Polska powinna zająć miejsce Wielkiej Brytanii. "Dość wycierpiała z powodu sąsiedztwa z Rosją i Niemcami, więc zasługuje na możliwość cieszenia się orzeźwiającym wiatrem znad Północnego Atlantyku i oddzielenie od potencjalnych agresorów" - tłumaczy
"The Economist". Naszymi sąsiadami miałaby być Irlandia oraz Litwa, Łotwa i Estonia.
Wielka Brytania z kolei powinna przeprowadzić się na południowy-zachód i zostać wyspą sąsiadującą z Portugalią. "Po wyborach powszechnych będzie musiała się zmierzyć ze strasznym stanem finansów publicznych, powinna więc przenieść się w sąsiedztwo państw południowoeuropejskich, które znajdują się w podobnej sytuacji" - argumentuje "The Economist".
Według niego, niezrozumiały język flamandzko-francuski Belgów (który dopiero co doprowadził do upadku tamtejszy rząd) bardziej pasuje w centralnej Europie, dlatego Belgia powinna zamienić się miejscem z Czechami, które jako "stabilny, dobrze zorganizowany, protestancki kraj świetnie dogadywałby się z nowymi holenderskimi sąsiadami". Nowe miejsca na mapie Europy otrzymuje też m.in. Ukraina i Białoruś (przesunięte na północny-zachód, w miejsce Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, dzięki czemu zyskałyby dostęp do morza), Szwajcaria (wciśnięta między Norwegię i Szwecję) czy Austria (która zajmuje miejsce Szwajcarii).
Swój oryginalny pomysł "The Economist" tłumaczy prostą logiką: jeśli ktoś z nas jest znużony towarzystwem swojego sąsiada, może się po prostu przeprowadzić. Państwa takiej możliwości nie mają, ale gdyby miały, mapa Europy z pewnością stałaby się bardziej przyjazna.
Przeczytaj także: Słońce, plaża i leżak z widokiem na... Wawel