Berlin 2009. Włodarczyk: Stać mnie na zdobycie medalu

PAP, mo
2009-08-20 , aktualizacja: 20.08.2009 19:09
A A A Drukuj
Liderka tegorocznych światowych list wyników w rzucie młotem Anita Włodarczyk dzięki rzutowi na odległość 74,75 w pierwszej próbie zapewniła sobie udział w sobotnim finale. Zawodniczka AZS Poznań otwarcie mówi, że stać ją na zdobycie medalu.


MŚ w Berlinie Zczuba i na żywo - dzień szósty »

- Jestem w dobrej dyspozycji i stać mnie na to, by stanąć na podium. Wiem, że mogę rzucić bardzo daleko. Czy rekord świata? Tego nie wiem - powiedziała po czwartkowych eliminacjach.

W kwalifikacjach przerzuciła ją jedynie obrończyni tytułu Niemka Betty Heidler, której rezultat 75,27 w pierwszym podejściu jest rekordem mistrzostw. 8 sierpnia Polka uzyskała w mityngu w Cottbus odległość 77,20. To zaledwie 60 cm krócej od rekordu świata Rosjanki Tatiany Łysenko.

- Konkurs zapowiada się fascynująco. Betty bardzo ładnie rzuciła, ale ona jest znana z tego, że zawsze mocno zaczyna. Przyzwyczaiłam się do tego, że ona po pierwszych próbach wychodzi na prowadzenie, a ja dopiero się rozkręcam. Ciekawa jestem też Łysenko - powiedziała rekordzistka Polski.

Najważniejsze jednak jest to, że Włodarczyk nie odczuwa już żadnego bólu pleców. Tydzień temu w czwartek na treningu rzutowym naciągnęła prostownik grzbietu.

- Dobrze się czuję i mało stresuję. Podstawą jest jednak zdrowie. Na zajęciach ostatnio bardzo ostrożnie rzucałam. bo bałam się bólu. Miałam obawy przed rozgrzewką, że się znowu odezwie, ale tak się nie stało - odetchnęła 24-letnia zawodniczka.

Włodarczyk niedawno rozstała się ze swoim dotychczasowym trenerem Czesławem Cybulskim. Przed mistrzostwami świata zaopiekował się nią Grzegorz Nowak z Poznania. Do Berlina jednak nie przyjechał.

Mistrzyni Polski zapewniła, że to dla niej nie jest problem. - Od dwóch lat jeżdżę sama na mityngi międzynarodowe, więc umiem skorygować swoje błędy. Mam nadzieję, że skoro poradziłam sobie w eliminacjach, to uda się też w finale - powiedziała.

Wspierać będzie ją za to rzesza kibiców. - Moi rodzice i najbliżsi znajomi już tu są, a w sobotę przyjedzie pewnie cały autokar z Rawicza, skąd pochodzę. Mam nadzieję, że dostarczę im wiele emocji - podkreśliła.

W dniu konkursu unika przede wszystkim samotności. - Nie mogę leżeć w pokoju, muszę z kimś przebywać, z kimś rozmawiać. Zamknięta sama w czterech ścianach? To najgorsze co może być - zakończyła.

Finałowy konkurs rzutu młotem zaplanowano na sobotę o 19.30.

Więcej o MŚ w lekkiej atletyce w specjalnym serwisie Sport.pl - Berlin 2009 »


Podziel się