Ekstraklasa.tv: Złoty gol Radovicia - wideo » Maciej Skorża, Wisła: Mniej więcej takiego obrazu meczu się spodziewaliśmy. Stworzenie dwóch, czy trzech sytuacji, to zdecydowanie za mało. Nasza skuteczność nigdy nie była stuprocentowa i tak też było dziś. Cóż, liga teraz stanie się ciekawsza.
W sumie kontrolowaliśmy grę, ale nie stwarzaliśmy sobie sytuacji. Bramka Radovicia padła w momencie, gdy wydawało się, że przejmuje inicjatywę. Wystarczył jednak jeden błąd w defensywie i nieszczęście gotowe. Tak już jest, że w meczu z Legią często decyduje jedna bramka. W drugiej połowie próbowaliśmy zagrać ofensywniej. Rywale cofnęli się i osiągnęli cel. Brakowało jednak piłkarza, który dałby sygnał, by rzucić się przeciwnikowi do gardła. Taka sytuacja daje mi dużo do myślenia, bo takie spotkania wygrywa się charakterem. Ten czynnik decyduje, gdy zespoły prezentują podobną klasę. Jest mi przykro przed kibicami, że przegrywamy prestiżowe spotkania z Lechem czy właśnie z Legią. Muszę jednak myśleć tylko o jednym celu - mistrzostwie.
Jan Urban, Legia: Obawialiśmy się , że jeśli przegramy, to powtórzy się sytuacja sprzed dwóch sezonów, gdzie Wisła wypracowała sobie 10 punktów przewagi po pierwszej rundzie. Wtedy sytuacja byłaby dla nas trudna. Na początku meczu bardzo dobrą okazję stworzyła sobie Wisła, a potem było uderzenie głową Piotra Gizy. Obie strony grały dziś niedokładnie. Piłka uciekała zawodnikom, więc mecz nie był zbyt ładny. Najważniejsze dla nas było nie przegrać, a zwycięstwo pozwala włączyć się do walki o tytuł. Czy to był hit rundy? Na pewno nie.
Marcin Smoliński, Legia Warszawa: Jeszcze nigdy nie wygrałem z Wisłą na wyjeździe. Myślę, że w pierwszej połowie ich zaskoczyliśmy. Zagraliśmy pressingiem. Jeśli to, co sobie założymy przed meczem zrealizujemy na boisku, to możemy wygrać z każdym. Poza tym walczyliśmy. Już mecz z Lechem pokazał, że walką możemy wygrać mecz. Dziś, zwłaszcza w drugiej połowie, nie było finezyjnej gry.
Miroslav Radović, Legia Warszawa: Bramek nie strzelałem, ale dziś się udało. Mamy cały czas cztery punkty straty do Wisły, ale na pewno nie odpuścimy. Przy tej bramce było sporo zamieszania. Muszę się przyznać, że też zastanawiałem się co tam zrobić, bo błąd popełnił Marcelo, Pawełek chyba niepotrzebnie wyszedł z bramki, ale w końcu wpadło. Dzisiaj na pewno nie było tak dużo dokładnej gry, ale walczyliśmy.