Maki dla żony generała. Wspomnienia o Irenie Anders

Iwona Kadłuczka, Londyn
29.11.2010 , aktualizacja: 29.11.2010 19:07
A A A Drukuj
Wdowa po gen. Władysławie Andersie, Irena Anders Fot. Urszula Majerska Wdowa po gen. Władysławie Andersie, Irena Anders
"Prawdziwa dama trwająca niezłomnie przy boku Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych", "artystka, która jako pierwsza zaśpiewała Czerwone Maki na Monte Cassino wyciskając łzy z żołnierskich oczu", "kobieta pełna wdzięku i klasy" - tak Irenę Anders, żonę gen. Władysława Andersa, zapamiętają przyjaciele na emigracji w Wielkiej Brytanii.
ZOBACZ TAKŻE
Irena Anders odeszła we śnie 29 listopada 2010 roku w domu w Londynie. Po raz ostatni pojawiła się publicznie podczas uroczystości z okazji 90. urodzin, zorganizowanej w Ambasadzie RP 12 maja tego roku.

Ulubienica dziennikarzy

Od tamtej pory żona generała, która zawsze chętnie rozmawiała z dziennikarzami i niejednokrotnie komentowała wydarzenia związane z życiem powojennej polskiej emigracji w Wielkiej Brytanii, coraz rzadziej pojawiała się w mediach.

Jej pożegnalny występ przed kamerą miał miejsce w kwietniu, kiedy to poprała w wyborach prezydenckich Bronisław Komorowskiego. Wywiad, którego Irena Anders udzieliła portalowi Gazeta.pl po tragicznej śmierci jej wieloletniego przyjaciela Prezydent RP na Uchodźstwie, Ryszarda Kaczorowskiego, był jedną z ostatnich wypowiedzi prasowych generałowej.

"Kobieta pełna wdzięku i klasy"

Andrzej Morawicz, prezes Ogniska Polskiego w Wielkiej Brytanii, legendarnego miejsce na mapie „polskiego Londynu”, gdzie przez wiele lat po wojnie występowała aktorka i śpiewaczka Irena Anders, poznał żonę generała jeszcze jako nastolatek.

- To było w 1948 roku. Pani Irena odwiedziła nas razem z generałem - ta zacna para zaliczała się do grona przyjaciół moich rodziców. Kiedy ojciec mnie przedstawił, obdarzyła mnie szczerym uśmiechem - wspomina Morawicz.

- Była piękną i ujmującą kobietą. Pełną wdzięku i klasy. Miała wspaniałe maniery. Przy tym serdeczna i mocno stąpająca po ziemi - dodaje. - Pamiętam jej występy nie tylko na deskach Ogniska Polskiego, gdzie działał Teatr Polski, ale również jej tourne po żołnierskich obozach. Kto usłyszał jej śpiew, pamiętał go jeszcze bardzo długo.

"Wyśmienita aktorka"

Irena Delmar, żona pułkownika Kamila Czarneckiego, adiutanta generała Maczka zapamięta Irenę Anders nie tylko jako wyśmienitą aktorkę, ale również jako oddaną przyjaciółkę. - Poznałyśmy się przez mężów. Miałyśmy wiele tematów do rozmów z racji wykonywania tego samego zawodu. Jednak nasze konwersacje szybko przekształciły się w przyjacielskie pogawędki - opowiada Delmar

od 1981 roku prezes Związku Artystów Scen Polskich za Granicą.

- Irena Andres to nieprzeciętna osoba, serdeczna i miła, której mimo talentu nie przewróciło się w głowie - przekonuje. - Miała niepowtarzalny głos. Występowałyśmy razem nie tylko w Londynie, ale i w Ameryce i w Kanadzie - wspomina.

"Postać-pomnik"

Postać Ireny Anders miała ogromne znaczenie dla polskiej emigracji w Wielkiej Brytanii - mówi Robert Szaniawski, Rzecznik Ambasady RP w Londynie. - Była uczestniczką i świadkiem szlaku bojowego II Korpusu z Syberii przez Bliski Wschód do Włoch pod Monte Cassino - podkreśla.

- To właśnie ona jako pierwsza wykonała "Czerwone Maki na Monte Cassino", pieśni która wyciskała łzy z oczu żołnierzy - dodaje. - To postać-pomnik .

Jak poinformowała Ambasada RP w Londynie, kwestia pogrzebu Ireny Anders jest nadal otwarta, a ostateczna decyzja, co do miejsca pochówku, została pozostawiona najbliższym generałowej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (42)

  • zbizar

    0

    to mile cos takiego czytac i wiedziec ze nasz Polonie reprezentowac mogly takie osoby !

  • mariajd

    Oceniono 1 raz 1

    Podano ,ze ostatni raz pokazała sie publicznie w maju na swoich 90 urodzinach.To nie jest prawdą ostatni raz pokazała sie publicznie w sierpniu 2010 roku w POSK na 90 urodzinach przyjaciela Zbigniewa Stączka.Równiez tam byłam.

  • onetimetrader

    Oceniono 1 raz 1

    @mouse_m "W działaniach wojennych nie brała udziału, bo zespół estradowy bywał na tyłach armii a nie na linii frontowej" - co za bzdury .. pewnie pod Monte Cassino razem z Gwidonem Boruckim przywieziono ich helikopterem z rzymskiego Hiltona aby zaspiewali "Czerwone Maki" ..
    Sp. Generalowa Andersowa byla filarem i brylantem londynskiej emigracji, ale do tego trzeba przezyc przynajmniej pare dekad na emigracji aby zabierac glos .....
    RIP !!
    .

  • wojtekd38

    Oceniono 1 raz 1

    Poparla Komorowskiego bo pochodzila z KRESOW i znala KOMOROWSKICH a to dla ludzi honoru jest wazne. Byla piekna i utalentowana ARTYSTKA. Czesc JEJ pamieci. Dziekujemy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • onetimetrader

    Oceniono 1 raz 1

    @mouse_m "W działaniach wojennych nie brała udziału, bo zespół estradowy bywał na tyłach armii a nie na linii frontowej" - co za bzdury .. pewnie pod Monte Cassino razem z Gwidonem Boruckim przywieziono ich helikopterem z rzymskiego Hiltona aby zaspiewali "Czerwone Maki" ..
    Sp. Generalowa Andersowa byla filarem i brylantem londynskiej emigracji, ale do tego trzeba przezyc przynajmniej pare dekad na emigracji aby zabierac glos .....
    RIP !!
    .

  • survivor2

    0

    Z całym szacunkiem dla ś.p. Ireny Anders, ale pierwszym wykonawcą „Czerwonych Maków” był jej ówczesny pierwszy mąż - znany aktor i piosenkarz - Gwidon Borucki, solista zespołu Alfreda Schütza. Słowa piosenki ułożył w noc poprzedzającą zdobycie wzgórza, Ref-Ren, czyli Feliks Konarski, a muzykę również tej samej nocy napisał właśnie Alfred Schütz. W połowie tej pamiętnej nocy, Borucki został przebudzony, aby nauczył się jej na pamięć. Nie zdołał, i śpiewał piosenkę z pomocą kartki. Jego żona, znana wcześniej pod pseudonimem artystycznym jako Renata Bogdańska, należała do zespołu, który wystąpił wraz z Gwidonem Boruckim. Notabene, Gwidon Borucki poznał panią Irenę latem 1939 w Zakopanem, gdzie dawał jedno z ostatnich przedstawień Cyrulik Warszawski z udziałem Boruckiego. Wkrótce po wybuchu wojny razem przedostali się do Lwowa i tam związali się z zespołem Henryka Warsa. Tak więc Anders nie tylko odbił żonę artyście, ale jeszcze pozbawiono go miru pierwszego wykonawstwa Czerwonych Maków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX