Historycy gromią Bundestag

15.02.2011 02:00
Bundestag

Bundestag (Bundestag)

Niemieccy politycy, gloryfikując zasługi wypędzonych dla pojednania z sąsiadami, wysłali fałszywy sygnał - piszą w liście otwartym wybitni historycy z całego świata. Reagują na niedawną uchwałę Bundestagu domagającą się m.in. dnia niemieckich wypędzonych.
To pierwszy przypadek, by historycy zajmujący się II wojną światową, czasami nazizmu i powojennymi deportacjami Niemców tak zdecydowanie upomnieli niemieckich polityków. "Ta uchwała to fałszywy sygnał z punktu widzenia historii i polityki" - podkreśla 68 badaczy, głównie z Niemiec (m.in. nestor tamtejszych historyków prof. Heinrich August Winkler czy znani badacze nazizmu - prof. Eckart Conze i prof. Norbert Frei), ale też z Polski (prof. Włodzimierz Borodziej), Czech (prof. Kristina Kaiserova), USA oraz Izraela. Pięciu podpisanych pod listem naukowców zasiada w powołanej niedawno radzie naukowej berlińskiego muzeum wypędzonych, które zamierza zbudować rząd naszych zachodnich sąsiadów.

"Uciekinierzy i wypędzeni na całym świecie, także niemieccy, mają prawo do szacunku i pamięci. O milionach uciekinierów na świecie, których zmuszono do opuszczenia ich ojczyzn, wspomina się każdego roku 20 czerwca będącego na mocy uchwały Zgromadzenia Ogólnego ONZ Światowym Dniem Uchodźcy. Po co dokładać do tego » ogólnoniemiecki dzień pamięci o ofiarach wypędzeń? «. » Karta Wypędzonych «z 5 sierpnia 1950 r. jest dla takiego ewentualnego upamiętnienia najgorszą z legitymacji" - czytamy w liście.

To właśnie tę "Kartę" - deklarację przyjętą przez organizacje Niemców deportowanych po II wojnie z Polski, Czechosłowacji i ZSRR - gloryfikuje uchwała Bundestagu, uznając ją za kamień węgielny na drodze do pojednania z sąsiadami. Uchwała przeszła głosami rządzącej koalicji chadeków z liberałami, którzy chcieli w ten sposób przypodobać się wyborcom w lokalnych wyborach w Badenii-Wirtembergii. Są one ważne dla gabinetu Angeli Merkel, bo landy obsadzają Bundesrat, drugą izbę parlamentu. Gdyby koalicja przegrała te wybory, straciłaby głosy potrzebne w Bundesracie do skutecznego rządzenia.

"W » Karcie «nie ma ani słowa o przyczynach wojny, narodowosocjalistycznych masowych zbrodniach, mordach na Żydach, Polakach, Sinti i Romach, radzieckich jeńcach wojennych i innych prześladowanych grupach, ani słowa o Generalnym Planie Wschodnim, który przewidywał wypędzenie i wyniszczenie milionów słowiańskich podludzi po ostatecznym zwycięstwie" - piszą naukowcy. "Zamiast tego niemieccy wypędzeni zaliczyli się sami do najbardziej doświadczonych cierpieniem tych czasów. Słowo » pojednanie «nie pojawia się w » Karcie Wypędzonych «. Zamiast tego w sposób całkowicie niedopuszczalny rezygnują oni w tym dokumencie z zemsty i odwetu, tak jak gdyby można mieć do zemsty prawo. A za proklamowanym prawem do ojczyzny ciągle stało w 1950 r. żądanie terytorialnej rewizji powojennych granic".

To samo podczas debaty w Bundestagu wytykali politycy opozycyjnej SPD, Zielonych i Lewicy. Przekonywali, że uchwała zaszkodzi wizerunkowi kraju. - To wykrzywianie historii - mówili i podkreślali, że prawdziwe pojednanie zapoczątkowali dopiero polscy biskupi, którzy w 1965 r. przekazali niemieckim hierarchom list ze słynnym zdaniem: "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie".

Oburzenie naukowców wywołuje też to, że pod "Kartą Wypędzonych" podpisali się byli naziści, w tym członkowie SA i oficerowie SS. Do dziś Związek Wypędzonych Eriki Steinbach nie rozliczył się z tej przeszłości.

- Zastanawiam się, czy posłowie, którzy głosowali za uchwałą, czytali dokument, który wychwalali. Skoro w uchwale jest napisane, że "Karta" to podstawowy dokument w historii powojennych Niemiec, to w ten sposób zrównano osiągnięcia kanclerza Adenauera z deklaracją byłych nazistów - mówi "Gazecie" prof. Krzysztof Ruchniewicz, sygnatariusz listu, szef Centrum im. Willy'ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego i członek rady naukowej berlińskiego muzeum wypędzonych.

Politycy chadecji przekonują nieoficjalnie, że rząd nie będzie w ogóle brał uchwały pod uwagę i nie zgodzi się na ustanowienie dnia wypędzonego. - Sama otoczka wokół tej sprawy budzi nasz niepokój. Niemieccy politycy wiedzieli, że sprawy niedawnej przeszłości i pojednania z Polską czy Czechami to kruchy lód. A mimo to zdecydowali się na konfrontację z sąsiadami tylko po to, by zdobyć głosy. To zadrażnienie było niepotrzebne - ocenia prof. Ruchniewicz.

Przeczytaj także: uchwałę Bundestagu oraz polskie tłumaczenie listu historyków.

Historycy z całego świata potępiają uchwałę Bundestagu gloryfikującą zasługi wypędzonych dla pojednania z sąsiadami. Czy boisz się, że taka uchwała zaszkodzi stosunkom polsko- niemieckim?
Zobacz także
Komentarze (229)
Zaloguj się
  • maximus999

    Oceniono 1 raz 1

    typowe "mysl jak europejczyk" kiedy probuje sie zabrac glos w istotnych sprawach dla kraju,obywateli to slyszy sie o nieeuropejskosci ,zascianku,zacofaniau itp.Kiedy inni europejczycy robia podobnie dbajac o swoje narodowe,panstwowe wazne interesy tyle,ze niemieckie,francuskie,angielskie Polska wedlug slow klasyka :

    La Pologne a perdu une bonne occasion de se taire.

    Polska straciła dobrą okazję, by siedzieć cicho.

  • maximus999

    Oceniono 1 raz 1

    Jak sie nie ma argumentow to zastepuja je inwektywami ad personam.Typowe.

    Powstanie w Warszawie nijak nie ma sie do obrony Wroclawia.Powstanie w Warszawie mozna przyrownac jedynie do analogicznego powstania w Paryzu ,ktore notabene wybuchlo na wiesc o powstaniu w Warszawie.Sowieci mieli byc "sojusznikami" i kiedy zajeli czesc Warszawy rozpoczeto powstanie.Liczono ,ze walki potrwaja kilka dni,miasto zostanie oswobodzone,przy wspoludziale sowietow a Niemcy wspolnie pokonani. Tym bardziej,ze sowieci zachecali Polakow do wywolania powstania,rozrzucajac ulotki z samolotow ,nadawalo specjalne radio zachecajace do walki,walczyly male odzialy po stronie polskiej.Wydawalo sie ,ze wolnosc jest tuz tuz.Okazalo sie zupelnie cos innego.Sowieci staneli na Wisle od konca lipca 1944 i stali tak do 17 stycznia 1945..prawie pol roku! W tym czasie Niemcy swobodnie mogli rozprawic sie z powstaniem,wymordowac od 200.000 do 250.000 ludnosci cywilnej i zrownac z ziemia miasto.Pomoc lotnicza z zachodu nie mogla dotrzec bo na rozkaz stalina zabroniono ladowania alinckim bombowcom z pomoca dla powstania na lotniskach wokol Warszawy zajetych przez sowietow.

    W Paryzu gdy wybuchlo powstanie tamtejszy niemiecki dowodzcca dostal podobny rozkaz zniszczenia miasta.Nie wykonal go a wrecz podjeto rozmowy z powstancami aby uniknac strat po obu stronach i zniszczenia miasta.Rowniez alianci pomogli w pore.

    Co ma do tego Wroclaw? Sowieci mieli go zdobyc ale nie bylo rozkazu spalenia miasta ,zrownia z ziemia i wyrzniecia mieszkancow.

    To byl sam koniec wojny kiedy alianci i zajeli juz cale Niemcy i zdobywali Berlin.Bylo juz dawno przesadzone,ze Wroclaw nie zostanie przy Niemcach,Niemcy znali te plany,walka do konca byla militarnie bezsensowna w kazdym calu.
    W 1939 Warszawa bronila sie tez doputy ,dopuki byly jakies (przynajmniej teoretyczne )szanse na zmiane polozenia.Kiedy weszli sowieci i zajeli wschodnia Polske uznano,ze dalszy opor przysporzy tylko zniszczen i strat wsrod ludnosci cywilnej.

    Swieto Rosjan to ich swieto ,tak samo Niemcow ale odbior w Polsce bedzie inny.Z drugiej strony gdyby Polska ustanowila jako glowne swoje swieto dzien Polski w 1945 czy wlasnie dzien zajecia Kremla odbior takich swiat u naszych sasiadow bylby raczej chlodny.

    Co do zadan:
    Po 1989 poddawano w watpliwosc nienaruszalnosc granicy zachodniej Polski.Dopiero stanowcze slowa ministra MSZ prof. Geremka ,ze tylko wojna moze obecnie zmienic przebieg granic uciszyly wtedy podobne glosy.
    Dopiero w 1990 roku Niemcy podpisaly z Polska traktat uznajacy zachodnia granice i to tylko pod naciskiem aliantow uzalezniajacych ostateczne uznanie granicy zgoda na zjednoczenie Niemiec.
    W traktacie jest napisane ,ze nie dotyczy on roszczen obywateli niemieckich,temat pozostal otwarty (wedlug Nimcow).Sami Niemcy zupelnie inaczej interpretuja zapisy podpisanego traktatu jak Polacy.Powstaly opinie niemieckich prawnikow ,poddjace w watpliwosc niektore ustalenia powojenne.
    W omawianym tekscie wypedzenia sa opisywane jako najwieksze bezprawie XX w.Kazda krzywda wymaga naprawy a to juz daje pole EWENTUALNYM w przyszlosci roszczenim.
    Nie raz niemieckie organizacje wystepowaly do roznych instancji o uznanie wysiedlen za bezprawne i zglaszaly zadania zadoscuczynienia ,ostatnio do Europejskiego Trybunalu.
    W niemieckiej Ustawie Zasadniczej jest odwolanie do granic z 1938 roku.Ponadto kanclerz niemiecki nie moze stanac na drodze w dochodzeniu swoich praw (slusznych czy nie slusznych)obywateli niemieckich.
    Probowano uzaleznic niemiecka zgode na wejscie Polski do EU ustepstwami wobec wysiedlonych.Podobnie probowano szantazowac Czechy aby zniosla tzw.dekrety Benesza-co usuwalo przeszkody w powrocie i zadania odszkodowan Niemcow w Sudetach.
    To jeszcze oczywiscie nie znaczy o podejmowanych realnych dzialaniach na dzis dzien ,ale w przyszlosci moze byc podstawa dla takich niekoniecznie dla Polski przyjemnych.

  • wothan

    0

    @maximus999
    Następne "kwiatki" Twojej grafomańskiej twórczości,Ty chyba już całkiem ogłupiałeś.
    Miec pretensje do Rosjan że ustanowili sobie świeto w dniu w którym wyrżnęli w pień
    polskiego najeżdzcę.Następne,obrona Breslau według Ciebie była bezsensowna i było
    zbrodnią na ludności,mieście i kulturze,w momencie kiedy Rosjanie stali u bram miasta.
    No Ty dupku żołenny,jak się to ma do Warszawy w sierpniu 44 roku,
    Zastanów się nad tym co Ty tu tworzysz,wydaje ci się że jak napiszesz elaboraty z tekstami
    z Twojej czerwonej przeszłości to Niemcy skulą uszy i wyciągną portmonetki,bo zazwyczaj
    Twoje skomlenia w przeswzłości konczyły się przeważnie jakąs jałmużną.Zacznij myślec
    jak Europejczyk.

  • wnusiowermahtowca

    0

    Walesa pijal kawe z esbekami i Polacy maja gowno a nie solidarnosc.
    Tusk pijal kawe ze Steinbach i Polacy sa upokorzeni gorzej niz przez Sowietow

  • wothan

    Oceniono 1 raz -1

    @maximus999
    Podziwiam Twoję grafomańskie zdolności,Ty piszesz pod wpływem alkoholu czy papki?
    Kij ci w ucho,Twoja sprawa,ale na Boga,nie wymyślaj rzeczy które się zwią z palca wyssane.
    Piszesz że Niemcy wys?wają mniej lub bardziej ostre i coraz głośniejsze żądania wobec
    Polski (ew.Czech).Jeżeli nie podasz konkretnego przypadku by udowodnic Twoje brednie
    jesteś aut na tym forum.

  • maximus999

    0

    tylko to nie jest tak jak pisza w tej uchwale ,ze wysiedlenia pojawily sie nagle w 1945 znikad !Musily byc wazne przyczny ku temu ! Niemcow wysiedlano niezar bardzo brutalnie lub po prostu mordujac ludnosc cywilna z calej owczesnej Europy .Dlaczego dzisiaj Niemcy wysowaja mniej lub bardziej ostre i coraz glosniejsze zadania praktycznie wobec Polski (ew, Czech)??
    Dlaczego przyjmuja ze wypedzenia byly "najwieksza zbrodnia w calym XX wieku ?! Nie nie byly .Dodatkowo podane liczby odnosza sie do wszystkich wysiedlonych Niemcow a przypisuje sie to "wschodnim sasiadam Niemiec lub wyraznie wymienia sie Polske (o Rosji ani slowa)
    W czasie rozpetanej przez Niemcy wojny zycie stracilo 50-60 milionow osob !!! Straty materialne,kulturalne sa nie do odrobienia .Podobnie jak moralne i psychiczne odzalywujace na nastepne pokolenia .Miliony rannych i kalek.

    Do tego wszystkiego wrzuca sie wszystkie osoby niemieckiego pochodzenia do jednego worka tzn gro osob ,ktore same opuscily lub z rozkazu wladz III Rzeszy swoje miasta i zle przeprowadzonej ewakuacji (zbyt poznej) w ciezkich warunkach zimowych.Za zdecydowana wiekszosc ofiar ponosza odpowiedzialnosc sami Niemcy.Dlaczego w tym kontekscie cala wine przypisuje sie Polsce?Z Polski chce sie zrobic kozla ofiarnego? Ciekawe ,ze wobec Rosji Niemcy nie stawiaja zadnych zadan .

    Co do wypedzonych to nie kazdy jest w BdV i czesc przyjela ,pogodzila sie z tym co sie stalo.Ale oni wlasnie nie protestuja nie wysuwaja zadan ,ich nie widac.Umieraja w spokoju pogodzeni z losem jaki po czesci sami lub swoich rodzicow wyborami i dzialalnoscia zgotowali sobie taki a nie inny los.

    Wroclaw (Breslau) Niemcy sami oglosili jako miasto twierze Festung i oglosili ,ze beda miasta bronic do ostatniego naboju ostatniego zyjacego Niemca.Perle Slaska zamienili w kupe gruzu.W czasie bezsensownej obrony do konca zycie stracilo ponad 80 tysiecy mieszkancow mista.Wroclaw poddal sie 4 dni po kapitulacji Berlina! Straty,zniszczenia i obrona miasta do konca nie miala najmniejszego sensu kiedy od dawna sowieci stali pod bramami Berlina !!! To byla zbrodnia na ludnosci,miescie,kulturze i dzisiaj podobne bezsensowne epizody obarcz sie poniekad Polske.

    Co do faktow to sygnatariuszka tego dokumentu p.Erika Steinbach szefowa BdV jako corka okupacyjnego podoficera pochodzacego z Hanau i urzedniczki nazistowskiego aparatu pochodzacej z Bremy urodzona w Rummi -miescie zajetym przez Niemcow w czasie okupacji ,w domu bylego polskiego wlasciciela jest modelowym przykladem niemieckiego wypedzonego.Dodam,ze urodzila sie 25 lipca 1943 a jej matka przybyla do Rumii tuz przed narodzinami z Berlina gdzie pracowala.W styczniu 1945 na 3 miesiace przed wejsciem sowietow spokojnie z matka opusila pociagiem I klasy miasto ,kiedy nikt nie myslal o ewakuacji.W miescie spedzila 17 miesiecy swojego zycia .Jakie prawo ma do upominania sie o cokolwiek ???? jesli tak to kazdy zolnierz okupacyjny stacjonujacy w Polsce oczywiscie z liczna rodzina ,takze obsluga obozow koncentracyjnych,batalionow smierci tzw Einsatzgruppen,Gestapo,SS i inni maja identyczne prawa do roszczen ....Nie dajmy sie zwariowac i oglupic.

  • nazwakontazajeta

    0

    "Rzeczywistych wysiedlonych dzisiaj juz jak na lekarstwo .Takich co moga cos pamietac z tamtych czasow bo mieli wtedy przynajmniej kilkanascie lat i do tego dzisiaj sa jeszcze komunikatywni a nie wegetuja w domach strcow jest garstka."

    Otóż nie taka garstka. Mieszkałem ostatnio w Badenii-Wirtembergii. Jest tu dosyć dużo jeszcze żyjących wypędzonych. Na ulicy spotkałem miłą staruszkę, która musiała z rodziną opuścić Wrocław jako 20-latka. Spotykamy się dalej raz na pół roku. Pomogłem jej nieco: zrobiłem zdjęcia jej byłego domu, porozmawiałem z wrocławskimi sąsiadami tego budynku, przekazałem jej ich powojenne historie i pomogłem w nawiązaniu obustronnego kontaktu.
    Upiera się ta osoba, by przesyłać całkiem nieznanym osobom (obecnym polskim mieszkańcom) pieniądze. Pisze do nich. Nie ma żadnych pretensji za wypędzenie.
    Czasami wyskakujemy z nią na imprezkę do Heidelberga, mimo jej dolegliwości.
    Gaduła z niej straszna i wielce komunikatywna, zapewniam. Ale oczywiście samotna. Żal mi, że nie mogę dłużej z nią przebywać - brak czasu.

    Pomińmy żonglowanie argumentem "kto pierwszy" podczas drugiej wojny światowej. (Według niektórych, nieniemieckich, interpretacji, to Japończycy "zaczęli", w 1931 lub 1937.) Przyznajmy głośno i uczmy się faktów. Wypędzenia Niemców były największym transferem ludności danego kraju w historii (12 milionów ludzi). Bardzo wielu wypędzanych Niemców zginęło, od pół do jednego miliona (en.wikipedia.org/wiki/Expulsion_of_Germans) - liczba ustalona przez międzynarodową komisję historyków. Bardzo wielu z nas Polaków tych danych nie zna, nie chce o nich wiedzieć, a wielu z moich polskich przyjaciół nie chce nawet przyjąć do codziennej świadomości, że mieszkają na ziemiach czy nawet budynkach wybudowanych i zamieszkałych przez takich Niemców przez wieki. Tak samo, jak niektórzy Niemcy nie chieli wiedzieć, że mieszkali na ziemiach wypędzonych Polaków, Czechów czy Białorusinów itp. (Sława tu Horstowi i jego publicznym wypowiedziom.)
    Sama wiedza, znajomość faktów, nie szkodzi. Od niej zacznijmy.

  • maximus999

    0

    stara prawda jest poniekad nadal aktualna :Im silniejsze Niemcy tym slabsza Polska .A mialo byc tak pieknie pojednanie,(wzajemne) zrozumienie itp ...a jest jak to zwykle mowia Niemcy -Realpolityk ,czyli zadnych sentymentow,licza sie interesy i co mozna ugrac,lacznie kosztem sasiadow jak sie da.Liczy sie sila (militarna,gospodarcza ,polityczna) a reszta ma siedziec w koncie i milczec....

  • andy_1

    Oceniono 2 razy 2

    maximus... to proste.... rosjanie maja argumenty w postaci glowic A, a niemcy maja argumenty w postaci gotowki i gospodarki a i bundeswehra sobie lepiej radzi niz wp... polska nie ma zadnych argumentow w polityce miedzynarodowej. dodatkowo, jedna niemra bedac na kremlu szefowa rozebrala do spolki z prusami i austriakami I RP... no wiec maja sentyment.... no i jedni drugich sie boja... a polski nikt sie nie boi... raczej sie lituja... bo RP sie sama domaga litosci za minione krzywdy, zamiast postarac sie o pare argumentow w polityce miedzynarodowej, np pare bombek na choinke....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje