ME siatkarzy: Bułgarzy i Rosjanie trzymają kciuki za Polaków

mk, PAP
2009-09-13 , aktualizacja: 13.09.2009 12:57
A A A Drukuj
Bułgarskich kibiców do Turcji przyleciało równie dużo co polskich. Znacznie mniej jest rosyjskich, ale obie grupy zgodnie mówią, że w niedzielnym finale mistrzostw Europy siatkarzy Polska - Francja dopingować będą biało-czerwonych. Relacja Z czuba i na żywo w Sport.pl od godz. 19.
Piotr Gruszka i Daniel Pliński cieszą się ze zdobycia mistrzostwa Europy
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Piotr Gruszka i Daniel Pliński cieszą się ze zdobycia mistrzostwa Europy
- A to dlatego, że byliście lepsi. Nie mówię wcale tak dlatego, że wygraliście z naszą drużyną. Nie! Od samego początku turnieju prezentujecie bardzo ładną, zespołową siatkówkę. Przyjemnie się na was patrzy - tłumaczył Władimir, który do Turcji przyjechał z Warny przed dwoma tygodniami.

Obok niego siedzi cała grupka Bułgarów ubranych w narodowe barwy. Wszyscy uzbrojeni w trąbki, czapki i szaliki czekają na mecz z Rosjanami o brązowy medal, który rozpocznie się o godz. 16.30.

- Po losowaniu par półfinałowych cieszyliśmy się, że na was trafiliśmy. Myśleliśmy, że nie jesteście tak mocni. Zresztą nadal uważam, że byliście do ogrania, ale nasi zawodnicy was zlekceważyli - dodała Arnika.

Znacznie trudniej w Izmirze spotkać Rosjan. Nie rzucają się w oczy, ubrani są w cywilne stroje, nie noszą narodowych barw, a na ich twarzach nie gości uśmiech.

- Z czego mamy się cieszyć? Przyjechaliśmy tu po złoto i taki był nasz cel. Wydawało się, że wszystko idzie po naszej myśli. W półfinale nie chcieliśmy trafić na Bułgarów i Polaków. Dostaliśmy co chcieliśmy i mamy za swoje - komentował sobotnią przegraną z Francuzami 2:3 Borys.

- Na kogo bym postawił w finale? Bez wątpienia na Polaków. Daniel Castellani to świetny trener. Z niczego zrobił drużynę, która bije wszystkich. Nic na to nie wskazywało, że będziecie tacy mocni. Gratulacje - zakończył.

Najwięcej w Izmirze jest Polaków, zachowują się też najgłośniej. Najpierw do późnych godzin nocnych świętowali awans do finału, by od rana zacząć przygotowania do wieczornej rywalizacji.

- Jestem spokojny. Na pewno będzie złoto. Idę jeszcze na dobrego kebaba, wypiję piwko i na halę. Najtrudniejsze jest za nami. Medal mamy, a to było najważniejsze, dlatego teraz wierzę w to, że im mobilizacji nie zabraknie. Zresztą z Francuzami już raz w Turcji wygraliśmy. Dlaczego miałoby być teraz inaczej? - zastanawiał się Sławomir z Katowic.

Mecz finałowy między Polską a Francją rozpocznie się o godz. 19.30. Trzy godziny wcześniej o brąz powalczą Rosjanie i Bułgarzy.

Najłatwiejszy możliwy rywal - Francja? »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się