Eksplozja w centrum Jerozolimy. Jedna osoba nie żyje
23.03.2011
, aktualizacja: 23.03.2011 16:53
Do wybuchu doszło w pobliżu dworca autobusowego i hali kongresowej. Jedna osoba nie żyje, rannych jest 30 osób, cztery ciężko. To pierwszy zamach w Jerozolimie od siedmiu lat.
ZOBACZ TAKŻE
- Netanjahu: "Izrael zareaguje agresywnie, by zachować bezpieczeństwo" (24-03-11, 16:12)
- Izrael zaatakował cele w Strefie Gazy (24-03-11, 06:55)
Po wybuchu bomby w centrum Jerozolimy nie żyje kobieta, trzydzieści osób jest rannych - podało izraelskie radio.
Izraelski minister bezpieczeństwa Yitzak Aharonovicz poinformował, że jednokilogramowa bomba znajdowała się w torbie pozostawionej na przystanku autobusowym w pobliżu dworca centralnego. Drogi wjazdowe do miasta został zablokowany.
Według wstępnych informacji wybuch nastąpił w jednym z autobusów w pobliżu Jerozolimy International Convention Center. Jednak ambasador izraelskiej ambasady w Waszyngtonie napisał na Twitterze, że nie był to samobójczy atak na autobus, jak najpierw podano. Izraelska policja twierdzi, że za zamachem stoją palestyńscy bojownicy.
W następstwie zamachu premier Izraela Benjamin Netanjahu odłożył swój wyjazd do Moskwy.
Nikt na razie nie przyznał się do zamachu. Izraelski dziennik sugeruje, że może to być odwet za wczorajsze ostrzelanie miejscowości Ber Szewa, gdzie zginęło ośmiu Palestyńczyków.
Salam Fayyad, premier rządu palestyńskiego na Zachodnim Brzegu, zdecydowanie potępił zamach w Jerozolimie.
"Bliski Wschód nie jest statkiem miłości"
- Jeżeli to był atak terrorystyczny, to ten atak jest pewnie spowodowany impasem bliskowschodnim, niemożnością osiągnięcia jakiegokolwiek porozumienia i odczuciem strony palestyńskiej, że Izrael zupełnie nie zamierza prowadzić poważnych rozmów. Pamiętajmy, że Rada Bezpieczeństwa obradowała nie tak dawno temu nad rezolucją, która miała potępić Izrael za rozbudowę osiedli żydowskich we wschodniej Jerozolimie. Jeżeli to jest atak terrorystyczny, to właśnie z tymi zdarzeniami wiązałbym go bezpośrednio - stwierdził prof. P. Balcerowicz "na gorąco" komentujący w Polsat News wybuch bomby w Jerozolimie.
- Bliski Wschód nie jest statkiem miłości. Tutaj cały czas toczy się wojna. Żyjemy na takich przerwach międzywojennych - stwierdził na antenie Polsat News Szewach Weiss, komentując dzisiejszy zamach w Jerozolimie. Były ambasador Izraela w Polsce nie wie, czy zamach ma jakiś związek z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Szewach Weiss przypuszcza, że za zamachem mogą stać grupy związane z Hamasem lub Dżihadem. Wyklucza raczej powiązania zamachowców z Al-Kaidą.
Izraelski minister bezpieczeństwa Yitzak Aharonovicz poinformował, że jednokilogramowa bomba znajdowała się w torbie pozostawionej na przystanku autobusowym w pobliżu dworca centralnego. Drogi wjazdowe do miasta został zablokowany.
Według wstępnych informacji wybuch nastąpił w jednym z autobusów w pobliżu Jerozolimy International Convention Center. Jednak ambasador izraelskiej ambasady w Waszyngtonie napisał na Twitterze, że nie był to samobójczy atak na autobus, jak najpierw podano. Izraelska policja twierdzi, że za zamachem stoją palestyńscy bojownicy.
W następstwie zamachu premier Izraela Benjamin Netanjahu odłożył swój wyjazd do Moskwy.
Nikt na razie nie przyznał się do zamachu. Izraelski dziennik sugeruje, że może to być odwet za wczorajsze ostrzelanie miejscowości Ber Szewa, gdzie zginęło ośmiu Palestyńczyków.
Salam Fayyad, premier rządu palestyńskiego na Zachodnim Brzegu, zdecydowanie potępił zamach w Jerozolimie.
"Bliski Wschód nie jest statkiem miłości"
- Jeżeli to był atak terrorystyczny, to ten atak jest pewnie spowodowany impasem bliskowschodnim, niemożnością osiągnięcia jakiegokolwiek porozumienia i odczuciem strony palestyńskiej, że Izrael zupełnie nie zamierza prowadzić poważnych rozmów. Pamiętajmy, że Rada Bezpieczeństwa obradowała nie tak dawno temu nad rezolucją, która miała potępić Izrael za rozbudowę osiedli żydowskich we wschodniej Jerozolimie. Jeżeli to jest atak terrorystyczny, to właśnie z tymi zdarzeniami wiązałbym go bezpośrednio - stwierdził prof. P. Balcerowicz "na gorąco" komentujący w Polsat News wybuch bomby w Jerozolimie.
- Bliski Wschód nie jest statkiem miłości. Tutaj cały czas toczy się wojna. Żyjemy na takich przerwach międzywojennych - stwierdził na antenie Polsat News Szewach Weiss, komentując dzisiejszy zamach w Jerozolimie. Były ambasador Izraela w Polsce nie wie, czy zamach ma jakiś związek z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Szewach Weiss przypuszcza, że za zamachem mogą stać grupy związane z Hamasem lub Dżihadem. Wyklucza raczej powiązania zamachowców z Al-Kaidą.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
56 głosów
Najczęściej czytane
- 1.PiS: żołnierze AK poniżeni przez polską Straż Graniczną; MSW wyjaśnia
- 2.Watykan potwierdza: Dokumenty kradł kamerdyner papieża. Na salony wprowadził go kard. Dziwisz
- 3.Protasiewicz: Kibole popierają Kaczyńskiego, pod Bristolem może być nieprzyjemnie
- 4.PO znów na prowadzeniu, PiS w dół. Świetny wynik SLD [SONDAŻ]
- 5.Po wyroku ws. TV Trwam. "To nie telewizja Pana Boga, tylko kontrowersyjnej prywatnej osoby"
- 6.Żandarmeria wypożycza bandytom kamizelki kuloodporne
- 7.Strzelanina w Finlandii. Rośnie bilans ofiar: 2 zabitych, 7 rannych. Napastnik schwytany

Najważniejsze Informacje dnia codziennie w Twojej skrzynce
Przykładowy newsletter





