- Całe szczęście przyjechaliśmy tutaj jako pierwsi. Gdybyśmy zdecydowali się przybyć tutaj we wtorek, a nie w poniedziałek, byłoby pewnie jeszcze większe zamieszanie. Tutaj problemy są ze wszystkim - żalił się menedżer reprezentacji Witold Roman.
Po wylądowaniu w Izmirze nic nie wskazywało na to, że coś pójdzie nie tak, jak to było zaplanowane.
- Jak wysiedliśmy z samolotu, upewniłem się, czy na pewno dotarła do hotelu lista zakwaterowania zawodników. Zapewniono mnie, że wszystko jest załatwione. Od razu sceptycznie do tego podszedłem i miałem rację. W hotelu żadnej listy nie mieli. Musiałem włączyć komputer, szukać maila i dopiero to ich przekonało, że jesteśmy tu we właściwym miejscu - opowiadał.
Wszystko dobrze się skończyło, bo Polacy dostali dokładnie te pokoje, które chcieli. Gdy wydawało się, że najgorsze, czyli zakwaterowanie, mają za sobą, wtorek przyniósł nowe niespodzianki. Przed południem Daniel Castellani początkowo zaplanował trening w hali. Zmienił jednak zdanie i siatkarze zostali w hotelu na siłowni, a zajęcia w hali przełożył na popołudnie.
- Pojechaliśmy oczywiście nie tam, gdzie powinniśmy. Zamiast do hali treningowej zawieziono nas na główną, tam gdzie odbywać się będą zawody. Musieliśmy ćwiczyć na boisku bocznym, mimo że nikogo innego oprócz nas nie było - powiedział Roman.
Dlaczego nie mogli skorzystać z głównego parkietu? - Rzekomo mieli sprzątać. Zażartowałem, że jeśli nikt się tam nie zjawi, to będziemy mogli nazywać się "królami Turcji". Chyba nie muszę mówić jak to się skończyło? - śmiał się.
Jak zapewnił, wszyscy są nastawieni bardzo bojowo. - Jesteśmy przygotowani do rywalizacji, wszyscy się już maksymalnie koncentrują i nikt nie narzeka na zdrowie, a to najważniejsze - zakończył.
Na środę siatkarze mają zaplanowany jeden trening - przed południem. Po obiedzie odbędzie się odprawa z filmami
wideo i dokładna analiza pierwszego przeciwnika - Francuzów.
Inauguracyjny mecz biało-czerwonych rozpocznie się w czwartek o godz. 16.30 czasu polskiego. Kolejnymi rywalami Polaków będą kolejno Niemcy i Turcy.