Krwawy piątek w Afganistanie

Marcin Górka
06.08.2010 , aktualizacja: 06.08.2010 14:41
A A A Drukuj
Polska baza Warrior w prowincji Ghazni w Afganistanie Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta Polska baza Warrior w prowincji Ghazni w Afganistanie
Mina pułapka znów zabiła polskiego żołnierza w Afganistanie. Kolejnych pięciu zostało rannych. Ale wojsko zatrzymało pięciu sprawców ataku.
Prezentacja nowego opancerzenia dla Rosomaka. Pancerze są produkowane w Siemianowicach Śląskich
Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej
Prezentacja nowego opancerzenia dla Rosomaka. Pancerze są produkowane w Siemianowicach Śląskich
SERWISY
To już 20 ofiara śmiertelna polskiej misji w Afganistanie od wiosny 2007 r. Tak jak większość zabitych żołnierzy, st. szer. Dariusz Tylenda zginął w wyniku wybuchu miny-pułapki, podłożonej na drodze polskiego patrolu.

Tym razem, w piątek rano (godz. 6.15 polskiego czasu), polski patrol transporterów opancerzonych rosomak i przeciwminowych pojazdów typu MRAP jechał w okolicach polskiej bazy Warrior. Żołnierze prowadzili właśnie polsko-afgańską operację przeciwko talibom. Ok. 14 kilometrów od bazy Warrior, na głównej drodze komunikacyjnej Afganistanu, tzw. Highway 1, na minę wjechał polski rosomak. Ładunek był potężny. Nieoficjalnie wiemy, że to 150 kg ładunku wybuchowego wkopanego głęboko pod asfaltową drogę, w tunelu. Odpalony był za pomocą kabla. Po wybuchu w drodze został dwumetrowej średnicy lej. Jak usłyszeliśmy, tunel pod drogą rebelianci musieli kopać kilka dni.

Talibowie, którzy przygotowali atak, zaczęli strzelać do polskich żołnierzy. Ci odpowiedzieli ogniem i zaczęli ścigać uciekających napastników. Udało się zatrzymać pięciu, w tym tego, który odpalił ładunek.

Natychmiast po eksplozji żołnierze wezwali śmigłowce ewakuacji medycznej. Bo pięciu żołnierzy trzeba było zabrać do szpitala w bazie Ghazni, potem zostali przetransportowani do amerykańskiego szpitala w bazie Bagram. Stan jednego z nich lekarze określają jako bardzo ciężki.

Nasi rozmówcy w polskim dowództwie przyznają: z kolejną ofiarą trzeba się w końcu było liczyć, bo to lato w Afganistanie jest wyjątkowo ciężkie dla żołnierzy.

Ale, jak podkreślają, ofiar nie jest tak wiele, m.in. dzięki ofensywnym operacjom, które prowadzą nasi żołnierze. Dowództwo twierdzi także, że wybuchów min-pułapek pod naszymi pojazdami jest także zdecydowanie mniej, niż jeszcze dwa miesiące temu. Jak się dowiedzieliśmy, ich wykrywalność szacuje się na ok. 60 procent.

Rosomak, którym jechali polscy żołnierze, został zniszczony. Jak ustaliliśmy, ok. 75 procent tych polskich pojazdów nadaje się w tej chwili do użytku. Pozostałe przechodzą naprawy, najczęściej uszkodzone właśnie wybuchami min. Ale ta liczba sprawnych rosomaków wystarcza na prowadzenie regularnych patroli w prowincji Ghazni.

St. szer. Dariusz Tylenda służył w 15. Gołdapskim Pułku Przeciwlotniczym na stanowisku celowniczego. Miał 31 lat, zostawił żonę i dziecko. Dowództwo operacyjne informuje, że wszystkie rodziny poległego i rannych żołnierzy zostały powiadomione o zdarzeniu.

To 20 zabity polski żołnierz i czwarta ofiara ataków talibów tego lata.

Mając zatrzymanych rebeliantów, nasze dowództwo zapowiada już, że wojsko będzie szukało teraz przywódców talibów, którzy odpowiadają za zaplanowanie ataku, w którym zginął polski żołnierz.

Przeczytaj też:
"Gazeta" pisze dziś o nowej taktyce Polaków o nowej taktyce Polaków. Główny ciężar operacji bojowych wzięły na siebie siły specjalne, które niemal codziennie atakują talibów



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    44 głosy