- Jestem bardzo szczęśliwy, ale mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy. Teraz nikt nas nie zatrzyma - powiedział.
- Myślę, że tutaj zaprocentuje doświadczenie, którego nabraliśmy trzy lata temu w finale mistrzostw świata w Japonii. W Tokio gładko pokonała nas Brazylia. My wtedy po raz pierwszy zagraliśmy w finale takiej imprezy. Trochę nas to sparaliżowało. Już raz przeżyliśmy te emocje, dlatego w niedzielę od samego początku wyjdziemy skoncentrowani - powiedział.
- Myślę, że teraz nie zadowoli nas srebro i będziemy walczyć o to, by przejść do historii jako mistrzowie Europy - zapewnił. Gacek przestrzega jednocześnie, że finał rządzi się swoimi prawami. - Wszystko może się wydarzyć. Dobrze, że przez cały turniej koncentrowaliśmy się tylko na każdym kolejnym meczu. Nie myśleliśmy od początku o finale, czy o medalu i to właśnie przyniosło skutek - uważa.
Libero polskiej reprezentacji zaskoczony był trochę postawą Bułgarów. - Psuli dużo zagrywek. Widać było, że mieli założenie, by mocno serwować, ale to im nie wychodziło. Cieszy, że nie oddawaliśmy bezpośrednio punktów z przyjęcia. Na piłkach wysokich ze skrzydeł Piotrek Gruszka i Bartek Kurek bardzo dobrze się prezentowali - ocenił.
Wysokie i pewne zwycięstwo nad półfinałowym rywalem napawa optymizmem przed niedzielnym spotkaniem. - Zasłużyliśmy na finał, a sobotni mecz jest tego tylko dowodem - podkreślił.
Nie tylko jednak siatkarze i trenerzy zasługują, według Gacka, na słowa pochwały.
- Wspaniale spisują się fizjoterapeuci. Od początku nas pielęgnują i dbają, by niczego nie zabrakło. Jestem pełen podziwu dla pracy Aleksandra Bieleckiego. Cały turniej przeszliśmy bez żadnego urazu. Stara się i wykonuje swoją pracę bardzo dobrze. To jest ten sukces od kuchni. To, co my wypracowaliśmy na boisku zawdzięczamy nie tylko sobie. Do późnych godzin nocnych Olek w swoim pokoju walczył z nami - opowiadał.
"Gato" pochwalił także cały sztab szkoleniowy. - Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Wszystko, to co się wydarzyło w tym sezonie kadrowym miało ręce i nogi. Liga Światowa była poświęcona młodym zawodnikom. Później udane kwalifikacje do mistrzostw świata i wspaniały występ w Turcji. Kroczek po kroczku pracowaliśmy, a w turnieju analizowaliśmy grę przeciwnika mecz po meczu nie myśląc o finale. To właśnie zaprocentowało i to nas satysfakcjonuje, aczkolwiek to w niedzielę jest ten najważniejszy mecz. Myślę jednak, że nikt nas nie zatrzyma.
Spotkanie finałowe między Polską a Francją zaplanowano na godz. 19.30. Trzy godziny wcześniej o brąz powalczą Rosjanie i Bułgarzy.