"Dalajlama musi się inkarnować, nie może wyznaczyć następcy"

prot, PAP
07.03.2011 , aktualizacja: 07.03.2011 16:35
A A A Drukuj
Dalajlama nie ma prawa wbrew historycznej tradycji wyznaczać swego następcy; następca najwyższego autorytetu duchowego lamaizmu musi zostać rozpoznany jako inkarnacja - powiedział chiński gubernator Tybetu Padma Choling.
Dalajlama
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Dalajlama
Tradycja buddyzmu tybetańskiego nakazuje rozpoznanie inkarnacji wielkich poprzedników w dzieciach narodzonych po ich śmierci. W ten sposób wybierani są najważniejsi lamowie. - Musimy respektować historyczne instytucje i religijne rytuały buddyzmu tybetańskiego - zaznaczył Padma Choling, który sam jest Tybetańczykiem, byłym żołnierzem chińskiej armii. - Nie uważam, aby było to właściwe. To niemożliwe - powiedział, zapytany o sugestie wyrażane przez Dalajlamę XIV, że jego następca nie będzie inkarnacją.

Nie jest jasne, w jaki sposób 76-letni Dalajlama XIV, otoczony czcią przez Tybetańczyków, miałby wskazać swego sukcesora: czy miałby wyznaczyć go bezpośrednio sam dalajlama, czy zostałby wyłoniony w drodze wyborów. Dalajlama wspominał już parę lat temu, że odrodzi się poza Tybetem, jeśli nie będzie mu dany powrót tam za życia.

Nielegalna inkarnacja Buddy...

Chiny, które sprawują od 1951 roku władzę w Tybecie, 2007 roku uznały, że wszystkie inkarnacje tzw. żywych Buddów, czyli ważniejszych lamów, muszą mieć na to zgodę rządu. Tym samym państwo przyznało sobie prawo uznawania dostojników religijnych. Według chińskiej Państwowej Administracji Spraw Religijnych, która ogłosiła te przepisy, wcielenia żyjących Buddów bez aprobaty rządu lub wydziału ds. religii są nielegalne i nieważne. Przepisy te ponadto nakazują żywym Buddom "poszanowanie i ochronę zasady jedności państwa". Jak pisze agencja Reutera, część Tybetańczyków martwi się, że po śmierci obecnego dalajlamy Chiny obsadzą jego stanowisko według swego uznania i nie zatwierdzą wybranego przez Tybetańczyków.

W 1995 roku chińskie władze odmówiły uznania panczenlamy zaakceptowanego przez XIV Dalajlamę. Panczenlama to druga co do ważności godność w buddyzmie tybetańskim. Po śmierci dalajlamy to on pomaga odnaleźć kolejne wcielenie dalajlamy - i na odwrót.

Zaakceptowany przez XIV Dalajlamę w 1995 roku Gendun Czokji Nima, XI Panczenlama, niekwestionowane dla Tybetańczyków wcielenie swego poprzednika, miał wtedy sześć lat. Chińskie władze internowały chłopca, mianując w jego miejsce na panczenlamę Gjaltsena Norbu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (40)

  • ilirian

    Oceniono 1 raz -1

    Z tymi buddystami to jest kłopot, z jednej strony twierdzą, że nie ma reinkarnacji, a z drugiej się reinkarnują. Ja się w tym nie łapię.

  • knock.out.4

    Oceniono 1 raz -1

    Pewnie się inkarnuje w I sekretarza KPCh. To dopiero będą jaja, jak zacznie gadać buddą.

  • bioder65

    0

    to tak samo jak jarosław

  • hankrearden

    Oceniono 3 razy 1

    Gości, którzy twierdzą, że sa Jezusem albo Elwisem osadza się w zakładach psychiatrycznych, tego przyjmuje się z honoramii na prawie całym świecie!

  • pyszne_titi

    Oceniono 1 raz -1

    A jeśli inkarnuje w szczeżuję? Szczeżuj jest więcej niż ludzi, zatem prawdopodobieństwo takiego wydarzenia jest większe.

    A teraz rozważmy: mrówki, Escherichię coli oraz te... roztocza z pościeli...

    Uważajcie, jak przyjdzie czas, w waszym łóżku może wylądować inkarnacja!!!

  • komentator_domaciczny

    Oceniono 3 razy 1

    co za pierdoły

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX