Pół miliona funtów zażądała księżna Yorku za zorganizowanie spotkania ze swym byłym mężem księciem Andrzejem, przedstawicielem rządu ds. handlu i inwestycji.
- Mogę otworzyć dla ciebie każde drzwi - mówiła Sarah Ferguson, nazywana potocznie przez brytyjskie media Fergie, do człowieka podającego się za rekina międzynarodowego biznesu. - Jeśli chcesz mieć go [księcia Andrzeja] jako partnera w interesach, to zatroszcz się o mnie, a on zatroszczy się o ciebie. Tobie zwróci się to dziesięciokrotnie - tłumaczyła księżna.
Nie wiedziała jednak, że jej rozmowę rejestruje ukryta kamera tabloidu "News of the World". Film z tej prowokacji dziennikarskiej stał się na Wyspach wydarzeniem weekendu. Książę Andrzej to dosyć wpływowa osoba, od dziewięciu lat jest specjalnym przedstawicielem rządu ds. handlu i inwestycji.
Udający biznesmena reporter "News of the World" najpierw spotkał się z Fergie w Nowym Jorku. Tam też pierwszy raz z jej ust padła obietnica zaaranżowania spotkania z księciem. W ostatni wtorek w Londynie Fergie miała wziąć od swego rozmówcy 40 tys. funtów zaliczki. Zapewniała, że sumę pół miliona funtów wymyślił sam książę Andrzej. Oprócz pieniędzy, które miały być przelane na jej konto w banku, księżna Yorku zażądała też 1 proc. od przyszłych transakcji.
Pałac Buckingham odmówił wczoraj komentarza w sprawie prowokacji. Ze źródeł zbliżonych do księżnej płynęły informacje, że Sarah bardzo żałuje tego, co się stało. Publicysta Max Clifford przekonywał w rozmowie z BBC, że rodzina królewska jest w takich sytuacjach bezradna, gdyż każda osoba z koneksjami Sarah Ferguson mogłaby próbować sprzedać swe kontakty z dworem.
Księżna Yorku, mimo głośnego rozwodu z czwartym w kolejce do tronu księciem Andrzejem w 1992 r., utrzymuje z byłym mężem bardzo bliskie kontakty. Brytyjskie media niezbyt ją lubią, choćby dlatego, że obarczają ją winą za rozwód. Kiedy już po rozwodzie zaczęła chorobliwie tyć, tabloidy okrzyknęły ją "Księżną Świń" (Duchess of Pork). Gazety rozpisywały się m.in. o romansie z włoskim arystokratą.