Trzeba Rosjanom powiedzieć: Spasiba

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
23.04.2010 , aktualizacja: 22.04.2010 19:48
A A A Drukuj
Premier Donald Tusk musi jak najszybciej wystąpić na głównych kanałach telewizji rosyjskiej, na łamach centralnych gazet i powiedzieć kilka prostych zdań: że zauważyliśmy postawę ich narodu, ich przywódców, że bardzo cenimy to, jak wspólnie z nami przeżywali tragedię - felieton z cyklu "Z Rosji o Rosji"
Wacław Radziwinowicz
fot. Agencja Gazeta
Wacław Radziwinowicz
W poniedziałek rano pod naszą ambasadę w Moskwie podjechał mały traktorek, robotnicy wrzucili na przyczepę bukiety zwiędłych już białych i czerwonych kwiatów oraz wypalone znicze, które po katastrofie w Smoleńsku przynosili poruszeni tragedią Rosjanie. Emocje opadły, łzy obeschły, wracamy do tego, co było wcześniej?

Nie. Jak śpiewał kiedyś Bułat Okudżawa, nasze "rachunki jeszcze nie zakończone".

Rosjanom trzeba jeszcze podziękować. Powiedzieć "spasiba" za współczucie, wzruszenie, pomoc. I to nie notami dyplomatycznymi czy komentarzami w polskich gazetach, tylko głośno, z najwyższych ust, publicznie - tak, by usłyszał cały naród.

Premier Donald Tusk, znany tu i sympatyczny Rosjanom, powinien, nie! - musi jak najszybciej wystąpić na głównych kanałach telewizji rosyjskiej, na łamach centralnych gazet i powiedzieć kilka prostych zdań: że zauważyliśmy postawę ich narodu, ich przywódców, że bardzo cenimy to, jak wspólnie z nami przeżywali tragedię.

I nie ma co dziadować - trzeba po prostu wykupić czas antenowy, miejsce w dziennikach. Przecież rodziny zmarłych też płacą, dziękując w gazetach za kondolencje.

Nie wolno z tym zwlekać. Premier Władimir Putin nie czekał i zaraz po tragedii w Smoleńsku przyleciał na miejsce katastrofy. Prezydent Dmitrij Miedwiediew nie czekał i publicznie złożył kondolencje Polakom, a potem, nie bojąc się pyłu wulkanicznego, przyleciał do Krakowa na pogrzeb prezydenckiej pary. Pierwsze kwiaty i znicze pod płot naszej ambasady mieszkańcy Moskwy przynieśli natychmiast po tym, jak dotarła do nich wiadomość o rozbiciu się Tu-154.

Postąpili tak w odruchu serca, choć nikt im nie zdążył podpowiedzieć, że tak właśnie należy.

Mam wrażenie, że Rosjanie czekają na taki gest ze strony Polski. A nawet gdyby nie czekali, to i tak mamy obowiązek zachować się porządnie wobec tych, którzy serdecznie, po ludzku, podeszli do nas.

Nie od rzeczy byłby jeszcze jeden ważny dla Rosjan gest. Kiedyś, przy okazji, premier Tusk powinien zajechać na któryś z cmentarzy jeńców radzieckich, zmarłych w obozach podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Należy zapalić tam znicz, złożyć kwiaty. I zainteresować się, w jakim stanie są te cmentarze. A, o ile wiem, są zaniedbane i trzeba je uporządkować.

Dziś w Rosji podniosła się bardzo wysoko fala zainteresowania Polską. Ale to nie potrwa długo. Wykorzystajmy tę chwilę, by opowiedzieć sąsiadom o naszym kraju, póki to jest dla nich ciekawe.

W ostatnich dniach dzwonią do mnie z całej Rosji dziennikarze, którzy piszą o następstwach tragedii pod Smoleńskiem i perspektywach rozwoju sytuacji w naszym kraju. Pytają oczywiście o szczegóły katastrofy, rozpoczynającą się kampanią wyborczą. Wielu z nich przy okazji odkrywa Polskę. Są bardzo zdziwieni, kiedy słyszą, że u nas mimo kryzysu jest wzrost gospodarczy. Wypytują o ceny w sklepach, zarobki, wysokość opłat komunalnych. Reporterka z Nabiereżnych Czołnów długo wypytywała mnie o uprawnienia i finansowanie samorządów lokalnych, sejmiki regionalne i o to, jak można do nas przyjechać. W końcu przyznała się, że marzy o odwiedzeniu Krakowa.

Nie możemy pozwolić, by Rosjanie o nas zapomnieli i znów zaczęli myśleć o Polsce jako o przestrzeni "między" - terytorium tranzytowym, przez które chce się przejechać jak najszybciej, by dostać się do Europy.

Bo jeśli w ogóle warto inwestować w promocję naszego kraju w Rosji, to kiedy, jak nie dziś?

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów