Polkom nie udało się zrewanżować za wcześniejsze porażki z Holenderkami, z którymi w obecnym sezonie przegrały trzykrotnie i to po 0:3. W walce o finał polski zespół urwał tylko jednego seta i na pocieszenie w niedzielę zagra o trzecie miejsce z Niemkami.
- Rywalki w całym meczu w ataku grały na poziomie mężczyzn, a w obronie jak kobiety, podbijając nieprawdopodobne piłki. Tego nie wypracowuje się jednak w miesiąc, czy dwa. Ta drużyna pracuje ze sobą od kilku lat i widać efekty tej pracy - chwalił Holenderki Piotr Makowski, który od drugiej fazy grupowej zastępuje Jerzego Matlaka w roli pierwszego szkoleniowca kadry. Matlak od kilku dni przebywa w szpitalu przy ciężko chorej żonie.
O brązowy medal Polki zagrają z Niemkami, dla których sam awans do najlepszej czwórki mistrzostw jest dużym sukcesem. Niemki, podobnie jak Polki, w półfinale przeciwko Włoszkom wygrały zaledwie jednego seta.
W wielkim finale mistrzostw spotkają się bez wątpienia dwa najlepsze zespoły turnieju - Włochy i Holandia, które dotąd wygrały wszystkie spotkania. Broniąca tytułu reprezentacja Włoch straciła w mistrzostwach dwa sety, Holenderki o jeden więcej. Pomarańczowe po raz ostatni na podium ME stanęły w 1995 roku. Wówczas przed własną publicznością w Arnhem zdobyły złoty medal.
Program niedzielnych spotkań:mecz o 3. miejsce: 17.00 Polska - Niemcy
finał: 20.00 Włochy - Holandia