- Mamy szansę wykorzystać zasoby Chin do przeprowadzenia modernizacji własnej gospodarki. Stracić tę szansę to przestępstwo - oświadczył w poniedziałek prezydent Aleksander Łukaszenka na specjalnej naradzie z udziałem najwyższych urzędników państwowych.
Jedynym tematem tej narady była właśnie współpraca z Chinami. Jest to teraz najważniejszy temat na Białorusi, bo właśnie w Pekinie Łukaszenka widzi sojusznika, który pomoże mu przetrwać trudne czasy.
Moskwa nie tylko nie chce bowiem dłużej wspierać Mińska dostarczaniem taniej ropy i gazu, które są gwarancją stabilności gospodarczej i politycznej na Białorusi, ale już otwarcie prowadzi wojnę informacyjną przeciwko Łukaszence. Kontrolowane przez Kreml rosyjskie stacje telewizyjne nazywają go "ostatnim dyktatorem Europy", oskarżają o zlecenie przed laty morderstw politycznych przeciwników (od lat znana jest sprawa tajnego komanda, które się tym zajmowało) i powiązania ze światem przestępczym. W dodatku białoruscy opozycjoniści, którzy jeszcze niedawno byli traktowani przez Rosję jak pariasi, coraz częściej odwiedzają Moskwę, a tamtejsza prasa spekuluje, że w ten sposób Kreml sonduje, kogo z nich poprzeć w wyborach prezydenckich na początku 2011 r.
I chociaż Łukaszenka może być raczej spokojny o wyniki wyborów, bo lojalni wobec niego urzędnicy zapewnią odpowiednie wyniki w komisjach wyborczych, to panicznie boi się załamania gospodarki. Wie, że jedynie zapaść ekonomiczna może wyprowadzić Białorusinów na ulice i położyć kres jego 16-letnim rządom. Dlatego emisariusze Łukaszenki krążą po świecie w poszukiwaniu niskooprocentowanych kredytów, których Białoruś pilnie potrzebuje. Jeszcze pod koniec 2009 r. Mińsk podpisał porozumienie z Pekinem w sprawie kredytu w wysokości 15 mld dol. - To ponad cztery razy więcej, niż otrzymaliśmy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, i dziesięciokrotnie więcej niż kredyt od braterskiej Rosji - chwali się Łukaszenka.
Mińsk chce też ściągnąć inwestorów w tzw. chińską strefę przemysłową, gdzie swoje fabryki ma postawić kilkanaście chińskich przedsiębiorstw zainteresowanych przeniesieniem się bliżej granic UE i Rosji. W stolicy Białorusi ma zostać wybudowany hotel Pekin oraz cała chińska dzielnica z nowoczesnymi biurowcami. Mińsk jest też zainteresowany wspólną modernizacją elektrowni czy budową autostrad. W październiku Łukaszenka ma odwiedzić Pekin i wtedy te wszystkie projekty mają zostać sfinalizowane.
"Łukaszenka porzucił Moskwę dla Pekinu" - podsumowuje rosyjski portal Utro.ru. - On rozumie, że
Rosja więcej nie będzie go wspierała, i szuka nowego partnera. Chiny to potęga finansowa i ten kierunek jest dla Mińska bardzo atrakcyjny - powiedział "Gazecie" białoruski ekonomista Leonid Złotnikau.