Liverpool na mecz o wszystko w Lidze Mistrzów z Olympique Lyon jedzie poważnie osłabiony. Oprócz kontuzjowanego lidera, Stevena Gerrarda, we wtorek niepewnych udziału jest jeszcze dziewięciu innych piłkarzy. Trener Rafa Benitez musi opanować największy kryzys odkąd pracuje z zespołem, inaczej jego przygoda z "The Reds" dobiegnie końca
Liverpool przegrał sześć z ostatnich meczów biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, w których bierze udział. To najgorsza seria Liverpoolu w ostatnich 50 latach. Przed dwoma tygodniami przegrał z Olympique na własnym stadionie 1:2 i jeśli we wtorek przegra w Lyonie prawie na pewno odpadnie z Ligi Mistrzów.
Rafa Benitez, którego posada wisi ponoć na włosku, przed meczem o wszystko kłopotów ma sporo. Nie zagra na pewno kapitan "The Reds" - Steven Gerrard, który jeszcze nie wyleczył kontuzji pachwiny. - Jego stan cały czas się poprawia, ale jeszcze nie jest gotowy do gry - powiedział szkoleniowiec. Oprócz Gerrarda w Lyonie nie zagrają Albert Riera, Martin Kelly i Martin Skrtel.
Do składu wraca kontuzjowany od kilku tygodni za to Fernando Torres, ale Benitez przyznaje, że hiszpański napastnik nie jest w pełni sił. - Muszę go zabrać do Lyonu, bo nie mam za bardzo innych opcji - powiedział trener. Torres zagrał już 63 minuty w przegranym sobotnim meczu z Fulham 1:3 i strzelił jedyną bramkę dla Liverpoolu.