- Gra dla kraju to coś szczególnego, a mecze Pucharu Davisa mają niepowtarzalną atmosferę. Kocham ją po prostu. Z żadnym innym turniejem, może z wyjątkiem Wimbledonu, nie można jej porównać - powiedział Murray.
Trzeci tenisista w rankingu ATP rozegrał do tej pory dziewięć spotkań singlowych w Pucharze Davisa. Przegrał tylko jedno - ze Szwajcarem Stanislasem Wawrinką. - I był to w dodatku pierwszy mecz. Osiem kolejnych wygrałem. Chcę podtrzymać udaną passę w spotkaniu z Polską - przyznał.
Murray, mimo kłopotów z nadgarstkiem, został zgłoszony przez kapitana Brytyjczyków Johna Lloyda to dwóch pojedynków singlowych i debla. - Po odpadnięciu z
US Open (przegrał w 4. rundzie - przyp. PAP) przez sześć dni nie trenowałem. Zrobię sobie także przerwę po meczu Pucharu Davisa, ale w Liverpoolu zagram na sto procent obecnych możliwości - przyznał.
- Uważam, że jesteśmy w stanie zapewnić sobie zwycięstwo zanim zdążę rozegrać wszystkie mecze. Ale jeśli będzie taka potrzeba, wyjdę na kort trzykrotnie - zapewnił najlepszy brytyjski tenisista.
W Liverpool daviscupowa reprezentacja W. Brytanii nie gościła od ponad 40 lat.
- Jestem jednak przekonany, że kibice staną na wysokości zadania. Przecież to miasto ma piękne i bogate tradycje sportowe - powiedział kapitan John Lloyd, który broni się przed stwierdzeniami, że jego gracze bez problemu poradzą sobie z Polakami.
- Nie chcemy być ustawiani w roli stuprocentowych faworytów. Czeka nas wielki, ale i trudny mecz. To przecież Puchar Davisa. Mamy zadanie do wykonania i musimy być w pełni skoncentrowani - zakończył Lloyd.
Spotkanie W. Brytania - Polska rozegranie zostanie od piątku do niedzieli w Echo Arena w Liverpoolu. Jako pierwsi wyjdą na kort Andy Murray i Michał
Przysiężny.