W środę wieczorem, zaraz po przylocie z Pekinu do Warszawy, wicemistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów Szymon Kołecki opowiada o swoich wrażeniach z igrzysk oraz o symbolicznej fryzurze...
Sztangista nie uniknął również pytań o swoją fryzurę - ogoloną w dniu zawodów na łyso głowę, którą uznano za manifestację solidarności z Tybetem.
Szerzej na ten temat wypowiadać się jeszcze nie chce. - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - tak to się mówi? - żartował odpowiadając na pytanie dziennikarza Sport.pl, Michała Pola, Kołecki zasłaniając się wciąż obowiązującymi go regułami olimpijskimi.
Już w marcu oburzony chińskimi masakrami w Tybecie Kołecki zadeklarował uczynić podczas igrzysk gest przeciw chińskim represjom.
Był jednym z nielicznych sportowców na świecie, którzy tak otwarcie opowiedzieli się za Tybetańczykami i przeciwko łamaniu praw człowieka w Chinach. Uczynił to już w marcu tego roku.
- Jeśli chiński reżim nie złagodnieje, będę miał głowę ogoloną na łyso w solidarności z tybetańskimi mnichami - powiedział wówczas.