GP Belgii: Kara Hamiltona, złość Kubicy. A zwycięstwo Massy

Łukasz Cegliński
2008-09-07 , aktualizacja: 25.09.2008 18:32
A A A Drukuj
Lewis Hamilton wymodlił deszcz, w pasjonującej końcówce pokonał Kimiego Raikkonena, ale został ukarany za niedozwolony manewr, więc zwycięzcą został Felipe Massa. Robert Kubica nie krył złości: - W trakcie drugiego tankowania straciłem podium - mówił.

Fot. Frank Augstein AP
Trzy punkty za szóste miejsce Kubicy i nieukończenie wyścigu przez Raikkonena oznaczają, że Polak awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej - ma 58 punktów, o jeden więcej niż Fin. Prowadzi Hamilton, który ma 76 punktów. Massa traci do Brytyjczyka już tylko dwa punkty.

Mistrz traci głowę...

Osiem okrążeń przed końcem realizatorzy transmisji pokazywali symulację klasyfikacji generalnej przy założeniu, że utrzyma się sytuacja na torze: prowadził Raikkonen (dobry start z czwartej pozycji) przed Hamiltonem (nie obronił pole position na pierwszym okrążeniu). W takim układzie Fin miałby 11 punktów straty do lidera na pięć wyścigów przed końcem. Dla broniącego tytułu Raikkonena, byłby to początek finiszu w walce o mistrzostwo. Pierwsze zwycięstwo od końca kwietnia, ale i czwarty z rzędu triumf na belgijskim Spa-Francorchamps, w połączeniu z najbliższym Grand Prix Włoch na torze Monza, gdzie Ferrari powinno mieć przewagę, pozwoliłyby Finowi na doprowadzenie do powtórki z poprzednich mistrzostw. Rok temu miał przecież jeszcze 17 punktów straty do Hamiltona na zaledwie dwa wyścigi przed końcem. A mimo to zdobył tytuł!

Teraz Raikkonen traci do Brytyjczyka 19 punktów, a do finału sezonu pozostało pięć wyścigów. Ale Fin zaczyna tracić głowę, podczas gdy jego rywal to już nie żółtodziób, który podpala się w każdym wyścigu. Choć w Belgii Hamilton, zdaniem stewardów, czyli sędziów, wykonał niedozwolony manewr.

...a wicemistrz zwycięstwo

- Modliłem się: deszcz, deszcz, deszcz! - przyznał po zejściu z podium Hamilton. Tryskał radością, bo nie wiedział jeszcze, że zostanie ukarany. Podczas wyścigu niebo wysłuchało 23-letniego kierowcę McLarena i nagle zaczęło padać. Hamilton, który gonił Raikkonena już od kilku okrążeń, zaatakował. Szary mclaren i czerwone ferrari niemal się zetknęły i Hamilton, aby uniknąć poważniejszej kolizji, musiał ciąć zakręt. Manewr był kontrowersyjny, bo dzięki niemu Brytyjczyk na prostej znalazł się przed Raikkonenem. Za to należała mu się ewidentna kara, więc Hamilton od razu przepuścił rywala. Ale i tak był tuż za nim, i znów mógł zaatakować.

Przepisy zabraniają ścinania zakrętów, jeśli dzięki nim zdobywa się pozycję. Zysk kierowcy McLarena nie polegał co prawda na wyprzedzeniu rywala, ale na utrzymaniu niezłej prędkości już tak. Gdyby Hamilton zwolnił, zamiast ścinać zakręt, na pewno nie zdołałby prześcignąć Fina na prostej po wyjściu z szykany.

- Kimi mnie wypchnął. Nie miałem już miejsca na torze - tłumaczył się zwycięzca. Stewardzi orzekli jednak inaczej - nałożyli na Brytyjczyka karę przejazdu przez boksy, na czym na Spa-Francorchamps traci się 25 sekund. Półtorej godziny po zakończeniu wyścigu właśnie tyle czasu zostało dodane do wyniku Hamiltona. To zepchnęło go na trzecie miejsce. Poza Massą zyskał także Nick Heidfeld z BMW Sauber.

Od zera do bohatera

Ostatnie dwa okrążenia były jednak tak widowiskowe, że warto je opisać. Po ścięciu zakrętu Hamilton utrzymał się więc tuż za Raikkonenem i chwilę później, po widowiskowych podchodach polegających na pokazywaniu się to w lewym, to w prawym lusterku rywala, prześcignął Fina na kolejnym zakręcie. Jechał pierwszy, ale na przedostatnim okrążeniu nagle musiał wyhamować przed jednym z dublowanych kierowców! Teraz Raikkonen musiał decydować: szarżować między nimi na mokrym asfalcie czy omijać samochody bokiem. Szarżował. I znów był na pierwszym miejscu.

Nie na długo. Wyjeżdżając na prostą Fin wpadł w poślizg i jego ferrari na chwilę zjechało na trawę. Wrócił na tor, ale kilkanaście sekund później był już na ścianie. To był koniec wyścigu Raikkonena. - Liczyło się dla mnie tylko zwycięstwo, ale byłem przygotowany na przegraną - powiedział Fin. - Nie chciałem być drugi, bo to oznaczałoby kolejną stratę punktów - dodał Raikkonen, który tymi słowami po raz kolejny pokazał, że stracił zimną krew - podejmowanie tak wielkiego ryzyka już na pięć wyścigów przed końcem, było chyba przedwczesne.

Czy będzie to także koniec walki o mistrzostwo? W tej chwili z dwójki kierowców Ferrari w znacznie lepszej sytuacji jest Massa, a szef zespołu Stefano Domenicali już kilkanaśnie dni temu zapowiadał, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to Raikkonen będzie już tylko pomagał Brazylijczykowi w walce o mistrzostwo.

Kiedy na czele trwała pasjonująca walka o zwycięstwo, z tyłu walczono o podium. Massa jechał na drugiej pozycji, a trzeci, po wypadnięciu Raikkonena, był Alonso. Ryzykowna decyzja o zmianie opon na przejściowe, czyli lepiej przygotowane do jazdy na mokrym torze, dała podium Heidfeldowi. - To była decyzja w stylu: od zera do bohatera - mówił Niemiec. - Wyjechałem na tych oponach dwa kółka przed końcem i nikogo przed sobą nie widziałem. Ale wszyscy jechali tak wolno, że kilku rywali wyprzedziłem na ostatnim okrążeniu - cieszył się Niemiec, który wywalczył czwarte podium w tym sezonie. Można sobie wyobrazić jego radość, kiedy dowiedział się o karze dla Hamiltona. Ciekawe czy była porównywalna z tą, którą eksplodowali mechanicy McLarena po kraksie Raikkonena - kilkanaście osób w garażu brytyjskiego zespołu zerwało się wówczas z krzeseł z dzikimi okrzykami.

Błąd podczas tankowania

Kubica po wyścigu był zły i nie miał wątpliwości: - W trakcie drugiego postoju straciłem podium - mówił 24-letni kierowca w wywiadzie telewizyjnym tuż po wyścigu. - Gdyby wszystko poszło dobrze, to utrzymałbym się przed Nickiem i w końcówce mógłbym zjechać spokojnie po opony na deszcz. Niestety, tak się nie stało, a zmiana opon na tym samym kółku, na którym zjechał Nick kosztowałaby mnie około 10 sekund. Postanowiłem zatem zaryzykować i pozostałem na torze na oponach na suchą nawierzchnię. Ostatecznie się nie opłaciło, ale zjeżdżając po opony za Nickiem i tak pewnie bym nie zyskał pozycji - tłumaczył Kubica zamieszanie w końcówce.

Ale kluczowy moment dla wyniku Polaka nadszedł wcześniej. Nie na starcie, kiedy Kubica zetknął się z jednym z bolidów Toro Rosso i z ósmego miejsca spadł na 10. Nie na ósmym okrążeniu, kiedy Polak - już po odrobieniu dwóch pozycji - wykorzystał kolizję Heikkiego Kovalainena z Markiem Webberem i awansował na szóste miejsce. Wreszcie nie na 15. okrążeniu, kiedy Kubica wespół z mechanikami nie zdążyli wyprzedzić w alei serwisowej rewelacyjnego Sebastiena Bourdais z Toro Rosso.

Najgorsze dla Polaka wydarzyło się na drugim tankowaniu - 11 okrążeń przed końcem. Kubica spędził na stanowisku przed garażem aż 12 sekund. W tym czasie wyprzedził go w alei serwisowej Sebastian Vettel (znów dobry wyścig kierowcy Toro Rosso) i Heidfeld, który był wówczas na torze.

Co się stało? - Nie wiem - rzucił po wyścigu zdenerwowany Polak. Czy był to wynik złego umocowania węża z paliwem, czy jakiś problem z uruchomieniem jego przepływu czy w końcu kwestia zbyt małego ciśnienia pod jakim tłoczona była benzyna? - Był kłopot z podłączeniem końcówki węża - wyjaśnił szef BMW Sauber Mario Theissen.

Zespół mechaników BMW Sauber, który w pierwszej fazie sezonu był najszybszy i nieomylny, teraz za wolno wlał paliwo do baku bolidu Kubicy.

Okazja do rehabilitacji, i to dla całego zespołu, bo przecież walka o pozycje z Toro Rosso, to jednak coś zupełnie innego niż gonitwa za ferrari i mclarenami, już w najbliższy weekend. Grand Prix Włoch na Monzy kończy europejski cykl wyścigów. A Kubica wraca w miejsce, gdzie dwa lata temu wywalczył swoje pierwsze podium w Formule 1.

Wyniki GP Belgii:

1. Felipe MassaFerrari1:22:59.394
2. Nick HeidfeldBMW-Sauber+09.383
3. Lewis HamiltonMcLaren-Mercedes+10.539
4. Fernando AlonsoRenault+14.478
5. Sebastian VettelToro Rosso+14.576
6. Robert KubicaBMW Sauber+15.037
7. Sebastien BourdaisToro Rosso+16.735
8. Mark WebberRedBull+42.776
9. Timo GlockToyota+1:07.045
10. Heikki KovalainenMcLaren1 okr
11. David CoulthardRedBull1 okr
12. Nico RosbergWilliams1 okr
13. Adrian Sutil ForceIndia1 okr
14. Kazuki NakajimaWilliams1 okr
15. Jenson ButtonHonda1 okr
16. Jarno TrulliToyota1 okr
17. Giancarlo FisichellaForce India1 okr
18.Kimi RaikkonenFerrari2 okr
- Rubens BarrichelloHonda25 okr
- Nelson PiquetRenault31 okr

Podziel się