w pojedynkę nie grają wcale. Opłaciło się, bo mozolne przebijanie się przez eliminacje dało w tym roku Kubotowi znaczny awans (zaczynał jako nr 205). Polak doszedł m.in. do finału w Belgradzie, gdzie pokonał go dopiero Novak Djoković (ATP 3), a kilka tygodni temu wygrał z Andym Roddickiem (ATP 6) w Pekinie. Kubot, który od kilku lat trenuje pod okiem czeskich trenerów w Pradze, w sumie aż dziesięć razy zwyciężał w tym sezonie zawodników z pierwszej setki.
- Bardzo się cieszę. Łukasz już dawno zasłużył na ten awans - mówi "Gazecie" Wojciech Fibak. - Jest niezwykle pracowity, wie, czego chce, to wzór profesjonalisty. Długo się nie udawało, bo brakowało mu wiary w siebie, co przez lata było piątą achillesową wszystkich naszych tenisistów. Dzięki Marachowi i udanym występom w deblu Łukasz wreszcie zrozumiał, że może też wygrywać w singlu.
Zdaniem Fibaka Kubot nie jest jeszcze za stary na udaną karierę singlową. - Setka pozwoli mu grać w Szlemach bez eliminacji, będzie mu łatwiej planować kalendarz, może grać jeszcze ładnych kilka lat. Ma umiejętności na pierwszą czterdziestkę rankingu: dobry serwis, wolej, umie uderzyć i wyjść do siatki. Udowadnia, że nikogo się nie boi - wylicza Fibak.
W II rundzie w Paryżu Kubot zmierzy się z Marinem Cziliciem (ATP 13). - Chorwat w hali jest absolutnie do ogrania. Łukasz uskrzydlony awansem może sprawić kolejną niespodziankę. Trzymam kciuki i liczę na to, że w przyszłym roku dostarczy nam jeszcze więcej radości - zakończył Fibak.
Wyniki poniedziałkowych spotkań pierwszej rundy: Łukasz Kubot (Polska) - Andreas Beck (Niemcy) 6:4, 3:6, 6:4
Tomas Berdych (Czechy) - Vincent Millot (Francja) 6:3, 7:6 (7-4)
Ivo Karlovic (Chorwacja) - Pablo Cuevas (Urugwaj) 7:6 (7-3), 6:4
Andreas Seppi (Włochy) - Philipp Kohlschreiber (Niemcy) 6:3, 6:3.