Kołecki o "tybetańskiej" fryzurze: Nie potwierdzam, nie zaprzeczam...

bk, lop
2008-08-20 , aktualizacja: 20.08.2008 23:38
A A A Drukuj
W środę wieczorem, zaraz po przylocie z Pekinu do Warszawy, wicemistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów Szymon Kołecki opowiada o swoich wrażeniach z igrzysk oraz o symbolicznej fryzurze...
Szymon Kołecki
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Szymon Kołecki
Kołecki dotrzymał słowa w Pekinie. Obiecał solidarność z mnichami w Tybecie i zgolił głowę!  »

Sztangista nie uniknął również pytań o swoją fryzurę - ogoloną w dniu zawodów na łyso głowę, którą uznano za manifestację solidarności z Tybetem.

Szerzej na ten temat wypowiadać się jeszcze nie chce. - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - tak to się mówi? - żartował odpowiadając na pytanie dziennikarza Sport.pl, Michała Pola, Kołecki zasłaniając się wciąż obowiązującymi go regułami olimpijskimi.

- Była symbolem - przyznał jednak.



Już w marcu oburzony chińskimi masakrami w Tybecie Kołecki zadeklarował uczynić podczas igrzysk gest przeciw chińskim represjom.

Był jednym z nielicznych sportowców na świecie, którzy tak otwarcie opowiedzieli się za Tybetańczykami i przeciwko łamaniu praw człowieka w Chinach. Uczynił to już w marcu tego roku.

- Jeśli chiński reżim nie złagodnieje, będę miał głowę ogoloną na łyso w solidarności z tybetańskimi mnichami - powiedział wówczas.

Szymon Kołecki wicemistrzem olimpijskim! "Sześć tygodni temu byłem zerem" »

Zobacz więcej na temat:

Podziel się