Serie A. 11. kolejka. Mistrz ucieka, pościgu nie ma

Rafał Stec
2009-11-01 , aktualizacja: 01.11.2009 20:23
A A A Drukuj
Piłkarze Juventusu wygrywali 2:0, ale przegrali z Napoli 2:3 i do prowadzącego Interu tracą już siedem punktów. Do czołówki wrócił Milan, który pokonał Parmę
Simone Perrotta po zdobyciu bramki.
Fot. PIER PAOLO CITO AP
Simone Perrotta po zdobyciu bramki.
Właściciel neapolitańskiego klubu Aurelio de Laurentis to narwaniec o ogromnych, sięgających co najmniej Ligi Mistrzów ambicjach. Lubi wymieniać piłkarzy, lubi wymieniać trenerów. Kiedy kilka tygodni temu zwalniał Roberta Donadoniego, usłyszał - a wraz z nim cały kraj - od byłego selekcjonera reprezentacji Włoch, że nie ma pojęcia o futbolu, że nerwowymi ruchami szkodzi drużynie, że jeśli się nie opamięta, nigdy nie osiągnie sukcesu.

Odkąd jednak Napoli przejął trener Walter Mazzari, piłkarze żyjący w permanentnym poczuciu stanu wyjątkowego przeszli totalną metamorfozę. Wcześniej dryfowali w kierunku strefy spadkowej, teraz awansowali na miejsce dające awans do europejskich pucharów. Nawet jeśli kiepsko zaczynają, znakomicie kończą - wszystkie gole w czterech meczach (trzy zwycięstwa i remis) strzelili po przerwie. W środę Milan prowadził z nimi 2:0 już w szóstej minucie, ale zdołali się podnieść i wyrównać w doliczonym czasie gry. W sobotę Juventus prowadził 2:0 jeszcze na pół godziny przed ostatnim gwizdkiem, ale goście wygrali, decydujący cios zadając w 95. minucie. Bohaterami byli dwaj pomocnicy - wprowadzony z rezerwy Jesus Datolo (jednego gola strzelił, przy pozostałych się zasłużył) oraz Marek Hamsik, który zdobył szóstą i siódmą bramkę i został wiceliderem klasyfikacji najskuteczniejszych. 22-letni Słowak podobnie jak w minionym sezonie gra rewelacyjnie, chciałyby go kupić Inter oraz Chelsea, tak imponującego startu w Serie A nie miał żaden piłkarz z Europy Środkowo-Wschodniej od czasu debiutu Andrija Szewczenki. Jeśli jednak po sezonie Hamsik odejdzie, to za gigantyczne pieniądze - gigantyczne także ze względu na aspiracje de Laurentisa.

Juventus nie przegrał na własnym stadionie z Napoli od 1988 roku (wtedy było 3:5), a od 1998 roku nie stracił nawet w tych meczach bramki. Ostatnio jednak gra słabo. Miał być jedynym godnym konkurentem broniącego tytułu Interu, tymczasem traci do niego już siedem punktów. W październiku rozegrał tylko jeden naprawdę dobry mecz - wygrany w środę z Sampdorią 5:1 - po którym Gianluigi Buffon mówił o "nuklearnej eksplozji" drużyny i zapowiadał zdecydowany pościg za liderem. Niestety, turyńczycy grają słabo, nawet w meczu Ligi Mistrzów ze słabym Maccabi Hajfa (1:0) ich najlepszym graczem był bramkarz. Coraz gorsze recenzje zbiera trenerski nowicjusz Ciro Ferrara, który w sobotę popełnił kardynalny błąd - tak bardzo chciał wygrać, że napastnika Amauriego wprowadził za defensywnego pomocnika Christiana Poulsena, który wcześniej udanie krępował ruchy Hamsika. W powszechnej opinii bez tej zmiany Napoli nie wyprowadziłoby rozstrzygającego o wyniku kontrataku.

I sobotni mecz w Turynie, i czwartkowy w Mediolanie był fantastyczną reklamą calcio. Inter pokonał bezkompromisowe Palermo 5:3 (głównie dzięki niesamowitemu występowi młodego Mario Balotellego), a obaj rywale wykreowali tyle ładnych natarć, że niewiele brakowało, by padło kilkanaście goli.W Livorno mediolańczycy już nie zachwycili - zanim zapewnili sobie po przerwie zwycięstwo, to gospodarze grali lepiej. Piłkarze lidera chcieli jednak wybiegać trzy punkty minimalnym nakładem sił, bo najważniejszy mecz czeka ich w środę - jeśli w Kijowie znów nie wygrają z Dynamem, mogą mieć spory kłopot z awansem do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Dlatego wydarzeniem dnia był przede wszystkim debiut w podstawowym składzie Rene Krhina. To 19-letni słoweński rozgrywający, którego Inter ściągnął do zespołu juniorów już w 2006 roku. Latem trener José Mourinho ogłosił plan odmładzania kadry i zabrał go do USA na pierwsze zgrupowanie z seniorami. We wrześniu Krhin zadebiutował w reprezentacji kraju.

Słoweniec w drugiej połowie na boisko nie wyszedł, bo zdegustowany ofensywnym odrętwieniem drużyny Mourinho wpuścił na boisko drugiego napastnika Samuela Eto'o. Pomogło. W dodatku punkty stracili wszyscy najbliżsi liderowi rywale - Juve, Sampdoria i Parma. Wygrał tylko znów wybitnie ofensywnie ustawiony Milan, który wrócił na miejsce dające udział w kwalifikacjach do LM.

Sypią się oferty dla Manciniego


Zobacz więcej na temat:

Podziel się