Nacjonalistyczne myślenie nigdy nie miało wstępu do polityki naszego związku - mówiła wczoraj w Stuttgarcie szefowa Związku Wypędzonych (BdV)
Erika Steinbach.
Dzień Stron Ojczystych to najważniejsze święto niemieckich wysiedlonych obchodzone 5 sierpnia w rocznicę podpisania w 1950 r. Karty wypędzonych - dokumentu, w którym wyrzekli się odwetu na rzecz budowania zjednoczonej Europy. Tego dnia zjeżdżają się ziomkostwa z całych Niemiec, a dla przewodniczącej Steinbach to szansa, żeby prezentować swoje postulaty przed całym krajem. Dlatego szefowa związku zaprasza na ten dzień prominentnych gości. W poprzednich latach kilkakrotnie przemawiali tu kanclerz Angela Merkel czy prezydent Horst Köhler.
W tym roku na uroczystościach zjawili się jedynie szef MSW Thomas de Maiziere odpowiedzialny za sprawy wypędzonych, a także szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle, który w ubiegłym roku zablokował kandydaturę Steinbach do rady fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, która ma upamiętnić niemieckich wysiedlonych.
Steinbach cytowała wczoraj fragmenty Karty, przypominając, że wysiedleni wyrzekli się "zemsty i odwetu" oraz wyrazili gotowość do pojednania i utworzenia "wolnej i zjednoczonej Europy". Zaprzeczyła też, że Karta choćby jednym zdaniem wyraża "nienawiść wobec sąsiednich krajów".
W swoim przemówieniu Steinbach po raz kolejny zażądała też ustanowienia 5 sierpnia świętem narodowym dla uczczenia pamięci wypędzonych.
O BdV zrobiło się głośno już kilka dni przed wczorajszym świętem. We wtorek Arnold Toelg, przedstawiciel Związku w radzie fundacji upamiętniającej wysiedlenia, stwierdził w
radiu Deutschlandfunk, że Polska i Czechy od dawna planowały wyrzucenie Niemców, a wojna dała im do tego upragnioną okazję.
Oburzona opozycja domaga się dymisji Toelga. - Wypowiedzi, które relatywizują zbrodnie nazistów, to obraza dla naszych sąsiadów, których miliony padły ofiarą nazistowskiego terroru - mówiła polityk SPD Angelica Schwall-Dueren, a jej partyjny kolega Dietmar Nietan stwierdził, że powołanie takich ludzi jak Toelg do rady fundacji każe wątpić, czy "BdV naprawdę zainteresowany jest pojednaniem".
Steinbach broni Toelga i twierdzi, że jego wypowiedź została wyrwana z kontekstu. - Jeśli komuś nie podoba się ta nominacja, nikt go w fundacji nie trzyma - stwierdziła.