Nerwy puściły Serenie - Zczuba.tv  » Do zdarzenia doszło w sobotę w półfinałowym meczu z rewelacją turnieju Kim Clijsters. Amerykanka przegrała ten mecz 4:6, 5:7. Po podwójnym błędzie zdenerwowana Williams wdała się w kłótnię z sędziną liniową, ponadto w pierwszym secie rzucała rakietą.
- Przysięgam na Boga że wezmę tę piłkę i wepchnę ci ją do gardła, słyszysz? - miała powiedzieć Williams. Po tym, jak sędzia zgłosiła incydent, Amerykanka dodała: - Nigdy nie powiedziałam, że cię zabiję, żartujesz sobie?
Były tenisista a obecnie komentator telewizyjny Justin Gimelstob powiedział, że Serena chwilowo straciła nad sobą kontrolę, ale nie to jest istotą sprawy. - Najważniejsze jest to, że później nie przeprosiła i nie przyznała się do błędu - powiedział.
Gimelstob jest dobrym przyjacielem rodziny Williams, więc szybko dodał, że sobotnia wpadka w żadnej mierze nie świadczy o tym, jakim człowiekiem jest Serena. On i rzesze kibiców czekają jednak wciąż na przeprosiny gwiazdy, bo to one są kwestią kluczową całej afery.
Komitet organizacyjny
US Open zanim podjął decyzję o karze finansowej, zapoznał się z zapisem
wideo. Zapowiedział kontynuowanie sprawy. Tenisistce grozi zakaz udziału w przyszłorocznym US Open. Tenis to sport elitarny, podczas meczów zarówno kibiców, jak i zawodników obowiązuje pewna etykieta zachowania. Zabronione jest na przykład robienie zdjęć, a telefony komórkowe podobnie jak w teatrze muszą być wyłączone.
W poniedziałek siostry Williams zagrają jeszcze w finale
gry podwójnej, zmierzą się z Carą Black (Zimbabwe) i Lizel Huber (USA). Jak donosi "The New York Times" nikt nie widział zawodniczki w niedzielę. Venus trenowała z ojcem, a Serena gdzieś się zaszyła. W sobotę wydała oświadczenie, w którym jednak nie przeprosiła i nie przyznała się do błędu. Jej ojciec Richard Williams też cały czas odmawia komentarza.
Dla nowojorskiego dziennika "Newsday" wypowiedział się natomiast Nick Bollettieri, legendarny trener tenisowy. Jego akademia na Florydzie systematycznie kształci największe gwiazdy dyscypliny. Bollettieri jest też w stałym kontakcie z siostrami Williams i ich ojcem, doradza jako specjalny konsultant. - Jeśli spojrzycie w przeszłość, to okaże się, że siostry Williams nie są podłe. Nigdy wcześniej nie zachowywały się podle w akademii, ani wobec trenerów lub dzieci. To nie ich styl - przekonuje Bollettieri.
Jak wytłumaczyć zachowanie Sereny? Trener twierdzi, że to tylko i wyłącznie kwestia nagłego napływu złych emocji. Sprawa jest jednak poważna, bo podobne sytuacje w tenisie zdarzają się rzadko, a jeszcze rzadziej takim gwiazdom jak Serena Williams.