Wimbledon - wszystkich pytano o Michaela Jacksona

qbi, Wimbledon
2009-06-26 , aktualizacja: 26.06.2009 19:55
A A A Drukuj
- Michael był ikoną. Słowa nie mogą wyrazić szoku z jakim odebrałam tą informację - mówiła o śmierci Michaela Jacksona Serena Williams po zwycięstwie w III rundzie Wimbledonu z Włoszką Robertą Vinci.
Serena Williams nie umie jacksonowskiego
Fot. Sang Tan AP
Serena Williams nie umie jacksonowskiego "Moonwalk", ale do piłki dobiega
SERWISY
Właściwie każda piątkowa konferencja prasowa na Wimbledonie zaczynała się od pytania o śmierć króla muzyki pop. Amerykanka Serena Williams o Jacksonie mówiła przez 4/5 swojej konferencji.

- Jego muzyki słuchał chyba każdy. To była ikona, jak kiedyś The Beatles, czy Elvis. Wszyscy znali jego utwory - stwierdziła Serena, która obok swojej siostry Venus jest uznawana za główną faworytkę Wimbledonu.

Amerykanka opowiadała, że miała okazję kilka razy spotkać Jacksona osobiście. O jego śmierci dowiedziała się od razu, gdy wieczorem informacja pojawiła się w internecie. - Zawsze mam włączony komputer do późna. Wiedziałam więc w miarę szybko - mówiła Williams. Padło nawet pytanie, czy Serena umie zrobić "moonwalk". Odparła, że nie.

Roger Federer opowiadał na swojej konferencji, że 1988 albo 1989 r. był z siostrą pod stadionem w Bazylei, gdy Jackson grał koncert w rodzinnym mieście Szwajcara. - Każdy chciał być blisko tego wydarzenia, nawet jeśli nie miał biletów. Słuchaliśmy spod stadionu - mówił Federer, który w III rundzie pokonał Niemca Philipa Kohlschreibera 6:3, 6:2, 6:7, 6:1. - O jego śmierci dowiedziałem się w domu, niedaleko kortów. To bardzo smutna wiadomości dla całego świata muzyki - stwierdził Federer, ale znacznie bardziej rozmowny był w tematach sportowych. Długo mówił m.in. o Fabrice Santoro, który po raz ostatni zagrał w singlu na Wimbledonie. - Zawsze był tenisistą, na którego uwielbiałem patrzeć na korcie - stwierdził Szwajcar o grającym slajsowany oburęczny forhend Francuzie. O ćwierćfinał Federer zagra z Robinem Soderlingiem w powtórce niedawnego finału Rolanda Garrosa. Na trawie nikt nie daje Szwedowi szans w starciu z głównym faworytem.

Tylko w jednym momencie konferencji Federera zrobiło się nieprzyjemnie. Szwajcar od kilku dni jest pytany o to, dlaczego na jego meczach nie ma żony Mirki Vavrinec. Media spekulują, że jest już w szpitalu i lada moment będzie rodzić (zapowiadano, że poród oczekiwany jest latem). Federer konsekwentnie odmawia jednak rozmów na tematy związane z ciążą żony i dzieckiem. W piątek jeden z dziennikarzy zapytał czy Federer chciałby, żeby dziecko urodziło się w Wielkiej Brytanii, i co to będzie dla niego oznaczać? Szwajcar odpowiedział zabójczym spojrzeniem i odparł: - Chcę, żeby było zdrowe. To jest najważniejsze.

























Podziel się