Berlin naprawdę sądził, że lądowanie w Normandii to przykrywka. Jest dowód

mig
27.01.2011 , aktualizacja: 27.01.2011 19:12
A A A Drukuj
Depesza przesłana przez podwójnego agenta utwierdziła Niemców w błędzie Depesza przesłana przez podwójnego agenta utwierdziła Niemców w błędzie
Kiedy w 1944 roku Alianci szykowali inwazję w Normandii, do Berlina płynęły fabrykowane przez Brytyjczyków wiadomości, sugerujące, że prawdziwym miejscem ataku będzie Pas de Calais. Ale dopiero ujawniony teraz, przechwycony w 1944 r. przez kryptologów z Bletchley Park dokument potwierdził, że Hitler dał się zwieść - pisze BBC. W kluczowej dla zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami operacji główną rolę grał hiszpański podwójny agent. I złamanie kodów niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma przez polskich kryptologów.
Trzy dni po tym, jak żołnierze alianckich dywizji piechoty w huraganowym ogniu niemieckiej obrony wylądowali na normandzkich plażach, niemiecki agent o pseudonimie "Alaric Arabel" nadał z Madrytu do Berlina depeszę, w której, powołując się na siatkę swoich informatorów, pisał, że inwazja w Normandii jest fałszywką, która ma odwieść niemiecką uwagę od prawdziwego miejsca inwazji alianckich sił na opanowaną przez Niemców Europę - Pas de Calais. Agent pisał też, że 75 alianckich dywizji zostało zgromadzonych w Wielkiej Brytanii - a zatem dywizje rzucone na normandzkie wybrzeże nie są głównymi siłami uderzeniowymi sprzymierzonych.

Berlin naprawdę sądził, że lądowanie w Normandii to przykrywka. Jest dowód

Depeszę przechwyciło i zdekodowało londyńskie centrum kryptograficzne w Bletchley Park. W kluczowym momencie, kiedy ważyły się losy alianckiej operacji, dowództwo sił sprzymierzonych otrzymało informację bezcenną: Berlin dał się zwieść - pisze BBC . Informatorzy, na których powołał się szpieg III Rzeszy, nie istnieli. Podobnie oczywiście, jak przygotowywana rzekomo przez Aliantów operacja w Pas de Calais. Depeszę zaś zredagował człowiek, który w rzeczywistości był jednym z najcenniejszych agentów brytyjskiego wywiadu, znanym jako agent "Garbo".

Zobacz, jak odczytać informacje, ukryte w depeszy podwójnego agenta.

Podwójny agent, któremu wierzyli naziści

Juan Pujol Garcia, niepozorny, łysiejący i, jak opisuje go Amyas Godfrey z brytyjskiego think-tanku Royal United Services Institute, "nudny mały człowiek, który się nie uśmiechał", był dla nazistów bezcenny. Dzięki "sieci informatorów" w Wielkiej Brytanii, przekazywał poprzez Madryt cenne informacje wywiadowcze do Berlina. O prawdziwość tych informacji dbał jednak brytyjski wywiad. Cała sieć agentów była fikcją. Jednak Berlin, zachęcony trafnością meldunków szpiega, tak wierzył dostarczanym przez niego informacjom, że Hiszpan - za aprobatą samego Hitlera - otrzymał Krzyż Żelazny. To czyni go jedną z niewielu osób, odznaczonych zarówno nazistowskim medalem, jak i Orderem Imperium Brytyjskiego.

- Kompletnie oszukał Niemców. Byli przekonani, że informacje, które przesyłał, były pewne - mówi Godfrey.

Agent zwodzi Niemców, podając prawdziwe informacje

Dla uwiarygodnienia wiadomości od "Alaric Arabell", na długo przed D-Day Brytyjczycy rozpoczęli Operację Męstwo (Operation Fortitude). W ramach tej akcji, "Garbo" nadsyłał do Berlina informacje o przygotowaniach do inwazji w okolicach Pas de Calais. A na krótko przed dniem właściwej inwazji 6 czerwca nazistowskie dowództwo otrzymało prawdziwą wiadomość o jej dacie i miejscu. Meldunek przyszedł jednak zbyt późno, by Niemcy zdążyli właściwie zareagować. A już trzy dni później "Alaric Arabell", czy raczej "Garbo", pisał, że atak w Normandii to przykrywka dla właściwej inwazji. I - jak wskazują adnotacje na opublikowanym przez BBC dokumencie - depesza agenta "Garbo" dotarła do niemieckiego naczelnego dowództwa.

Alianci wiedzieli, że Niemcy uwierzyli w oszustwo

W efekcie dywizje, które mogły wspomóc chwiejącą się normandzką flankę niemieckiej obrony, pozostały w rejonie Pas de Calais wystarczająco długo, by umożliwić aliantom sukces w Normandii. "To, co naprawdę dało Aliantom przewagę, to wiedza, że Niemcy zostali oszukani" - pisze BBC. Dzięki złamaniu jeszcze przed wojną kodu Enigmy przez polskich kryptologów - Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego, i późniejszemu rozwinięciu ich badań przez ośrodek w Bletchley Park, Sprzymierzeni odczytali wiadomość od "Garbo". Wiedzieli już, że mogą kontynuować operację w Normandii bez obawy, że stacjonujące w rejonie Pas de Calais niemieckie jednostki zostaną tam szybko przerzucone.

Przypadkowe odkrycie

Bezcenny dokument przeleżał lata w archiwach w Bletchley Park. Dopiero niedawno, w ramach udostępniania archiwum ochotnikom i pasjonatom historii, został odnaleziony. Znalazca, 79 - letni emerytowany pracownik socjalny Peter Wescombe, opisuje moment natrafienia na depeszę agenta "Garbo" jak "znalezienie bryłki złota". - To było absolutnie wspaniałe - dodał.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    88 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (90)

  • barbs-ra10

    0

    Pomoc aliantów dla Związku Radzieckiego wynosila około 3 % produkcji ZSRR.

    • gandalph

      Oceniono 2 razy 0

      @barbs-ra10
      Problem w tym, że procent procentowi nierówny. W wyniku zajęcia Ukrainy, oraz tamtejszego ogromnego kombinatu produkcji aluminium + Dnieprogesu, sowieckie zdolności produkcyjne aluminium spadły o ~70-75%. Dlatego dostawy z USA były ważne. Żukow pisał też o dostawach płyt pancernych (do czołgów) tudzież materiałów do produkcji trotylu, że nie wspomnę o ogromnej liczbie ciężarówek, dżipów i ciągników artyleryjskich, poza tym ogromnej liczby obiektów "pod klucz", a nawet wzbogaconego uranu.

  • poljack

    Oceniono 1 raz 1

    Taśmy Wehrmachtu
    Szkoda tylko że w 1945 nie zginęło 90 milionów Niemców .

  • niktosznikad

    0

    yogi1122:
    Nie masz racji, w 44 roku zasoby ludzkie nawet Rosji były już na wyczerpaniu, natomiast produkcja przemysłowa Niemiec, mimo bombardowań ciągle rosła, załamała się dopiero na przełomie 44/45 roku. Teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację że doszłoby do klinczu, Niemcy posiadając doskonały technicznie sprzęt nie potrzebowali tylu żołnierzy co Rosjanie którzy mieli duże ilości ale słabszego technicznie. W dodatku Niemcy broniliby się a przełamanie obrony wymaga odpowiedniej nadwyżki sił której Rosjanom mogło już brakować.

  • niktosznikad

    Oceniono 1 raz 1

    przytomny2:
    Rosjanie nie "zaryli się w piachu" tylko dotarli do wyznaczonego celu - nie da się prowadzić ataku bez końca, trzeba wyznaczać konkretne cele aby linie zaopatrzenia nie rozciągnęły się za bardzo, w 1944 była to Wisła, naturalna linia stosunkowo łatwa do obrony nawet przez siły wyczerpane wielomiesięcznym atakiem.

    T-34 był produkowany od roku 1940 i był używany na froncie wschodnim niemal od pierwszych dni, inna sprawa jak były używany i w jakiej ilości.

    Japonia nigdy nie miała wystarczających sił lądowych aby uderzyć na Rosję, a nawet gdyby uderzyli na daleki wschód to w jaki sposób wpłynęłoby to na wojnę w Europie? Jak siły Japońskie miałyby dotrzeć do Europy skoro istnieje tylko jedna linia kolejowa? Rosjanie mogliby latami prowadzić walki opóźniające wzdłuż kolei transsyberyjskiej a więźniowie gułagów za uzyskanie szansy na rehabilitację, choćby pośmiertną, toporami by Japończyków zarąbali.

    To że Niemcom brakowało "tylko troszeczkę" do zdobycia Moskwy, Stalingradu czy Leningradu możesz między bajki włożyć. Armie prowadzące wojnę błyskawiczną nie mają jak zdobywać silnie bronionych miast, brak im odpowiednich środków. Wehrmacht był za cienki na wojnę z Rosją, jedyne na co mogli liczyć to zastraszenie przeciwnika i kapitulację a na to Stalin nie poszedł.

    Zdobycie złóż roponośnych to jedno a wydobycie, przetworzenie i _dostarczenie_ ropy do walczących jednostek to drugie, Niemcy nie mieli sił żeby opanować całą Europę więc tym bardziej nie mieliby jak kontrolować z takim trudem zdobytych źródeł ropy.

    Hitler mógł zwyciężyć przez zastraszenie, nie miał szans wygrania rzeczywistej wojny totalnej.

  • przytomny2

    Oceniono 1 raz 1

    "yogi1122"

    "G... prawda" . przed czerwcem 1944 nic nie było jeszcze przesądzone (poza zajęciem wschodniej Polski (bo juz niekoniecznie Czech) przez Sowietów). Zarówno w czasie inwazji w Normandii jak i w czasie późniejszej ofensywy w Ardenach na przełomie 1944-45 Niemcy wycofywali po kilka dywizji z frontu wschodniego po to żeby ratować sytuację na zachodzie. To m.in. dzięki temu Rosjanom udalo się tak łatwo sforsowac Wisłę w styczniu 1945 choć pół roku wczesniej zaryli się w piachu i stali przez całe miesiące. Ciekawe co by było gdyby Niemcy od 1943 nie musieli utrzymywać trzydziestu dywizji na froncie włoskim, wiązanych przez aliantów (a nie 'tzw aliantów") tylko przerzucili je na front wschodni. Ciekawe jak by Ruscy wyglądali gdyby Niemcy dotarli przez północną Afrykę na Bliski Wschód i zasilili swoją gospodarkę tamtejszą ropą. Ciekawe jak by wygladali gdyby nie stałe zasilanie amerykańską technologią i środkami transportu. Na początku wojny nie mieli jeszcze czołgów T34 tylko jakieś prymitywne lekkie "jedenastki" do na które Niemcy polowali bez wysiłku. (patrz wspomnienia marszałka Żukowa). Co by było gdyby Japonia uderzyła na nich od strony Syberii? Ile mieli w tamtym czasie lotniskowców i floty na Pacyfiku? Ile bombowców strategicznych? Przypomjnam, że w roku 1941 front niemiecki w Rosji posuwał się ze średnią prędkością 70 km na dobę (to efekt czystej GŁUPOTY i NAIWNOŚCI Stalina), w 1940 we Francji - 35 km na dobę a w 1939 w Polsce - 20 km/dobę. Gdyby Rosja była obszarowo tylko 3 razy większa od Polski i nie miała połowy Azji jako zaplecza gospodarczego to pod koniec 1941 po prostu przestałaby fizycznie i politycznie istnieć, i tyle!
    Niemców na przedpolach Moskwy zatrzymal brak paliwa i (szczęśliwie) GŁUPOTA HITLERA, który pchał się z powodów prestiżowych na Moskwę zamiast na roponośne złoża Kaukazu. Wystarczyło żeby ktoś w sztabie mu to odpowiednio wcześnie wyperswadował.
    Pod Kurskiem Niemcom zabrakło stosunkowo niewielkich dodatkowych sił aby złamać natarcie Rosjan. Wcześniej pod Stalingradem - tym bardziej. Tam zresztą działał głównie generał mróz.
    A już opowieści o "zwycięskim marszu Armii Czerwonej do Atlantyku" to tylko marzenia rusofilów twojego pokroju. Przypominam ,że Amerykanie zajęli początkowo w 1945 Drezno (po jego dywanowym zbombardowaniu) , które potem wymienili z Rosjanami na Berlin Zachodni. A błędem aliantow zachodnich było głównie to ,że kierowali się cywilizowanymi normami wobec swoich ludzi i nie poganiali ich na pewną śmierć oraz nie dopingowali ich do tego przy użyciu sił specjalnych (jak to robiło KGB wobec czerwonoarmistów). Alianci zachodni reprezentowali własną rację stanu bo do tego mieli manadat wyborców. A, że "nas oszukali" w 1939.... rozumiem ,że "lepiej" by było gdyby wogóle olali sytuację Polaków nawet jeśli militarnie i gospodarczo nie byli wtedy przygotowani i nie podjęli żadnego wysiłku zbrojnego ... wtedy Wehrmach połknąłby Polskę w 2 tygodnie a Rosję w kolejne 3 miesiące - nie miej co do tego złudzeń. Alianci nie byliby z Niemcami w stanie wojny a dla nas nie byłoby juz żadnej nadziei. Bylibysmy dziś dla Europy w najlepszym razie swego rodzaju zdziesiątkowanym Kurdystanem bez szans na suwerenność.

  • rafikzabki

    Oceniono 1 raz 1

    anders76
    fantazjujesz.... niestety ale prawda jest taka że dostawy aliantów był tylko niewielkim uzupełnieniem dla Sowietów...polecam tabele sprzętu własnego dostaw i nadwyżek np u Davisa w "Europa walczy".
    no i w pierwszym roku wojny czyli w 1941 kiedy to udało się zatrzymać Wermacht pod Moskwą nie było pomocy z USA praktycznie tylko trochę z Wielkiej Brytanii -do czasu aż Adolf wypowiedział wojnę USA wspierając Japonię.
    80% całego wysiłku wojennego w Europie wzięli na siebie Sowieci. Zresztą pokazuje to kilometraż... Stracili w walkach teren od Grodna i Lwowa po Moskwę i Kaukaz w walkach a potem odbili go i poszli dalej aż po Łabę zagarniając po drodze całe Bałkany i pół Austrii...
    Cóż Stalin zostawiał rannych, kobiety i dzieci ale ewakuował pod ostrzałem całe fabryki -i tak fabryka czołgów z Charkowa wywieziona w sierpniu już w grudniu zaczęła pracę w Czelabińsku za Uralem...
    Po po prostu poza Niemcami Sowieci byli jednym krajem przygotowanym do wojny a do długotrwałej wojny jedynym w momencie jej wybuchu. Innym krajem, który był gotowy choć nieprzygotowany było USA dzięki potędze gospodarki którą łatwo można było przestawić na produkcję uzbrojenia w razie potrzeby.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX