To efekt trwających od czwartki obfitych opadów, które sparaliżowały duńską wyspę. Turyści, którzy nie mogą wydostać się z Bornholmu zostali umieszczeni w koszarach.
Mieszkańcom nie wolno poruszać się samochodami, a służby komunalne desperacko próbują usunąć śnieg z głównych dróg. Jak na razie bez skutku. Władze Bornholmu boją się, ze wkrótce może zabraknąć oleju opałowego, lekarstw i żywności.