"Polacy mieli rację". Niemieckie media o Steinbach

mig, PAP
10.09.2010 , aktualizacja: 10.09.2010 15:54
A A A Drukuj
Nie milkną echa kontrowersyjnej wypowiedzi szefowej Związku Wypędzonych. Po tym, jak 67-letnia posłanka CDU na posiedzeniu partii powiedziała, że Polska mobilizowała się do wojny już w marcu 1939, spotkała się z falą krytyki. Wczoraj Steinbach zapowiedziała, że nie będzie ponownie kandydować do prezydium partii. "CDU zrzuca balast" - komentuje prasa nad Szprewą.
Erika Steinbach
Fot. Franka Bruns AP
Erika Steinbach
Niemieckie gazety piszą o wyjściu na jaw prawdziwej twarzy Steinbach i nie zostawiają na niej suchej nitki. Według "Sueddeutsche Zeitung" wypowiedzi Steinbach "nie spadły nagle jak grom z jasnego z nieba, ale pochodzą stamtąd, gdzie ta polityk od dawna stoi: z całkiem odległej prawej strony". "Nie tak odległej, by negować niemiecką winę za wybuch II wojny światowej. Nie było to też - jak wiarygodnie zapewniała Steinbach - jej zamiarem. Pozostaje pytanie, co właściwie zamierzała?" - pisze gazeta.

"Perfidna polemika" Steinbach

"SZ" zaznacza, że choć Polska w marcu 1939 roku rzeczywiście mobilizowała wojska, to jednak "działała w obliczu oczywistego zagrożenia ze strony nazistowskich Niemiec". Słowa Steinbach nazywa "perfidną polemiką". "Steinbach nie mogła bardziej wyraźnie potwierdzić tego, co mówili jej krytycy od byłego ministra spraw zagranicznych Polski Władysława Bartoszewskiego po (szefa niemieckiej dyplomacji) Guido Westerwellego" - ocenia bawarska gazeta.

Prawdziwa twarz szefowej Wypędzonych"

Według tygodnika "Der Spiegel" przez swoje "niepotrzebne, głupie i wsteczne" wypowiedzi "pani Steinbach pokazała swoją prawdziwą twarz". Równocześnie tygodnik podkreśla, że ostatni wybryk szefowej Związku Wypędzonych (BdV) to "błogosławieństwo" dla chadecji. "Kontrowersyjna funkcjonariuszka organizacji wypędzonych Erika Steinbach odwraca się plecami do kierownictwa CDU" - pisze "Spiegel" i komentuje: wreszcie ta partia może uwolnić się od bagażu historycznego".

Polacy mieli rację

Komentatorzy "Spiegla" przyznają też, że Polacy nie mylili się w ocenie szefowej Wypędzonych. Jak pisze tygodnik, skandaliczna wypowiedź Steinbach pokazała, że "w całej swej przesadzie Polacy wykazali się w zasadzie dobrym wyczuciem. Za uprzejmą fasadą stoi pani Steinbach jako funkcjonariuszka wypędzonych starego typu". Z kolei "Die Welt" dodaje, że rząd Niemiec nie po to dał BdV miejsce w państwowej fundacji powołanej do stworzenia Centrum Przeciwko Wypędzeniom, aby środowisko Wypędzonych forsowało za państwowe fundusze "alternatywne poglądy dotyczące przyczyn wojny światowej".

Co powiedziała Steinbach?

Według dziennika "Die Welt" w środę na zamkniętym posiedzeniu kierownictwa CDU/CSU w Berlinie Erika Steinbach w ferworze dyskusji powiedziała, że Polska mobilizowała się do wojny już w marcu 1939 roku. Uczestnicy spotkania odnieśli wrażenie, że szefowa BdV przypisała Polsce współodpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Kontrowersyjna wypowiedź szybko przedostała się do niemieckiej prasy. W piątek szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski określił słowa Steinbach w Radiu ZET jako "skandaliczne".

- Jeszcze trochę i odkryje, że w ogóle zaczęliśmy wojnę atakiem na radiostację w Gliwicach. My się po tej pani niczego dobrego nie spodziewamy, ale osiągnięciem w stosunkach polsko-niemieckich jest to, że to politycy niemieccy krytykują jej skandaliczne wypowiedzi - oświadczył szef MSZ.

- Mam nadzieję, że kariera tej pani w polityce niemieckiej dobiega końca - dodał.

Los Steinbach w rękach Merkel

Niemieckie media są zgodne, że decyzja o przyszłości Steinbach leży w rękach kanclerz Angeli Merkel. Według "Spiegla" pani kanclerz i jej otoczenie "nie mogą pozwalać dłużej na to, by ludzie tacy jak Steinbach dyktowali jej, jak kształtować stosunki ze wschodnioeuropejskim sąsiadem". "Głos ma teraz (kanclerz) Angela Merkel" - wtórował "SZ". Jednak odpowiedź Berlina nie była zbyt ostra. Według rzecznika niemieckiego rządu Steffena Seiberta kanclerz Niemiec "uważa interpretacje słów szefowej Związku Wypędzonych (BdV) Eriki Steinbach za przesadzone", a słowa Steinbach dotyczące mobilizacji Polski w 1939 roku zostały zinterpretowane w "daleko idący sposób, także ponad miarę". Rzecznik stwierdził, że Steinbach nie kwestionowała winy Niemiec za wywołanie II wojny światowej. "Nasze stosunki z Polską opierają się na uznaniu tej winy za wojnę" - oświadczył Seibert.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    104 głosy

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (175)

  • maximus999

    Oceniono 1 raz 1

    jamcito4 :

    maximus999 Ale Niemcy Zachodnie podpisały w końcu z Polską Ludową umowę o nowych granicach, chyba w latach 80tych.

    No wlasnie podwaza sie zasadnosc umow podjetych czy to przez NRD czy RFN gdyz byly to tylko czesci panstwa Niemieckiego .
    Umowe o granicy podpisano dopiero w 1990 roku !45 lat po wojnie !Do tego czasu we wszystkich niemieckich opracowaniach podawano ,ze ziemie nalezace przed 1945 rokiem do III Rzeszy a potem do Polski sa pod TYMCZASOWYM zarzadem Polski.Zaden Niemiecki Kanclerz nie wzial na siebie tego aby ostatecznie potwierdzic granice z Polska.Niemcy nie podpisaly tego ukladu z dobrej woli tylko i wylacznie dlatego,ze byl to jeden z WARUNKOW aby alianci zgodzili sie na polaczenie Niemiec.W 1991 podpisano uklad o dobrym sasiedztwie.
    Zeby bylo smieszniej w podpisanej umowie w Poczdamie pojawia sie granica na Odrze i Nysie Luzyciej....Nie wspomina sie nic o Szczecinie i Swinoujsciu.
    Niemcy wszelkimi sposobami probowali podwazyc legalnosc zapadajacych z czasem decyzji i szykali luk w umowach.
    Niemiecki Trybunal Konstytucyjny w 1975 podwazal legalnosc granic Polski:
    Das Bundesverfassungsgericht stellte im Juli 1975 dann auch fest, dass die Bundesrepublik nicht auf die Gebiete östlich von Oder und Neiße verzichten konnte und wollte BVerfGE 40, 141, 171 wiki

    W/g (czesci) prawnikow niemieckich podpisanie umowy granicznej bez podpisania wczesniej aktu konczacego wojne nie jest do konca rownowazne .Sprawa nie jest do konca zalatwiona,zakonczona.Pozostaja furtki i kruczki prawne ,ktore moga (oczywiscie nie musza)w sprzyjajacych okolicznosciach byc podstawa do stawiania o ile nie zadan to daleko idacych tez.
    Co jak co w sprawach prawnego zabezpieczenia swoich interesow Niemcy sa bardzo dobrzy.U nas 60 lat po wojnie nie mozna zabezpieczyc wlascicieli gruntow i nieruchomosci na tzw.ziemiach odzyskanych.

    Niemcy pisza tez:

    Die Verträge von 1970 und 1990/91 betreffen nur die Grenzziehung, beziehen sich aber nicht auf Vertreibung und Enteignung

    Umowy z 1970 i 1990/91 dotycza tylko przebiegu granicy ale nie odnosza sie do wysiedlen i
    wywlaszczenia ....

    Rownoczesnie widac,ze Polska zupelnie inaczej odczytuje podpisane umowy z Niemcami niz sami Niemcy.

    Oczywiscie dzis Niemcy sa w Nato,UE ,mamy umowy dwustronne itp....tylko,ze nic nie jest na dluzsza mete constans a jak wiadomo z histori to Polska miala umowy i Niemcami i z Rosja i z Francja i Anglia a nasi sasiedzi napadli na Polske lamiac umowy a Alianci mimo podobnych umow sprzedali nas...

  • jamcito4

    0

    maximus999 Ale Niemcy Zachodnie podpisały w końcu z Polską Ludową umowę o nowych granicach, chyba w latach 80tych.

  • ulwefa

    Oceniono 1 raz 1

    Jak kiedyś w filmie stwierdził Gustlik: "Jakby się zdarzyła jeszcze jedna wojna, to nie byłoby komu po niemiecku gadać" Oni to wiedzą...

  • byly.wyborca.po

    Oceniono 1 raz 1

    Kaczyńscy RydzyK mieli racje ??? NIGDY !!!

  • dominik2609

    Oceniono 3 razy -3

    racja przywrocmy wszystko do Rzeszy Niemickiej. W sumie teraz na tym poziomie co jest nasze panstwo to lepiej oddac je komus innemu i moze za kilka lat nie byloby tego burdelu co jest teraz

  • juliana76

    Oceniono 3 razy 3

    To, że działania Eriki Steinbach są ze wszech miar negatywne, nie podlega dyskusji, ale ta negatywna ocena nie powinna przesłaniać prawdy. Otóż Polska wiosną 1939 r. przygotowy- wała się do wojny z Niemcami, ale tylko dlatego, że wywiad polski był pewien że napaść Niemiec na Polskę jest nieunikniona. Otóż na Świeta Wielkanocne w 1939 r. przyjechał do Lwowa kuzyn mojej Babci, który był oficerem tzw. "dwójki" tj. kontrwywiadu i powiedział: "Jańciu zabezpiecz żywność, gdyż wojna z Niemcami jest przesadzona". Przecież Polska miała bardzo sprawny wywiad i wiedziała co Hitler planuje. Ponadto, jestem w posiadaniu pokwitowania z 21.05.1939 r. za subskrybowane przez mojego Dziadka 200 zł na obligacje Obrony Przeciwlotniczej. Więc wypieranie się przygotowań do wojny jest niepoważne. Przecież chodziło o przygotowania do obrony. O tym, ze Polska nie miała zamiaru być agresorem, świadczy również - ze wszech miar błedna - decyzja Sztabu generalnego, który nie zgodził się na propozycję gen. Kutrzeby dowódcy Armii Poznań, na marsz Armii Poznań na Berlin, do którego wówczas droga stała otworem, gdyż mozna było wojska niemieckie obejść. Nie wykluczone że manewr taki zmieniłby losy wojny. A wiem o tym od mojego Ojca, który był w sztabie Armii Poznań.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX