Witajcie w polskiej Rumunii

- Gdy byliśmy dzieciakami, czasem łatwiej i szybciej było nam dogadać się po rumuńsku. Ale dziadek pilnował: u mnie, na moim podwórku macie mówić tylko po polsku! - opowiada Bolek Majerik, rzeźbiarz i poeta, lokalna gwiazda wsi Pleszy, od której zaczęła się pierwsza wyprawa ekipy badawczej powstającego w Gdyni Muzeum Emigracji
Bolek mieszka w Pleszy, wiosce położonej wysoko w górach na rumuńskiej Bukowinie, prawie w całości zamieszkanej przez Polaków. Plesza to niskie i schludne drewniane domki - inaczej niż w wioskach rumuńskich, gdzie dominują kilkupiętrowe kamienice.

- Muzeum ruszy dopiero w 2014 roku, ale już teraz zbieramy opowieści emigrantów. Poprzez historie konkretnych ludzi, zarówno znanych jak i tych "zwykłych" pokażemy główne ośrodki polskiej emigracji, opowiemy o powodach tych wyjazdów, asymilacji w nowym kraju, sposobach na zachowanie polskiej mowy, zwyczajów i tradycji - mówi Aleksander Gosk, pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. Muzeum Emigracji.

W Pleszy żyje około 70 rodzin, potomków górali czadeckich, którzy na początku XIX w. przyjechali tu z Polski do pracy - zajmowali się wyrębem lasów, wypaleniem węgla drzewnego, produkcją beczek. Do dziś o Pleszy mówi się "wioska bednarzy". - Ale to się powoli kończy. Zalewają nas tanie plastikowe wiadra z Chin - mówi polszczyzną, w której mieszają słowa z góralskiej gwary bednarz Stanisław. W maju Stanisław razem z żoną Jadzią, jak co roku pojedzie do roboty do Szwecji. On będzie ścinał drzewa w szwedzkich lasach, ona będzie sadziła młode drzewka. Dziećmi zajmie się babcia Wiktoria, matka Jadwigi. - Bo tu ciężko, nie ma pracy, młodzi muszą wyjeżdżać na zarobek: do Skandynawii, Hiszpanii, Włoch - wzdycha pani Wiktoria. - Popracują pół roku albo i dłużej i na zimę wracają.

10-letni syn bednarza Serdżio chodzi do szkoły w sąsiedniej wsi Pojanie Mikuli. Oddana do użytku dwa lata temu podstawówka nosi imię Krystyny Bochenek, wszyscy są z tej szkoły bardzo dumni. - Zbudowano ją z pieniędzy senatu polskiego, patrzcie jaka nowa, czysta - mówi z dumą Aniela Wołościuk, nauczycielka języka polskiego.

Szkoła działa w systemie rumuńskim - stopnie od 1 do 10, lekcje w języku rumuńskim. Polski - trzy godziny tygodniowo jest jednym z kilku języków obok angielskiego, francuskiego i łaciny jakich uczą się potomkowie polskich emigrantów. Dziś 10-latki przerabiają "Ptasie radio" Tuwima i "Sprytnego lisa" Porazińskiej.

- My czytamy Sienkiewicza, Szymborską, Miłosza, oglądamy też filmy na polskim o naszej historii, np. o Katyniu - opowiada Bernadeta Balac z siódmej klasy. - Książki o nastolatkach? O pierwszej miłości? Nie, nie czytamy, ale ja bym chciała, bo jestem trochę sentymentalna - śmieje się dziewczyna. - Chciałabym pojechać do Polski na studia, raz byłam w Krakowie i bardzo mi się podobało. Ale na studia jest dużo kandydatów, więcej niż jeszcze parę lat temu. Wtedy było 5-6 chętnych, w tym roku słyszałam, że 19, a miejsc jest dla nas - emigrantów z województwa Suczawa - tylko dziesięć.

Po szkole Serdżio ma jeszcze dodatkowe lekcje - u Bolka razem z trzema kolegami uczy się rzeźby.

- Moim marzeniem jest stworzenie weekendowej szkoły rzeźby dla dzieciaków. Żeby dojeżdżały do Pleszy z okolicznych wiosek i próbowały swoich sił w drewnie, potem skale - mówi Bolek Majerik.

Majerik przez pięć lat mieszkał w Poznaniu, jako wolny słuchacz brał udział w zajęciach rzeźby na tamtejszej ASP. - Ale szybko zrozumiałem, że to miasto nie dla mnie, że moje miejsce jest tu, w Pleszy. Tu ludzie są prawdziwi, tu nie dotarła jeszcze globalizacja. Gdy Rumunia weszła do Unii zadzwoniłem do znajomej dziennikarki i powiedziałem, że Plesza zostaje poza UE. Bo Unia niszczy tożsamość narodową, wszystkich ucina mieczem żeby byli na tym samy poziomie, jak druga komuna. Jasne, czasy się zmieniają, wielu z wioski jeździ na Zachód, ich dzieci chcą na studia, do Polski. Ale nawet gdy wyjeżdżają myślę, że polskość tu zostanie - tak jak wino przelane z jednego pucharu do drugiego zostaje winem choć naczynie się zmieniło - tak polskość przechodzi z rodziców na dzieci - kończy poetycko Bolek.

Historia Bolka Majerika będzie jedną z kilkuset, które Muzeum Emigracji chce zgromadzić w ciągu niecałych trzech lat. Badacze, oprócz rumuńskiej polonii, odwiedzili też rodaków w Budapeszcie i Pradze. To nie koniec. - Planujemy podobne wyjazdy do ośrodków polonijnych w Anglii, Niemczech, czy Francji - mówi Aleksander Gosk. - Chcemy się skupić głównie na emigracji zarobkowej, ale nie zabraknie też politycznej, z czasów stanu wojennego czy emigracji serca, za ukochaną osobą.



MUZEUM EMIGRACJI

Gdyńskie Muzeum Emigracji powstanie w zabytkowym Dworcu Morskim z 1933 r., przy ul. Polskiej 1. Dworzec powstał dla obsługi całego ruchu pasażerskiego, przechodzącego przez gdyński port. Tysiące Polaków wyruszały transatlantykami stąd w poszukiwaniu lepszego życia. Muzeum zajmie około 6 tys. m kw., znajdą się w nim m.in. odtworzone wnętrza dawnych statków, fragment pokładu, kabiny, mesy, czyli warunki w jakich do obu Ameryk płynęli polscy emigranci. Koszty budowy poniesie przede wszystkim Gdynia, ale miasto zamierza starać się o środki zewnętrzne, m.in. z UE.

Komentarze (5)
Witajcie w polskiej Rumunii
Zaloguj się
  • napar_z_melisy

    Oceniono 4 razy 2

    Świetny artykuł! Aż chciałoby się więcej takich czytać o Polakach rozsianych po świecie!

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 2 razy 2

    W Rumunii było paru Polaków,którzy coś znaczyli w państwowości tego kraju.Jednego chciałbym wspomnieć - kompozytor Porumbescu,wcześniej Gołębiowski,autor dawnego hymnu rumuńskiego i albańskiego oraz wspaniałej smutnej ballady .

  • napar_z_melisy

    Oceniono 1 raz 1

    Niemieccy czytelnicy nawet by się nie zainteresowali takim artykułem ponieważ przeciętny Achmed z Abdulem nie mają zielonego pojęcia gdzie jest Polska.

  • friedersdorf1975

    Oceniono 2 razy 0

    Jestem ciekaw, ja czytelnicy by zareagowali na artykl p.t. "Wilkommen im deutschen Polen (Witamy w niemieckiej Polsce)" w jakies niemieckiej gazecie, która odwiedzila np. Niemców na Slasku....?

  • politol59

    Oceniono 2 razy -2

    Typowe nacjonalistyczne ble, ble; gdzie Rzym, gdzie Krym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX