Świat o zarzutach Warszawy ws. katastrofy smoleńskiej

ga PAP
18.01.2011 , aktualizacja: 18.01.2011 19:26
A A A Drukuj
"Polska obwinia Rosjan o katastrofę samolotu prezydenckiego"; "Polska zarzuca błędy rosyjskim kontrolerom ruchu powietrznego" - piszą światowe agencje prasowe, obszernie relacjonując ujawnienie nagrań kontrolerów ze Smoleńska przez polską komisję.
"Polscy śledczy mówią, że na krótko przed katastrofą samolotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego rosyjscy kontrolerzy ruchu lotniczego nie ostrzegli załogi o zboczeniu z kursu" - podkreśla Associated Press. Agencja wybija podaną przez szefa MSWiA Jerzego Millera informację, że kontrolerzy potwierdzali załodze, iż samolot jest na ścieżce do lądowania, podczas gdy faktycznie maszyna była o 70 metrów za nisko i zbaczała z kursu o 80 metrów.

Dpa pisze o współwinie

Niemiecka agencja dpa napisała, że "w polsko-rosyjskim sporze o odpowiedzialność za katastrofę samolotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego Polska współwiną obciążyła rosyjskich kontrolerów". Agencja odnotowuje wypowiedź pułkownika Mirosława Grochowskiego z polskiej komisji o wielu błędach, popełnionych przez pracującą pod wielką presją załogę wieży kontrolnej na lotnisku w Smoleńsku. Agencja odnotowuje też, że uznał on, iż rosyjscy kontrolerzy nie zapewnili polskiej maszynie wystarczającego wsparcia podczas schodzenia do lądowania.

Dpa zwraca też uwagę, że szef PiS Jarosław Kaczyński obarczył Rosjan bezpośrednią odpowiedzialnością za katastrofę smoleńską, zaś odpowiedzialnością pośrednią obciążył polski rząd.

Reuters: Warszawa chce by Moskwa przyznała

Polska mówi, że rosyjscy kontrolerzy przyczynili się do katastrofy smoleńskiej - napisał Reuters w obszernym materiale z Warszawy, relacjonującym wtorkową prezentację rekonstrukcji tragicznego lotu. Agencja podkreśla, że strona polska zarzuciła kontrolerom na wieży w Smoleńsku, iż przekazywali załodze polskiego samolotu błędne informacje o pogodzie i widoczności oraz że nie zamknęli lotniska mimo gęstej mgły. - Warszawa mówi, że lotnisko (w Smoleńsku) było też źle wyposażone i chce, żeby Moskwa to przyznała - dodaje Reuters.

Agencja odnotowuje stanowisko PiS, obciążające premiera Donalda Tuska moralną odpowiedzialnością za katastrofę. Reuters odnotowuje też, że "wielu ludzi w Polsce uważa, iż premier Donald Tusk, którego jesienią czekają wybory, jest zbyt miękki" w kontaktach z Moskwą w sprawie katastrofy.

Afp: Piloci nie byli na właściwym kursie

Według francuskiej agencji AFP, "rosyjscy kontrolerzy wprowadzali w błąd załogę Kaczyńskiego" co do pozycji samolotu. Agencja cytuje słowa majora Roberta Benedicta. AFP dodaje także wypowiedzi pułkownika Grochowskiego na temat presji psychologicznej wywieranej na kontrolerów. - Polska komisja podkreśliła także "brak reakcji (kontrolerów) oraz brak informacji o tym, że samolot nie znajdował się na odpowiednim kursie". Kontrolerzy powinni byli wcześniej nadać komendę odejścia - relacjonuje AFP, dodając, że "polska komisja podkreślała, iż wieża nie przekazała załodze dokładnych informacji na temat złych warunków meteorologicznych".

EFE cytuje Millera

Hiszpańska agencja EFE pisze, że w reakcji na wtorkowe "kontrowersyjne oświadczenie Jerzego Millera, który skrytykował zachowanie rosyjskich kontrolerów", przewodniczący komisji technicznej Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) Aleksiej Morozow zapowiedział publikację pełnych zapisów rozmów zarejestrowanych przez kontrolerów lotów. - Miller uważa, że zamiast pozwalać samolotowi na zejście na wysokość 100 metrów, kontrolerzy powinni byli wyraźnie ostrzec pilota, że lądowanie jest niemożliwe - relacjonuje EFE.

Szef polskiego MSWiA "zapewnił, że podczas rozmów kontrolerzy ani razu nie wspomnieli o trudnych warunkach pogodowych na ziemi, małej widoczności i możliwości lądowania na zapasowym lotnisku". Jednocześnie EFE przypomina, że z raportu MAK wynika, iż "bezpośrednim powodem wypadku było niepodjęcie przez załogę decyzji o odejściu na zapasowe lotnisko w trudnych warunkach meteorologicznych". Agencja dodaje, że polskie komentarze o tym, iż "kontrolerzy powinni byli zabronić lądowania", zdziwiły rosyjskiego ministra transportu Igora Lewitina.

APA cytuje słowa o pilotach

Austriacka APA także odnotowuje, że Polacy zarzucili wiele błędów kontrolerom w Smoleńsku. Agencja wybija wypowiedź pułkownika Grochowskiego, który mówił, że kontrolerzy byli u granic wytrzymałości psychicznej.

APA wskazuje, że wtorkowa konferencja w Warszawie była reakcją na zeszłotygodniowy raport MAK, w którym winą za katastrofę smoleńską obciążono wyłącznie stronę polską.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (155)

  • anna22290

    0

    jedno sie zgadza ze Tusk jest za mieki przedewszystkim w stosunku do Kaczynskiego i PIS to nie jest partia opozyci to jest RASISTOWSKA PARTIA NIEUZNAJACA POLSKIEGO RZADU I SZKALUJACA DOBRE IMIE POLSKI OBECNIE SPOLECZENSTWO TO TYLKO OFIARY SMOLENSKA I TO TE ROBIACE PIENIADZE NA TRUPACH SWOICH ZMARLYCH :RESZTA LUDZI TEZ ZYJE W POLSCE I TO DUZO W TRAGICZNYCH WARUNKACH

  • krol-salomon

    0

    Skoro Prezydent Rosji powołał Rosyjską Komisję Państwową, z premierem Putinem na czele, a ta Komisja - nie wiadomo jakim prawem (rosyjskim prawem Kaduka?) – nie opublikuje i nie opracuje żadnego raportu, nie udostępnia także materiałów ze swoich badań stronie polskiej – to jest to kolejne złamanie zasad współpracy i dobrych stosunków między naszymi państwami w zakresie wyjaśniania katastrofy polskiej maszyny na ziemi rosyjskiej! Zatem to jest podstawa do formalnej interwencji prezydenta Komorowskiego u prezydenta Rosji. Putin - jako przewodniczący Komisji Państwowej, powołany przez Miedwiediewa, ma wykonać polecenia prezydenta Rosji, a nie odwrotnie, więc jeśli Miedwiediew nakaże, to Komisja Putinowska opublikuje swoje opracowania lub przynajmniej udostępni formalnie wyniki swoich prac stronie polskiej, czyli np. Premierowi Tuskowi lub Komisji Millera. A nasza „Komisja Millera” jednak udostępni swój raport stronie rosyjskiej, przed opublikowaniem lub ogłoszeniem na konferencji prasowej, aby go skonsultować ze stroną rosyjską. Komisja MAK nie skonsultowała ostatecznej wersji raportu ze stroną polska, olewając nasze państwo, a ponoć w pracach tej Komisji MAK brała udział, formalnie, Federacja Rosyjska oraz brało udział 25 polskich ekspertów. Polacy rzekomo nawet plombowali, wspólnie z ekspertami MAK, codziennie sejfy MAK. Jednak samego raportu końcowego MAK nie pokazano wcześniej, formalnie, stronie polskiej do konsultacji. Może eksperci polscy przy MAK, w tym sam Edmund Klich, akredytowany przy MAK, znali treść raportu końcowego MAK, ale ukrywali ten fakt przed premierem Tuskiem i komisją Millera, za co powinni być pociągnięcia za ja...?
    Sam minister Millera, na konferencji prasowej w dniu 18-01-2011, odp. Na pytania dziennikarza, że nie wie, czym (jakimi materiałami, dysponuje pan Edmund Klich, akredytowany przy MAK. Ponoć pan Edmund Klich (jak sam oświadczył na konferencji prasowej i chyba także w programie Tomasza Lisa) – wszystkie swoje dokumenty, opracowania i uwagi oraz wnioski z badań i akredytacji przy MAK– przekazywał do Komisji Millera, ale odwrotnej komunikacji już nie było. Czyli ktoś kłamie, a do tego minister Millera kompromituje polski rząd, brakiem współpracy ministra RP, rządu RP z akredytowanym przez RP Edmundem Klichem i jego współpracownikami. Sam fakt, że ponoć nie wie - czym dysponuje Edmund Klich – jest kompromitacją Komisji Millera i samego Millera. Kogoś tu należy sprowadzić do parteru i postawić przed wymiarem sprawiedliwości, odpowiednio - przed Trybunałem Stanu. Nasza Komisja Millera zapewne sama, nawet nie proszona przez Rosjan, zaniesie im nasz raport „w zębach”, bo tak wypada, jeśli mówi się o dobrej i przyjacielskiej współpracy obu państw w sprawie tragedii Smoleńskiej i nie tylko. .. Dlaczego w nagraniach rozmów z "wieży" kontroli lotów nie ma dwóch wyrazów, wypowiedzianych odrębnie przez obu pilotów TU-154M 101, 1) "Odchodzimy" - komendy płk. Protasiuka, wydanej 22 sek. przed rozbiciem maszyny, a potem potwierdzenia "Odchodzimy" - mjr. Grzywny? Kontroler musiał to słyszeć przez radio, więc to tez powinno być zarejestrowane na wieży. Na nagraniu z otwartego mikrofonu, zapisano o 10:42:56 (prawie 2 minuty po katastrofie)- :"Na drugi krąg zaczął odchodzić, potem przepadł".

  • krol-salomon

    0

    Do dzisiaj nie wiadomo, pomimo zasianych już wcześniej wątpliwości, choćby przez samego Edmunda Klicha - jaka była rzeczywiście wymowa tych komend "Odchodzimy"? Sam Klich, w jednym z wywiadów, kilka dni temu, zastanawiał się, a nie znal jeszcze intonacji głosu, do tej komendy, czy to było tylko westchnienie - "odchodzimy", czy może to było zapytanie, skierowane do kogoś - może do II pilota -mjr. Grzywny i do nawigatora, a może do gen. Błasika - przebywającego wtedy w kokpicie, a może do wszystkich naraz - "odchodzimy?" Może mjr Grzywna tylko przytaknął dowódcy, "odchodzimy!", aby go utwierdzić i poprzeć, ale chyba nikt nic więcej nie zrobił, albo nie mógł zrobić - z nie-wyjaśnionej przyczyny technicznej, aby przekształcić komendę w czyn i uratować maszynę z 96 osobami?. Nie wyjaśniono dotąd, a już był czas na doświadczenia z nalotem na TU-154M (nr 102) - czy przycisk na wolancie, działa jako "odchodzenie na automacie (autopilocie)" - także na lotnisku bez włączonej aparatury ILS -współpracującej z takim samym systemem w samolocie TU-154M. Ponoć nad lotniskiem wojskowym we Wrocławiu, kilka dni temu wykonano testy lotnicze TU-154M (102) w tym zakresie, obserwowane także z helikoptera z aparaturą pomiarową i obserwacyjną tego testu, wykonano 9 samych tylko podejść do lądowania oraz lądowania i starty. Myślę, że przetestowano wyłączenia systemu ILS na lotnisku i próbowano w tych warunkach "odejść w automacie", tj. na autopilocie - z wysokości 100 metrów, ale już bez jaru, bez tej tajemniczej mgły, no i bez rosyjskich kon-trolerów na wieży ...). Jeżeli udało się "odejść w automacie" – i to także bez współpracy ILS z TU-154M z systemem ILS na ziemi – po wciśnięciu sławnego już przycisku "odejścia w automacie" -występującego na wolancie TU-154M – jeżeli nasi piloci w Smoleńsku faktycznie użyli tego przycisku (co potwierdzą zapisy parametrów lotu w czarnej (pomarańczowej) skrzynce. Może potwierdza to także sam stan wolantu, zbadanego po katastrofie, jeżeli przycisk wciśnięty pozostaje w tej pozycji do czasu zakończenia odchodzenia i wydania innej komendy lub ruchu wolantem przez pilota – a mogli użyć tego sławnego przycisku, właśnie po komendzie lub równocześnie z komendą „odchodzimy” – wydanej na 22 sek przed rozbiciem. Udane odejście w automacie ze 100 metrów bez włączonego ILS na lotnisku - oznaczałoby, że praktycznie nasz TU-154M 101 zamordowali wspólnie i porozumieniu – może nieumyślnie, ale jednak - kontrolerzy i system naprowadzania oraz oprzyrządowanie lotniska w Siewiernym... Być może dlatego nie ogłoszono jeszcze wniosków, z testów TU-154M we Wrocławiu, aby nie popsuć naszych "dobrych relacji z Komisją MAK i Putinem"...

  • szeregowy_agent

    Oceniono 1 raz -1

    @gdzie_ja_zyje
    Jesteś Polakiem? Pytam, bo Twój nick to paskudny rusycyzm.

  • kaczy_czubek123

    Oceniono 3 razy 1

    Na szczęście już niedługo będzie jeszcze większy cyrk z "cudem" Wojtyły ... Wolska to matrix!

  • e-grabarz

    Oceniono 4 razy 2

    W restauracji "Ogoniok" w Moskwie serwuja "kaczke po smolensku".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX