Kirgizja po rewolucji

Po rozruchach, które doprowadziły do obalenia prezydenta Kurmanbeka Bakijewa, Kirgizja podzieliła się. Północ i stolicę kontroluje opozycja, która przejęła władzę. Na przeludnionym i biednym południu skłóconym z bogatszą północną broni się prezydent
Roza Otunbajewa, która w imieniu koalicji opozycyjnych partii objęła funkcję tymczasowego premiera, oświadczyła w środę, że wojsko i policja przeszły na stronę nowych władz. Pomogło im w tym mianowanie na ministra obrony gen. Ismaiła Isakowa wtrąconego przed kilkoma miesiącami przez Bakijewa do więzienia za rzekomą korupcję.

Isakow to jeden z nielicznych Kirgizów, który w czasach ZSRR dosłużył się stopnia oficerskiego w Armii Radzieckiej. Cieszy się ogromną popularnością i szacunkiem w kirgiskim wojsku i do 2007 r. był ministrem obrony. Zwolnił go brat prezydenta Żanysz, który przejmując pod swoją kontrolę policję, wojsko i służby bezpieczeństwa, usuwał rywali. Uwolniony z więzienia Isakow wrócił prosto do ministerialnego gabinetu.

Roza Otunbajewa twierdzi, że poza Oszem i Dżelalabadem, największymi miastami kirgiskiego południa, reszta kraju jest pod kontrolą nowych władz. W Dżelalabadzie schronił się obalony Bakijew i zdaniem Otunbajewej werbuje tam swych zwolenników, by bronić władzy.

- Chcemy z nim rozmawiać o warunkach dymisji - ogłosiła pani premier.

Według naocznych świadków w czwartek w Oszu doszło do starć między zwolennikami i przeciwnikami Bakijewa. Ci ostatni wzięli górę i zajęli szturmem budynek miejscowych władz. Sprzyjający nowym władzom demonstranci zajęli też siłą siedziby administracji w obwodach Issyk-kuł i Naryn i powołali tam gubernatorów.

Otunbajewa, która pierwszego dnia urzędowania zadzwoniła do premiera Rosji Władimira Putina, zapowiedziała, że parlament zostanie rozwiązany, a do czasu wyborów rząd tymczasowy będzie wypełniać także funkcje parlamentu i prezydenta.

Nowe władze zamierzają się urządzić w splądrowanym podczas środowych zamieszek budynku parlamentu. Gmach rządu został w czwartek podpalony przez rabusiów. Ograbiony został pałac prezydencki i rezydencja Bakijewa. Tak jak podczas rewolucji tulipanów sprzed pięciu lat także środowym rozruchom towarzyszyły masowe grabieże, a przygodni rabusie okradali i podpalali sklepy i samochody.

Według ministerstwa zdrowia w środowych zamieszkach w Biszkeku zginęło prawie 70 osób, a ponad pół tysiąca jest rannych. Były to najkrwawsze zamieszki w regionie, od czasu gdy w 2005 r. uzbeckie siły bezpieczeństwa dokonały masakry w zbuntowanym mieście Andiżan, zabijając tam kilkaset osób.

•  Roza Otunbajewa zapowiedziała w czwartek, że nowe władze nie wycofają się z zawartej z Amerykanami umowy o dzierżawie bazy wojskowej na podstołecznym lotnisku Magas. Przez bazę w Manas Amerykanie sprowadzają prawie połowę zaopatrzenia dla swoich wojsk w Afganistanie.