Zawodnik Lille, którego przodkowie pochodzą z Polski, nie jest pewny przyszłości i wciąż oczekuje na wieści w sprawie uzyskania naszego obywatelstwa. - Jedyny brakujący dokument, czyli moje dossier został wysłany z konsulatu w Lille do Polski. Sprawą od strony biurokratycznej zajmuje się moim imieniu Tadeusz Fogiel. Z tego, co mówi, wynika, że teczka ze wszystkimi potrzebnymi papierami powinna dotrzeć bezpośrednio na biuro polskiego prezydenta. Zdaję sobie jednak sprawę, że uzyskanie obywatelstwa wymaga jednak czasu. Jeśli wszytsko pójdzie gładko i tak mogę czekać nawet pół roku - mówi Obraniak.
Zawodnik nie wyklucza również, że prędzej może skorzystać z powołania do reprezentacji Francji. - W międzyczasie jestem gotowy na każdą ewentualność. Przed nikim nie zamykam drzwi. Jeśli zadzwoni Domenech, to poważnie się zastanowię. Wszytsko zależy od szybkości polskiej biurokracji - zdradza.
Jak przyznaje Obraniak sprawę mogłaby przyspieszyć interwencja PZPN. Z władzami polskiej piłki zawodnik nie ma jednak żadnego kontaktu.
- Ubiegam się o polskie obywatelstwo, bo czuję to we krwi. Chcę być Polakiem, bo moim przodkowie byli Polakami, jestem związany z tą kulturą - przyznaje Obraniak.