W obydwu przypadkach kontrolerzy trzykrotnie nie zdołali pobrać próbek do badań, ponieważ belgijscy tenisiści nie znajdowali się we wskazanym miejscu albo zapomnieli poinformować Światową Agencję Antydopingową (WADA) o miejscu aktualnego pobytu. Takie obowiązki nakładają na nich regulaminy uprawniające do startu w imprezach rangi WTA i ATP Tour oraz w turniejach zaliczanych do Wielkiego Szlema.
18-letnia Wickmayer była jednym z największych objawień kończącego się sezonu, a największą niespodziankę sprawiła we wrześniu osiągając w
US Open pierwszy w karierze wielkoszlemowy półfinał. Obecnie zajmuje 18. pozycję w rankingu tenisistek.
Po tym, jak się dowiedziała o decyzji trybunału zrezygnowała z dalszej
gry w kończącym sezon turnieju WTA rozgrywanym od środy na wyspie Bali (z pulą nagród 600 tys. dol.). Zapowiada jednak złożenie apelacji w tej sprawie.
Jeśli przegra w drugiej instancji, to kara zawieszenia będzie obowiązywać przez cały przyszły sezon. Oznacza to, że nie zagra przeciwko Polsce w Bydgoszczy, gdzie w dniach 6-7 lutego zostanie rozegrane spotkanie pierwszej rundy Grupy Światowej II rozgrywek o Fed Cup.
29-letni Malisse, półfinalista Wimbledonu z 2002 roku, zajmuje obecnie 95. pozycję w rankingu ATP World Tour. Po ogłoszeniu kary przez trybunał zwołał w Antwerpii konferencję prasową. Ze łzami w oczach mówił na niej, że to zawieszenie oznacza dla niego praktycznie zakończenie kariery.
- Bardzo trudno wrócić do gry i wysokiej formy po rocznej przerwie. Tym bardziej, gdy będę miał 30 i pół roku. Trudno wtedy grać w challengerach i futuresach z młodymi zawodnikami i walczyć o każdy punkt umożliwiający większy awans w rankingu. Ta kara jest zbyt surowa dla kogoś, kto nie przyjmował nigdy dopingu - powiedział Malisse.