Kierownictwo zespołu Ferrari czekało z podjęciem decyzji na wynik ostatnich badań Brazylijczyka Felipe Massy. Postawiona diagnoza nie zostawiła złudzeń - Massa w tym roku nie ma szans powrotu na tor, tym bardziej, że czeka go jeszcze operacja kości czaszki, które zostały uszkodzone podczas kwalifikacji do wyścigu o Grand Prix Węgier.
Od dłuższego czasu spekulowano, że Kubica może trafić do Ferrari. "La Gazzetta dello Sport" napisała jednak we wtorek, że może to zdarzyć się już podczas przyszłotygodniowego GP Włoch. Dopiero wtedy rozpętała się burza.
- To czyste spekulacje. Absolutnie nie ma takiego tematu - zapewnił szybko Mario Theissen, szef obecnej ekipy Polaka, BMW Sauber.
- Ja nic o tym nie wiem, nie będę nic komentował. Media cały czas coś piszą - uciął krótko zagadnięty o sprawę Kubica. Jego menedżer, Daniele Morelli, nie chciał z nami rozmawiać.
Morelli żądał podobno od Ferrari od razu podpisania kontraktu na kolejny rok lub dwa lata, co miało być nie w smak zespołowi z Włoch, który nie ma jeszcze pewności co do przyszłości własnych kierowców. Jak rozwiązano ten problem? Jeżeli to Kubica trafi do Ferrari, dowiemy się zapewne już w czwartek, przy okazji ogłoszenia decyzji.
Wśród następców kontuzjowanego do końca sezonu Felipe Massy w ostatnich dniach oprócz Kubicy wymieniano Ferando Alonso - którego miał w Renault, zdaniem Nikiego Laudy, zastąpić właśnie Polak - i Fisichellę. Pierwszy z nich sam zaprzeczył doniesieniom. Plotki o przenosinach Fisichelli zdementował szef Force India Vijjay Mallya.