Sędziowie nie pukali

qbi, rl, Pekin
2008-08-19 , aktualizacja: 19.08.2008 17:41
A A A Drukuj
Łukasz Maszczyk nie będzie miał brązowego medalu. Odpadł w ćwierćfinale wagi 48 kg. Polski pięściarz przegrał z Irlandczykiem Paddym Barnesem 5:11
Choć Irlandczyk trenuje w klubie Holy Family w Belfaście, nie miał zmiłowania dla Polaka. Wykorzystał bez litości nieszczęsny nawyk Maszczyka opuszczania rąk. Polak robił to nawet wówczas, gdy otrzymał w pierwszych rundach kilka prostych ciosów, które rozbiły mu nos. - Łukasz uderzał, a sędziowie nie pukali - powiedział jednak trener dwuosobowej reprezentacji pięściarskiej Ludwik Buczyński.

Maszczyk miał w stolicy Chin idealne losowanie - w pierwszej rundzie wyeliminował Saida Kargbo z Sierra Leone, a w kolejnej, choć nie bez kłopotów, Jafeta Uutoniego z Namibii. W ćwierćfinale trafił na Barnesa, którego już kiedyś dość łatwo pokonał.

Początkowo walka była remisowa, jednak ostatnie trafienie sędziowie zaliczyli Polakowi w połowie drugiej rundy.

- Zabrakło mi odrobiny świeżości. Liczyłem na moja szybkość, ale zawiodła mnie. To była moja trzecia walka, a dla Paddy'ego - druga. Może to właśnie zdecydowało. W naszym poprzednim starciu - dwa lata temu, wygrałem wysoko, ale to nie był turniej.

- Poświęcił dużo życia, by wystąpić w Pekinie. Przecież musiał zawiesić studia, odłożyć na maj wesele. Teraz będzie mu ciężko. Przydałyby się te pieniądze z nagrody za medal, który po losowaniu wydawał się na wyciągnięcie ręki - powiedział trener. Ręce Maszczyka były jednak zbyt nisko, by ten medal pochwycić. - Taki ma nawyk, od zawsze. Co ja na to poradzę? - wzruszał ramionami Buczyński. - Ja jestem tak nauczony boksować. Nie mam żalu do sędziów, że nie punktowali wszystkich ciosów. Trzeba wygrywać wyraźnie. Idę teraz trochę odpocząć - powiedział smutno Maszczyk.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się