Amerykanie nie wykonują kar śmierci, bo nie mają trucizny

W USA zabrakło składników substancji używanej do wykonywania wyroków śmierci. Amerykanie bezskutecznie próbują ściągnąć je z Europy.
Richard Clay, którego sześć lat temu skazano na śmierć za morderstwo sprzedawcy samochodów, może mówić o wielkim szczęściu. Dwa tygodnie temu miał być stracony w więzieniu w Bonne Terre w stanie Missouri, ale na dzień przed egzekucją gubernator Jay Nixon postanowił darować mu życie i zamienił karę śmierci na bezwzględne dożywocie.

Powodów swej decyzji nie podał, ale media spekulują, że jedną z przyczyn był brak preparatu zawierającego tiopental. To powodujący utratę świadomości barbituran, który wchodzi w skład śmiertelnego koktajlu wstrzykiwanego skazańcom.

Jak się okazało, w więzieniu w Boone Terre, jedynym miejscu w Missouri, gdzie wykonuje się wyroki śmierci, tiopentalu było tak mało, że przed planowaną egzekucją nie można było przeprowadzić próby generalnej. Na dodatek kończyła się jego data przydatności.

Zapasów nie dało się uzupełnić. Już dwa lata temu jedyny amerykański producent barbituranu - koncern Hospira - wstrzymał jego produkcję. Oficjalnie z powodu problemu z dostawami składników, nieoficjalnie, bo używanie tiopentalu do uśmiercania skazańców (w małych dawkach lekarze stosują go do narkozy) psuje wizerunek firmy.

Z powodu braku składników do robienia śmiertelnego koktajlu w zeszłym roku trzeba było przełożyć albo odwołać kilka egzekucji. W samym Teksasie, stanie, w którym wykonuje się najwięcej wyroków śmierci, do czerwca zaplanowano stracenie czterech osób. Prawdopodobnie w lutym odbędą się tylko dwie egzekucje, bo data ważności tiopentalu upływa z końcem marca. Na użycie przeterminowanej substancji władze się nie odważą, bo taką decyzję natychmiast zaskarżyliby przeciwnicy kary śmierci, a sąd nakazałby wstrzymanie egzekucji.

Podobny problem mają m.in. władze w kilku innych stanach. W Ohio, gdzie na śmierć oczekuje kilku więźniów, tiopentalu starczy tylko na jedną egzekucję.

Amerykanie próbują zdobyć substancję za granicą. Jesienią zeszłego roku do więzień w Arizonie i Kalifornii dotarła dostawa tiopentalu wyprodukowanego przez brytyjski koncern Archimedes Pharma. W transakcji pośredniczyła brytyjska firma, a producenci byli przekonani, że chodzi o zamówienie dla szpitali.

Gdy oszustwo wyszło na jaw, Londyn pod naciskiem brytyjskiej opinii publicznej zabronił eksportu substancji do USA. Z transakcji musi się również tłumaczyć amerykańska agencja leków i żywności FDA, która w ekspresowym tempie zgodziła się na import tiopentalu.

Ściągnięte z Europy zapasy nie wystarczą na długo. Władze więzienne Arizony oświadczyły wczoraj, że barbituranu mają na cztery egzekucje.

"Nie" Amerykanie usłyszeli również we Włoszech. Amerykański koncern Hospira zamierzał wytwarzać tiopental właśnie w tamtejszych fabrykach, ale Rzym zażądał gwarancji, że środek nie trafi do więzień w USA. Tego koncern nie był w stanie obiecać i wczoraj skreślił preparat zawierający barbituran z listy swoich produktów.

Amerykanie szukali też składnika śmiertelnego koktajlu w Niemczech. Wczoraj jednak minister zdrowia rozesłał do koncernów farmaceutycznych list, w którym domaga się, by ignorowali zamówienia z USA. - Dostarczanie tego typu środka nie da się pogodzić z niemieckimi i europejskimi wartościami - napisał minister. O to samo apeluje niemiecki związek lekarzy.

Jednak brak tiopentalu nie oznacza, że Amerykanie zrezygnują z wykonywania kary śmierci. W zeszłym roku w Oklahomie dwóch skazańców stracono za pomocą innej substancji - pentobarbitalu używanego m.in. przez weterynarzy do usypiania zwierząt. Sprawa wywołała kontrowersje - obrońcy oskarżonych i przeciwnicy kary śmierci twierdzą, że ten środek nie gwarantuje bezbolesnej śmierci. Gdyby inne stany poszły śladem Oklahomy, o dopuszczenie pentobarbitalu toczono by w sądach wojny. Amerykańska prasa pisze też, że więzienia teoretycznie mogliby zaopatrywać w barbiturany dostawcy z Pakistanu. W ostateczności władze stanów mogłyby ściągać barbiturany ze szpitali. To z kolei wywołałoby protesty lekarzy, którzy w USA nigdy nie uczestniczą w wykonywaniu wyroków śmierci.

Czy jesteś za karą śmierci?
Komentarze (5)
Amerykanie nie wykonują kar śmierci, bo nie mają trucizny
Zaloguj się
  • mikesz6

    0

    Wysłać do Polski ,wypróbowanego sojusznika, na Mazury...Na przykład do Klewek i nie ma problemu.Przyjaciel nie zawiedzie.

  • scibor3

    0

    Nie rozumiem problemu. To prymitywny związek i byle chemik wyprodukuje go raz dwa.

  • darthmaciek

    0

    ależ wykonują, wykonują - dzisiaj egzekucja w Georgii; Emmanuel Hammond, skazany za gwalt i morderstwo

  • jkdino49

    0

    Moja rada - niech amerykański rząd ściągnie z krajów b. bloku komunistycznegi będących juz na emeryturze specjalistów od omijania NATOwskiego embargo. Załatwią tiopental w try miga, w dowolnej ilości!

  • sid_6.8

    0

    Alternatywa - Ostrzegawczy strzał w głowę.

    Ja nienawidzę strzałów w tył głowy, do salw w powietrze czuję tylko wstręt.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX