Prezes polskiej siatkówki: pochwalmy te dziewuchy

Rozmawiał Przemysław Iwańczyk
2009-10-05 , aktualizacja: 06.10.2009 10:12
A A A Drukuj
Jak wykorzystać sukces siatkarek? Trzeba działać. Mamy różnorakie pomysły. Działamy - mówi Mirosław Przedpełski
Prezes PZPS Mirosław Przedpełski
Fot. Kuba Atys / AG
Prezes PZPS Mirosław Przedpełski
Przemysław Iwańczyk: Co dalej z kadrą siatkarek? Kto będzie jej trenerem?

Mirosław Przedpełski: - Mamy kilka miesięcy spokoju, więc czekamy aż trener Jerzy Matlak wygrzebie się z kłopotów. Jest pierwszym trenerem kadry i nic się nie zmieniło. Przeżywa teraz rodzinny dramat i na pewno potrzebuje spokoju. Matlak to bardzo rozsądny facet, wie jakie ma zalety, jakie ma wady. Wymyślimy dobre rozwiązanie. Pierwszą rzeczą, do jakiej dążyliśmy, to wytworzenie chemii w drużynie. Udało się, stąd te sukcesy.

Tak z ręką na sercu - wierzył pan w sukces siatkarek?

- Jak prezes może nie wierzyć? Nie mam takiego charakteru, żeby szukać dziury w całym. Zawsze optymistycznie podchodzę do życia.

Rok 2009 jest wspaniały dla polskiej siatkówki - kończy go złoto i brąz mistrzostwo Europy. Co dalej?

- Nim powiem, co dalej, proszę, by dziennikarze zwrócili uwagę, skąd biorą się takie sukcesy. Złożyły się na nie pozytywne cechy charakteru Polaków. Polak potrafi, a nie odnosi sukcesy tylko dlatego, że inni są słabi, że fart nam sprzyja. To, co zrobiły nasze reprezentacje, to niesamowita sprawa. Nie pokonaliśmy w drodze po medal jakichś trzeciorzędnych rywali, tylko mocarzy. Zrobiliśmy to bez największych gwiazd, które mam nadzieję zmobilizują się teraz i będą chcieć grać w kadrze. Jeśli teraz powie ktoś: nie chcę grać, opowiemy mu: to nie graj, będą medale bez ciebie.

Po takich wynikach musimy utrzymać poziom. Zainteresowanie ludzi siatkówką jest olbrzymie. Wykorzystajmy więc te fantastyczne sukcesy.

Jak PZPS chce je wykorzystać?

- Bardzo dużo rzeczy robimy, tylko nikt na to nie chce spojrzeć.

Jakieś konkrety.

- Ruszyła Akademia Siatkówki. Chcemy opracować system nauczania, by na każdym poziomie siatkarki i siatkarze ćwiczyli w oparciu o sprawdzone wzorce. Filmy, książki, wszystko, co potrzebne jest trenerom, będzie do ich dyspozycji.

Jak sukces kadry przełoży się na kobiecą ligę? Był pan kiedyś w hali biednej jak mysz kościelna Stali Mielec?

- Pewnie, że byłem. I wiem, że brakuje pieniędzy. Trzeba działać. Mamy różnorakie pomysły. Od momentu powstania zawodowej ligi i tak jest już olbrzymi postęp, tego nie zrobimy z dnia na dzień.

Ale jakie pomysły?

-Mamy bardzo ciekawe, ale jesteśmy otwarci na szeroką dyskusję jak to zrobić? Może A pan ma jakiś pomysł? Dyskutujmy wszyscy: działacze, dziennikarze, prezesi klubów, zawodnicy. Teraz, po takich sukcesach, siatkówka jest pierwszym sportem, do którego powinni pchać się sponsorzy.

- Mamy przecież sponsora strategicznego związku, on pomaga klubom w zależności od miejsca w tabeli. I nie są to małe pieniądze - zapewniam.

A może trzeba powiększyć grono sponsorów? Myślimy w tym kierunku, naprawdę.

Stwórzmy razem coś fajnego. A nie tylko, że działacze źli, itd. Mamy sukces, cieszmy się nim, wykorzystajmy go. Nie mówmy, że brązowy medal to fuks, tylko pochwalmy te dziewuchy, bo na to zasłużyły.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się