Argentyna prawie ma małżeństwa jednopłciowe

Izba Deputowanych zalegalizowała małżeństwa homoseksualne. Jeśli zgodzi się senat, Argentyna będzie pierwszym państwem w Ameryce Łacińskiej, gdzie gejom wolno się będzie żenić
Po zawziętej, dwunastogodzinnej debacie w środę nad ranem izba niższa parlamentu Argentyny głosami 125 posłów przy 109 przeciwnych i sześciu wstrzymujących się przyjęła reformę kodeksu cywilnego. Projekt poparła rządząca partia prezydent Cristiny Fernandez Kirchner i jej męża, byłego prezydenta Nestora Kirchnera.

Kwestia podzieliła niektóre kluby, dyscypliny nie było. Przeciw ustawie protestował Kościół; przepadł też pomysł, aby związek homoseksualny był legalny, ale nie nazywał się małżeństwem.

Jeśli reforma przejdzie przez senat, Argentyna zrówna w prawach małżeństwa homoseksualne z heteroseksualnymi. W odniesieniu do pary zawierającej małżeństwo reforma znosi bowiem pojęcia "mężczyzna" oraz "kobieta" i zastępuje je pojęciem "strona". Odtąd strony będące gejami i lesbijkami i zawierające ślub cywilny będą miały równe prawa z heteroseksualnymi małżonkami, włącznie z prawem do adopcji dzieci, dziedziczenia majątku, ubezpieczenia społecznego, emerytury.

Do tej pory w kilku miastach Argentyny pary jednopłciowe mogły zawierać związki cywilne, ale nie były to małżeństwa. Dwa małżeństwa zawarte przez homoseksualistów w Buenos Aires w ostatnich miesiącach sąd zawiesił do czasu rozstrzygnięcia ustawodawczego. Pary te siedziały we wtorek na galerii i po głosowaniu entuzjastycznie zareagowały na wynik. Piętro wyżej siedzieli przeciwnicy ze stowarzyszeń religijnych, wielu w różańcami modliło się o obalenie projektu.

- Robimy ważny krok w dziedzinie równości praw i przywracania godności ludzi - mówiła jedna z autorek ustawy Vilma Ibarra. Posłanka odpierała zarzuty, że dopiero reforma kodeksu cywilnego daje gejom i lesbijkom prawo do adopcji dzieci. - Tak nie jest. Ustawa o adopcji nie pyta o płeć i ci ludzie mogą już adoptować dzieci i czynią to. My tylko teraz zrównujemy w prawach dzieci adoptowane przez takie pary z wszystkimi innymi dziećmi - przekonywała.

Zdaniem przeciwników ustawy dzieci adoptowane przez pary homoseksualne będą wyśmiewane przez inne. - Dzieci potrzebują protein i miłości, a miłość nie jest własnością heteroseksualnych - odpierał te zarzuty jeden z posłów głosujący za.

Protesty były liczne i głośne. - Mam wielu przyjaciół homoseksualistów, ale ich związki to co innego niż małżeństwo - mówiła Ivana Bianchi, posłanka z rządzącej partii peronistów. Wiele posłów będących przeciw używało argumentów religijnych. - Małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety. Jeśli tak nie jest, to czemu jutro nie ogłosić, że jest nim związek trzech albo czterech osób. Albo dorosłego i nieletniego skoro wystarczy, że się kochają?! - pytała Cynthia Hotton, protestantka.

- Ja nie pojmuję, jak można powoływać się na Kościół, żeby mniejszości odmawiać praw. Bóg był zawsze po stronie słabszych - odpowiadał im peronista Felipe Solá.

- To jest reforma prawa państwa świeckiego i nie ma nic wspólnego z moralnością religijną - mówiła Vilma Ibarra.