Jan de Zeeuw Leo przyjedzie do Polski, ale wątpię, by spotkał się z prezesem PZPN. Po historii w Mariborze uważa, że nie mają sobie nic do powiedzenia. Przyjedzie tu po swoje rzeczy i aby załatwić formalności - w Warszawie ma mieszkanie i
auto. Na razie kończy rehabilitację operowanego kolana, w Polsce pojawi się nie wcześniej niż w przyszłym tygodniu.
Jeśli ktokolwiek z Europy zadzwoni do mnie albo Leo z pytaniem, czy warto przyjechać i pracować w Polsce, usłyszy: "W żadnym wypadku". Przy obecnych władzach Związku, które są nastawione na trenera Polaka, nie ma tu klimatu dla obcokrajowca.
Leo mówił w holenderskim
radiu, że po zmianie władz PZPN w Związku panuje bałagan, organizacyjnie wszystko idzie w dół, nie ma systemu szkolenia ani żadnego pomysłu. Podczas czerwcowego zgrupowania w Afryce mimo obecności najważniejszych osób z PZPN ani jednego dnia nie poświęciliśmy na rozmowy o piłce.