Posłowie Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej złożyli wczoraj w Dumie projekt oświadczenia, w którym niższa izba parlamentu miałaby uznać pakt Ribbentrop-Mołotow z sierpnia 1939 r. za "zgodny z narodowymi interesami ZSRR
Wcześniej komunistyczni posłowie w poniedziałek zebrali się w Dumie przy okrągłym stole zatroskani tym, że prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir
Putin w ostatnich dniach publicznie przyznali, że winę za wymordowanie w 1940 r. prawie 22 tys. polskich jeńców wojennych i więźniów ponosi Józef Stalin. Według komunistów jest to tylko jedna z wersji wydarzeń, przy tym wysunięta przez hitlerowskiego ministra propagandy Josepha Goebbelsa i dziś powtarzana przez jego "naśladowców".
Komuniści przyznali, że NKWD być może 70 lat temu "przeprowadziło jakieś tam egzekucje polskich przestępców wojennych", ale wiele wskazuje na to, że "główną masę Polaków" wymordowali
Niemcy, zaś dokumenty dowodzące winy ZSRR budzą wiele wątpliwości.
- Znów uaktywnili się wszelkiej maści antysowietczycy i rusofobi, a władze, zamiast się im przeciwstawić, wspierają ich - ocenił przywódca komunistów Giennadij Ziuganow. To, co się ostatnio wydarzyło w Rosji, nazwał "histerią katyńską podsycaną na tle pogarszającej się sytuacji ekonomicznej w kraju".
Z kolei poseł Wiktor Iliuchin, jeden z najbliższych współpracowników Ziuganowa, przy okrągłym stole demaskował groźne intrygi Polaków związane ze sprawą katyńską. Kłamał, że już dziś "sądy europejskie są zawalone skargami krewnych Polaków rozstrzelanych w lasach katyńskich". - W Polsce i na Zachodzie coraz częściej brzmią wezwania do oskarżenia Rosji o ludobójstwo i zmuszenia jej do wypłacenia 100 mld dolarów odszkodowania bliskim zabitych - wymyślał Iliuchin.
Komuniści Ziuganowa są drugą pod względem wielkości frakcją w Dumie, ale faktycznie są izolowani przez partie związane z Kremlem. Teraz próbują zdobyć poparcie tych Rosjan, którym nie podoba się krytyka Stalina ze strony przywódców państwa - przede wszystkim weteranów II wojny światowej.
Nie wszyscy starsi Rosjanie są jednak zapatrzeni w Stalina. Wczorajszy wielkonakładowy "Moskiewski Komsomolec" wydrukował dramatyczny protest weteranów wojny przeciw pomysłowi dekorowania miast portretami Stalina 9 maja - w dniu zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Według autorów listu taka idea to "świętokradztwo", bo to Stalin ponosi winę za ogromną klęskę, jakiej doznała Armia Czerwona w pierwszych dniach wojny.