Berlin naprawdę sądził, że lądowanie w Normandii to przykrywka. Jest dowód

Kiedy w 1944 roku Alianci szykowali inwazję w Normandii, do Berlina płynęły fabrykowane przez Brytyjczyków wiadomości, sugerujące, że prawdziwym miejscem ataku będzie Pas de Calais. Ale dopiero ujawniony teraz, przechwycony w 1944 r. przez kryptologów z Bletchley Park dokument potwierdził, że Hitler dał się zwieść - pisze BBC. W kluczowej dla zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami operacji główną rolę grał hiszpański podwójny agent. I złamanie kodów niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma przez polskich kryptologów.
Trzy dni po tym, jak żołnierze alianckich dywizji piechoty w huraganowym ogniu niemieckiej obrony wylądowali na normandzkich plażach, niemiecki agent o pseudonimie "Alaric Arabel" nadał z Madrytu do Berlina depeszę, w której, powołując się na siatkę swoich informatorów, pisał, że inwazja w Normandii jest fałszywką, która ma odwieść niemiecką uwagę od prawdziwego miejsca inwazji alianckich sił na opanowaną przez Niemców Europę - Pas de Calais. Agent pisał też, że 75 alianckich dywizji zostało zgromadzonych w Wielkiej Brytanii - a zatem dywizje rzucone na normandzkie wybrzeże nie są głównymi siłami uderzeniowymi sprzymierzonych.

Berlin naprawdę sądził, że lądowanie w Normandii to przykrywka. Jest dowód

Depeszę przechwyciło i zdekodowało londyńskie centrum kryptograficzne w Bletchley Park. W kluczowym momencie, kiedy ważyły się losy alianckiej operacji, dowództwo sił sprzymierzonych otrzymało informację bezcenną: Berlin dał się zwieść - pisze BBC . Informatorzy, na których powołał się szpieg III Rzeszy, nie istnieli. Podobnie oczywiście, jak przygotowywana rzekomo przez Aliantów operacja w Pas de Calais. Depeszę zaś zredagował człowiek, który w rzeczywistości był jednym z najcenniejszych agentów brytyjskiego wywiadu, znanym jako agent "Garbo".

Zobacz, jak odczytać informacje, ukryte w depeszy podwójnego agenta.

Podwójny agent, któremu wierzyli naziści

Juan Pujol Garcia, niepozorny, łysiejący i, jak opisuje go Amyas Godfrey z brytyjskiego think-tanku Royal United Services Institute, "nudny mały człowiek, który się nie uśmiechał", był dla nazistów bezcenny. Dzięki "sieci informatorów" w Wielkiej Brytanii, przekazywał poprzez Madryt cenne informacje wywiadowcze do Berlina. O prawdziwość tych informacji dbał jednak brytyjski wywiad. Cała sieć agentów była fikcją. Jednak Berlin, zachęcony trafnością meldunków szpiega, tak wierzył dostarczanym przez niego informacjom, że Hiszpan - za aprobatą samego Hitlera - otrzymał Krzyż Żelazny. To czyni go jedną z niewielu osób, odznaczonych zarówno nazistowskim medalem, jak i Orderem Imperium Brytyjskiego.

- Kompletnie oszukał Niemców. Byli przekonani, że informacje, które przesyłał, były pewne - mówi Godfrey.

Agent zwodzi Niemców, podając prawdziwe informacje

Dla uwiarygodnienia wiadomości od "Alaric Arabell", na długo przed D-Day Brytyjczycy rozpoczęli Operację Męstwo (Operation Fortitude). W ramach tej akcji, "Garbo" nadsyłał do Berlina informacje o przygotowaniach do inwazji w okolicach Pas de Calais. A na krótko przed dniem właściwej inwazji 6 czerwca nazistowskie dowództwo otrzymało prawdziwą wiadomość o jej dacie i miejscu. Meldunek przyszedł jednak zbyt późno, by Niemcy zdążyli właściwie zareagować. A już trzy dni później "Alaric Arabell", czy raczej "Garbo", pisał, że atak w Normandii to przykrywka dla właściwej inwazji. I - jak wskazują adnotacje na opublikowanym przez BBC dokumencie - depesza agenta "Garbo" dotarła do niemieckiego naczelnego dowództwa.

Alianci wiedzieli, że Niemcy uwierzyli w oszustwo

W efekcie dywizje, które mogły wspomóc chwiejącą się normandzką flankę niemieckiej obrony, pozostały w rejonie Pas de Calais wystarczająco długo, by umożliwić aliantom sukces w Normandii. "To, co naprawdę dało Aliantom przewagę, to wiedza, że Niemcy zostali oszukani" - pisze BBC. Dzięki złamaniu jeszcze przed wojną kodu Enigmy przez polskich kryptologów - Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego, i późniejszemu rozwinięciu ich badań przez ośrodek w Bletchley Park, Sprzymierzeni odczytali wiadomość od "Garbo". Wiedzieli już, że mogą kontynuować operację w Normandii bez obawy, że stacjonujące w rejonie Pas de Calais niemieckie jednostki zostaną tam szybko przerzucone.

Przypadkowe odkrycie

Bezcenny dokument przeleżał lata w archiwach w Bletchley Park. Dopiero niedawno, w ramach udostępniania archiwum ochotnikom i pasjonatom historii, został odnaleziony. Znalazca, 79 - letni emerytowany pracownik socjalny Peter Wescombe, opisuje moment natrafienia na depeszę agenta "Garbo" jak "znalezienie bryłki złota". - To było absolutnie wspaniałe - dodał.

Więcej o:
Komentarze (94)
Berlin naprawdę sądził, że lądowanie w Normandii to przykrywka. Jest dowód
Zaloguj się
  • zigzaur

    Oceniono 17 razy 17

    Na filmie "The Longest Day" Generalmajor Erich Marcks przewidział lądowanie w Normandii. Ale cóż, był zaledwie Generalmajor a nie Generalfeldmarschall. Zresztą poległ następnego dnia po inwazji w bitwie pod St. Lo.

    Generalfeldmarschall Gerd von Rundstedt stwierdził, że inwazja w Normandii byłaby niezgodna z logiką wojenną.

    Walczący z Napoleonem we Włoszech austriaccy generałowie twierdzili, że Napoleon dlatego zwycięża, że dowodzi niezgodnie z zasadami strategii i taktyki wykładanymi w Theresianische Akademie.

  • najlepszy_jaromir

    Oceniono 14 razy 10

    @fumi -komi napisał,z earmia czerwona bez aliantów poradziłaby sobie z hitlerem,i doszła do berlina.Jak nie znasz historii 2 wojny to sie nie wypowiadaj.Nawet nie wiesz co to jest w strategii wiązanie sił przeciwnika.Dlatego doucz się chłopcze ,a potem zabieraj głos.
    Dowiedz sie m.in.ile alianci przesłali drogą morską /konwojami/pomocy żywnościowej ,i militarnej przez cała wojne .Konwoje szły na murmańsk,archangielsk.
    Ale ty to przecież wiesz ,co ja ci będę tłumaczył,nie?

  • vinogradoff

    Oceniono 13 razy 9

    To bardzo dobra metoda na niemieckie myslenie gdyz Niemcy z natury rzeczy maja sklonnosc do dopatrywania sie we wszystkim wyrafinowanej gry albowiem sami na miejscu Aliantow taka gre by podjeli aby oszukac przeciwnika markujac jakies dzialania dla odwrocenia uwagi od rzeczywistego kierunku. nalezy pamietac, ze niemieckie naczelne dowodztwo wojskowe to wybitni dowodcy wyksztalceni na akademiach wojennych, ktorzy przestudiowali wszystkie najistotniejsze zasady prowadzenia walk i jak dostali taka informacje to bylo im latwiej w to uwierzyc gdyz znali ze studiow podobne sztuczki wyprowadzania w pole przeciwnikow. Jedno tylko budzi zdziwienie, ze dali wuare w informacje jednozrodlowa podczas gdy kazda informacja agenturalna musi byc potwierdzona co najmniej z dwoch niezaleznych zrodel agenturalnych i z materialow oficjalnych jakie sa dostepne a tu uwierzyli jednemu agientowi i to jest odstepstwem od zasady. Psychologia nazywa to projekcja mozgu, gdzie wiara w logike czegos jest tak silna, ze czlowiek nawet z pozoru rozumny i wyksztalcony zaczyna wierzyc w to w co chce uwierzyc jego mozgownica. Przykladem jest niedocenienie armii radzieckiej w czasach wojny , gdyz jak juz Niemcy spreparowali falszywki o spisku w ROTE ARME i podrzucili je paranoikowi Stalinowi to ten poczynajac od 1936 roku do 1938 roku wymordowal tysiace swej najlepszej kadry wojskowej od marszalkow, generalow palkownikow, majorow i kapitanow i pan Adolf uwierzyl bez bicia, ze armia radziecka jest tak slaba , ze w kilka miesiecy ja spacyfikuje. Okazalo sie ze Rosjanie tak blyskawicznie uczyli sie taktyki i strategii od Niemcow metoda obserwacji analizy i wyciagania wniskow , ze przescigneli Niemcow w sztukach wojennych stosujac glownie najlepsza metode to jest potrojny KOCIOL zamykakac w nim cale grupy wojsk i poddajac utylizacji co zaskoczylo Niemcow gdyz nie spodziewali sie tego po Rosjanach znajac napoleonska maxyme, ze lepsze stado baranow pod dowodztwem wilka niz stado wilkow pod dowodztwem barana. Czlowieka myslacego racjonalnie, konsekwentnie mozna oszukac idioty nie da sie oszukac gdyz on niczemu z natury nie wierzy i nikomu ni wierzy bo ma swoj rozum.

  • robertokors

    Oceniono 14 razy 8

    troche dziwne bo na zachodzie jakos nikt nie wie ze to Polacy zlamali enigme.

  • 43mark43

    Oceniono 18 razy 6

    My Polacy bijemy wszelkie rekordy improwizacji oglupiania ,nawet samego siebie. We wrzesniu 1939 roku 56 Poznanski Pulk Piechoty, kiedy rozpoczynal pierwsze potyczki z niemcami ,to Polacy karabiny mieli i owszem ,tylko naboi nie dowieziono .I tak Polscy zolnierze atakowali niemcow z ckm -ami nie majac ani jednego naboju. Moj ojciec do nich nalezal ,zostal ranny ,i chyba tylko dzieki tej ranie przezyl ta Polska glupote.

  • salas1916

    Oceniono 8 razy 6

    A juz miałem nadzieję że wreszcie coś o kpt. Czerniawskim..... echhh "cudze chwalicie, a swego nie znacie" - można było chociaż JEDNYM zdaniem o nim wspomnieć! szkoda że nie potrafimy podkreślać własnych zasług (poza Enigmą ale o tym niemal kazdy słyszał)

  • stefanpajonk

    Oceniono 12 razy 6

    Polacy nie takie rzeczy robili, robią i będą robić.

  • haagard

    Oceniono 5 razy 5

    No tak, ani słowa o FUSAG-u - specjalnej "papierowej armii", którą 'dowodził' generał Patton. To jest bardzo istotne, Alianci bowiem użyli Pattona do oszukania Niemców, którzy bali się generała jak ognia. Niemcy nawet nie chcieli uwierzyć w to, że stracił dowództwo (po incydencie ze spoliczkowaniem na Sycylii) i już na kilka miesięcy przed D-Day byli przekonani, że to on poprowadzi inwazję. FUSAG jedynie udawał wielką armię złożoną z kilkudziesięciu dywizji, która miała wylądować we wspomnianym Pas de Calais, a w rzeczywistości było to tylko kilkudziesięciu sztabowców piszących rozkazy.

    Fakty są takie, że Rommel przygotował w Normandii rzeź...ale do pełnego sukcesu po prostu zabrakło mu pełnego dowództwa (to von Rundstedt decydował, a w dodatku go nie lubił i nie zgodził się na koncepcję Rommla, "zatrzymania nieprzyjaciela na plażach") i wojsk, które Hitler zostawił w Pas de Calais.

  • zigzaur

    Oceniono 6 razy 4

    Do najlepszy_jaromir:

    Wbrew częstym poglądom, większość amerykańskich dostaw dla Rosji szła nie trasą północną do Murmańska ale południową, dookoła Afryki, do Zatoki Perskiej, przez Iran (kontrolowany przez Wielką Brytanię i Rosję) a potem drogą wodną przez Morze Kaspijskie i Wołgę.
    Oto parę powodów:
    1. Większość dostaw stanowiła żywność kupowana w Brazylii i Argentynie.
    2. Ta trasa była bezpieczniejsza aczkolwiek U-Booty czasami zapuszczały się nawet na Ocean Indyjski.
    3. Ta sama trasa zaopatrywała wojska brytyjskie w Egipcie (przez Morze Czerwone).
    4. Południowy odcinek frontu wschodniego był ważniejszy od północnego: walczono o obszary gęściej zaludnione, żyźniejsze, bogatsze w kopaliny.
    5. Towary były rozwożone po obszarze Rosji żeglugą śródlądową przez Morze Kaspijskie, Wołgę i jej dopływy. Ta trasa była poza zasięgiem Luftwaffe. To wyjaśnia, dlaczego Niemcy tak długo trzymały Stalingrad - chodziło im o przecięcie Wołgi jako szlaku żeglownego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX