Lech zagra z Wisłą bez Peszki i Arboledy

kd, PAP
2009-03-03 , aktualizacja: 03.03.2009 16:41
A A A Drukuj
Bez Manuela Arboledy i Sławomira Peszki drużyna Lecha Poznań pojechała do Krakowa na szlagierowo zapowiadające się pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie Remes Pucharu Polski z Wisłą. Mecz w Krakowie rozpocznie się w środę o godz. 20.
Piłkarze Lecha Poznań
Fot. Andrzej Monczak / AG
Piłkarze Lecha Poznań
Pojedynek Wisły z Lechem to bez wątpienia najciekawsza para ćwierćfinałowa Remes Pucharu Polski. Oba zespoły nie ukrywają swoich aspiracji na zdobycie tego trofeum, choć tytuł mistrza kraju jest zdecydowanie ważniejszy.

We wtorek w Poznaniu do klubowego autokaru nie wsiedli Manuel Arboleda oraz Sławomir Peszko. Pierwszy z nich otrzymał czerwoną kartkę w meczu 1/8 finału PP przeciwko Odrze Wodzisław, drugi leczy kontuzję. - Arboleda za czerwoną kartkę nie zagra w dwóch spotkaniach, choć nie wykluczamy odwołania się od tej decyzji. Peszko po kontuzji jeszcze nie jest gotowy do gry, ale czynimy starania by mógł wystąpić w niedzielę przeciwko Jagiellonii. Pozostali zawodnicy są zdrowi, jedynie Rafał Murawski ma lekko zbite udo, ale to nic groźnego - powiedział Marek Bajor, asystent Franciszka Smudy.

Bajor nie ukrywa, że największym kłopotem dla jego piłkarzy może być zmęczenie. Mecz z Wisłą będzie trzecim rozegranym w ciągu zaledwie siedmiu dni. - I wszystkie te trzy mecze gramy na wyjazdach, a to wiąże się z kilometrami pokonanymi czy w samolocie, czy też w autokarze. Ale nic na to nie poradzimy, terminarz znaliśmy już znacznie wcześniej - zauważył.

Jego zdaniem Wisła w ostatnim meczu ligowym przeciwko Polonii Bytom (1:1) nie zaprezentowała swojej najwyższej formy. - Oglądaliśmy to spotkanie i wiślacy nie ustrzegli się błędów. Podejrzewam jednak, że w meczu przeciwko nam zagrają znacznie lepiej, choćby dlatego, że wystąpią przed własną publicznością. A słyszałem, że szykuje się wysoka frekwencja - dodał.

Jesienią w meczu ligowym Lech wygrał w Krakowie aż 4:1. Bajor przyznał, że o powtórkę tego rezultatu będzie niezwykle trudno. - Liczymy przede wszystkim na taki wynik, który przed rewanżem pozwoli nam realnie myśleć o awansie do półfinału - stwierdził drugi trener Kolejorza.

Gospodarzem finału PP będzie Stadion Śląski w Chorzowie. Nie wiadomo jednak kiedy odbędzie się decydujący mecz. Pierwotnie finałowy pojedynek zaplanowano na 20 maja, na co jednak nie zgadza się ani stacja TVN, posiadająca prawa telewizyjne, ani firma Remes, sponsor Pucharu Polski.

- 20 maja to środek tygodnia i bardzo trudno byłoby nam zapełnić Stadion Śląski. Dla nas jest to termin nie do przyjęcia, dlatego negocjujemy z PZPN aby przenieść ten mecz na 7 czerwca. Chcemy, aby to nie było tylko święto piłkarskie, ale także rodzaj pikniku, na który przyszłyby całe rodziny. Myślimy też o występie gwiazdy muzycznej. Dlatego robienie takiej imprezy w środku tygodnia mija się z celem - powiedział Robert Hirsch, szef marketingu firmy Remes.

Dodał on również, że podobnie jak w poprzedniej edycji rozgrywek, zostanie wybrany najlepszy piłkarz meczu finałowego, który w nagrodę otrzyma samochód. - W tej chwili jeszcze nie wiemy jakiej marki to będzie auto - dodał.

Arboleda, Rengifo i Stilić chcą odejść z Lecha - czytaj tutaj »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się