- Obecnie niczego nie można wykluczyć, ale Ukraina wie, co musi zrobić, żeby do tego nie doszło - powiedział Infantino we Florencji podczas obrad organizacji zrzeszającej europejskie ligi zawodowe.
Dodał, że najbardziej niepokoją go opóźnienia w powstawaniu infrastruktury. Przypomniał, że do końca listopada Ukraińcy mają czas na przekonanie
UEFA, że są w stanie zorganizować mistrzostwa.
Ostateczna decyzja w sprawie
Euro 2012 zapadnie w dniach 9-11 grudnia podczas posiedzenia Komitetu Wykonawczego UEFA. Wiadomo, że niezagrożona jest organizacja turnieju w czterech polskich miastach - Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku.
Trwa inspekcja, a MFW grozi Ukrainie Rozpoczęła się największa inspekcja UEFA od czasu gdy europejska federacja przyznała Polsce i Ukrainie prawo do organizacji mistrzostw Europy. To od rezultatów kilkunastodniowych obserwacji zależeć będzie w ilu, i w których tamtejszych miastach odbędzie się Euro 2012.
Tymczasem Ukraina nie ma pieniędzy na realizację najważniejszych inwestycji. Bank centralny, z którego pochodzić miało niezbędnych 10 mld hrywien, oświadczył w piątek, że nie dysponuje taką rezerwą. Co więcej, nawet gdyby ją posiadał, na taki sposób finansowania przygotowań nie godzi się Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
który grozi odebraniem pieniędzy, jeśli rząd będzie próbował łatać dziury pieniędzmi narodowego banku.
Jeśli dodać do tego niezbyt przychylną opinię Gianniego Infantino i brak możliwości pozyskania środków z innych źródeł, to wygląda na to, że Ukraina ma nie lada problem.