US Open: Drugi wielkoszlemowy triumf Kim Clijsters

mk, PAP
2009-09-14 , aktualizacja: 14.09.2009 07:41
A A A Drukuj
Belgijka Kim Clijsters po raz drugi w karierze triumfowała w Wielkim Szlemie i drugi udało jej się to w US Open (z pulą nagród 21,6 mln dol.). W niedzielnym finale turnieju na twardych kortach w Nowym Jorku była liderka rankingu tenisistek WTA Tour pokonała 7:5, 6:3 Dunkę Caroline Wozniacki, rozstawioną z numerem dziewiątym.
Clijsters - Wozniacki
Fot. Elise Amendola AP
Clijsters - Wozniacki
Clijsters z pucharem
Fot. Darron Cummings AP
Clijsters z pucharem
Clijsters - Wozniacki
Fot. Charles Krupa AP
Clijsters - Wozniacki
Caroline Wozniacki w finale US Open z Kim Klijsters
Fot. Darron Cummings AP
Caroline Wozniacki w finale US Open z Kim Klijsters
Triumfująca Clijsters z córką
Fot. Elise Amendola AP
Triumfująca Clijsters z córką
SERWISY
W pierwszym secie obie tenisistki były wyraźnie zdenerwowane i miały poważne problemy z utrzymywaniem swoich serwisów - w dziesięciu pierwszych gemach doszło w sumie aż do sześciu przełamań.

Wozniacki prowadziła już 4:2, ale pozwoliła odrobić stratę bardziej doświadczonej rywalce, a przy stanie 5:6 nieoczekiwanie przegrała swoje podanie nie zdobywając w gemie nawet punktu. W ten sposób Belgijka rozstrzygnęła losy pierwszej partii po 56 minutach ciężkiej walki, głównie w długich wymianach z głębi kortu.

W drugim secie obraz gry się nieco zmienił, a obie zawodniczki dość pewnie utrzymywały własne serwisy, poza jednym wyjątkiem. Do jedynego przełamania doszło w szóstym gemie, dzięki czemu Clijsters objęła prowadzenie 4:2 i potem już do końca utrzymała przewagę jednego "breaka". Wykorzystała już pierwszego meczbola po godzinie i 33 minutach gry.

W tym pojedynku Belgijka grała bardzo odważnie i ryzykownie, czego skutkiem było 36 wygrywających uderzeń, przy dziesięciu u Wozniacki, ale także 34 niewymuszonych błędów, przy 21 po stronie rywalki.

Clijsters w niedzielę po raz szósty wystąpiła w wielkoszlemowym finale, ale odniosła dopiero drugie zwycięstwo w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie. Zanim zakończyła karierę w maju 2007, zaraz po występie w warszawskiej imprezie WTA Tour - J&S Cup, przegrała decydujące pojedynki w Australian Open (2004), Roland Garros (2001 i 2003) oraz US Open (2003).

Po dwóch latach przerwy wróciła na korty w sierpniu, jako matka blisko dwuletniej córki Jade. Przed przyjazdem do Nowego Jorku wystąpiła w dwóch turniejach WTA: w Cincinnati dotarła do ćwierćfinału, a w Toronto odpadła w 1/8 finału, ale pokonała tam m.in. Rosjankę Swietłanę Kuzniecową, Szwajcarkę Patty Schnyder i Białorusinkę Wiktorię Azarenkę.

Natomiast w US Open wyeliminowała dwie najpoważniejsze kandydatki do triumfu - amerykańskie siostry Williams: w czwartej rundzie Venus (nr 3.), a w półfinale broniącą tytułu Serenę (2.). Za zwycięstwo w imprezie odebrała czek na sumę 1,6 mln dol., a w najnowszym notowaniu rankingu WTA Tour powinna znaleźć się na 19. pozycji, choć w tym sezonie nie była w nim jeszcze sklasyfikowana (do tego trzeba rozegrać co najmniej trzy turnieje).

Natomiast Wozniacki przesunie się na szóstą pozycję w klasyfikacji WTA. Ojciec i zarazem 19-letniej tenisistki urodzonej w Odense jest Polakiem, ale wyemigrował do Danii w latach 80. - Bardzo dziękuje wszystkim kibicom, którzy tutaj mnie dopingowali przez te dwa tygodnie. Jestem wam wdzięczna za to wsparcie" - powiedziała po Polsku Wozniacki, chwilę po tym, jak w języku duńskim pozdrowiła kibiców ze swojego kraju.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się