Polacy w fazie grupowej spotkają się z Francją, Niemcami i Turcją. Do kolejnego etapu rozgrywek awansują trzy zespoły.
- Nie biorę pod uwagę tego, byśmy zakończyli na tym poziomie nasz udział w turnieju - powiedział Marcin Możdżonek. Na temat jak daleko Polacy mogą dojść, nie chce się wypowiadać. "Nie mówmy o celach, ale skupmy się na sobie i na jak najlepszej grze, wtedy będzie dobrze - dodał.
Argentyński szkoleniowiec Castellani nie ukrywa, że dla niego celem jest walka o medale. - Miejsce w czwórce jest realne. Lecimy tam, by rywalizować o miejsce na podium. Droga do półfinału wydaje się łatwa, ale nie możemy nikogo zlekceważyć.
Krzysztof Ignaczak uważa, że najważniejsze jest, by zacząć od wygranej. - Trzeba w ten turniej dobrze wejść. Dlatego pierwszy mecz, w czwartek z Francuzami, jest bardzo istotny. W eliminacjach do mistrzostw świata udało się nam ich pokonać, musimy jednak być maksymalnie skoncentrowani.
- Każdy z nas jest świadomy tego, że drabinka ułożyła się w ten sposób, iż pojawia się duża szansa na to, by dotrzeć nawet do finału. Pamiętajmy jednak
o tym, że to tylko sport, a wszystko zweryfikuje parkiet - przyznał libero reprezentacji.
Oczekiwania próbuje studzić Daniel Pliński. - Jesteśmy w tak wyrównanej grupie, że równie dobrze zamiast awansu możemy znaleźć się na ostatnim miejscu - powiedział, ale po chwili z uśmiechem wyjawił - "jestem optymistą i wierzę w to że wyjdziemy z niej z pierwszej pozycji".
Jednocześnie przyznał, że "wolałbym grać w Polsce. Zazdroszczę trochę dziewczynom, że będą mogły rywalizować przed własną publicznością. Dlaczego? Bo
nie znoszę latać. Trochę się tego boję".
Ostatnie dni przed wylotem Polacy spędzili na zgrupowaniu w Spale.
- Pracowaliśmy nad wszystkim. To był ostatni szlif przed wyjazdem, ale ważne było, by nie zaniedbać żadnego z elementów gry. Jesteśmy drużyną, która ma co poprawiać - powiedział atakujący drużyny narodowej Piotr Gruszka.
Jak dodał nie czuje w tej chwili presji. - Ten balonik nie jest nadmuchany. On nas nie dotyczy. To są mistrzostwa Europy, nie jedziemy tam, by zająć ósme miejsce, a walczyć o medale. Na miejscu się okaże, na ile nas stać. Jako zespół funkcjonujemy dobrze - zapewnił.
Kadra jest mocno zróżnicowana wiekowo. Obok doświadczonych zawodników - Pawła Zagumnego, Piotra Gruszki, czy Piotra Gacka znalazło się miejsce dla Zbigniewa Bartmana, Jakuba Jarosza i Bartosza Kurka.
- Staramy się ich wspierać jak możemy. Zawsze służymy radą i staramy się, by czuli się wśród nas swobodnie. Jedni z tego korzystają, drudzy wolą uczyć się na własnych błędach - powiedział Gruszka.
- Młodość rządzi się swoimi prawami i nie zawsze wszystko wychodzi - przypomniał Zagumny. - Trzeba im dać kredyt zaufania, przetrzymać, jeśli się pojawią, trudne okresy. Młodzi jednak chcą grać, chcą się pokazać, więc jestem wielkim optymistą. W miarę możliwości staramy się przekazywać im wiedzę z poprzednich imprez. W rozmowach często się to przewija. Są to rozsądni chłopcy, którzy chcą się uczyć.
Rozgrywający biało-czerwonych nie chce siebie jednak określać jako lidera drużyny. - Nie chcę się sam kreować. Mam nadzieję, że zespół jako całość będzie liderem. Ta maszynka w tej chwili pracuje bardzo dobrze. Jedni drugich uzupełniają.
Również Michał Bąkiewicz podkreśla, że to właśnie zespołowość jest największym atutem obecnej drużyny. - Przez ostatni miesiąc naprawdę się zgraliśmy i coraz lepiej się rozumiemy - powiedział.
Pierwszy mecz w mistrzostwach Europy reprezentacja Polski rozegra w czwartek o 16.30. Rywalem biało-czerwonych będą Francuzi.