Więzienie drogie jak Eton

Jacek Pawlicki
01.07.2010 , aktualizacja: 30.06.2010 17:02
A A A Drukuj
Utrzymanie więźnia kosztuje rocznie więcej niż rok nauki w Eton - mówił wczoraj brytyjski minister sprawiedliwości Kenneth Clarke, zapowiadając reformę systemu więziennictwa
Premier David Cameron w parlamencie
Fot. Chris Jackson AP
Premier David Cameron w parlamencie
SERWISY
- Podatnik płaci za utrzymanie więźniów stawki jak w drogim hotelu, choć często siedzą oni w przepełnionych celach. To kosztowny i nieefektywny sposób na przemianę przestępców w przestrzegających prawa obywateli - stwierdził minister. Zaraz potem dodał, że jeden więzień kosztuje brytyjskiego podatnika 38 tys. funtów rocznie.

Clarke, uchodzący za konserwatystę ze starej gwardii, celowo poruszył czułą strunę, jaką jest dla jego partii szkoła w Eton. Tę elitarną szkołę średnią dla chłopców z bogatych rodzin skończył m.in. premier David Cameron i kilku ministrów obecnego rządu. Porównanie kosztów utrzymania więźniów z nauką w Eton miało uzmysłowić tym torysom, którzy są zwolennikami ostrego traktowania przestępców, że warto zmienić sposób myślenia o resocjalizacji.

Clarke zaproponował bowiem coś, co stoi w sprzeczności z tradycyjnym podejściem Partii Konserwatywnej. Konserwatyści hołdowali dotąd polityce "prisons works", czyli więzienie przynosi rezultaty. Natomiast zdaniem ich ministra nacisk powinno się położyć na reedukację i resocjalizację, a nie na zamykanie za kratkami.

I tak drobni przestępcy, którzy z reguły szli na rok czy kilka miesięcy do więzienia, powinni być skazywani na pracę na rzecz gminy, czyli np. sprzątanie ulic, szpitali czy domów starców. W myśl przedstawionych wczoraj zarysów reformy placówki, także prywatne, zajmujące się resocjalizacją skazanych dostawałyby premię za wyniki w sprowadzaniu na dobrą drogę przestępców zgodnie z zasadą: im mniej recydywistów, tym więcej funduszy.

Zdaniem Clarka krótkie wyroki odsiadywane za kratkami nie gwarantują resocjalizacji więźnia. Wręcz przeciwnie - często prowadzą do tego, że pod wpływem współwięźniów drobni przestępcy zamieniają się w zatwardziałych przestępców i recydywistów. Tezę tę potwierdzają statystyki - w latach 2006-06 prawie połowa uwięzionych znów dopuściła się przestępstw w ciągu roku po ukończeniu kary. Wśród odsiadujących krótkie wyroki odsetek recydywy był jeszcze wyższy i wynosił 60 proc.

Zdaniem Clarke'a reforma systemu więziennictwa jest konieczna, gdyż Wielka Brytania ma jeden z najwyższych odsetków więźniów na zachodzie Europy i mimo to najgorsze statystyki, jeśli chodzi o popełnianie przestępstw. W samej tylko Anglii i Walii (Szkocja jest objęta innym systemem) za kratkami jest ponad 85 tys. osób. Celem reformy ma być doprowadzenie do odciążenia przepełnionych więzień i zmniejszenia wydatków na więziennictwo.

Wszystko to nie jest nowym wyzwaniem dla ministra Clarke'a. W 1992 roku, za poprzedniego rządu konserwatystów, zajmował się on więzieniami jako minister spraw wewnętrznych. Będący w opozycji laburzyści zarzucają mu, że niczego się za tamtej kadencji nie nauczył. "Kluczowym czynnikiem w procesie przeciwdziałania przestępczości jest zwiększenie odsetka przestępców skazanych na karę więzienia" - napisał w "Daily Mail" były laburzystowski minister spraw wewnętrznych Jack Straw.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • ec-1

    0

    Zacznijcie leczyć a nie karać uzależnionych a rozwiążecie co najmniej połowę problemu.

  • olewus1

    0

    No to albo na wyspę albo jeszcze lepiej kula w łeb za niektóre przestępstwa lub recydywę. Logiczne i ekonomicznie uzasadnione.

  • konsta-nty12

    0

    Ameryki nie wymyślił.
    Władza lubi jak społeczeństwo jej się boi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX