Co robi rosyjska milicja, kiedy nie bije?

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
19.03.2010 , aktualizacja: 19.03.2010 08:28
A A A Drukuj
29 lutego 2008 r., Moskwa. Dmitrij Miedwiediew odwiedza siedzibę MSW. Milicjanci prezentują się w historycznych mundurach, stojąc pod portretami byłych szefów resortu.
Fot. Dmitry Astakhov AP 29 lutego 2008 r., Moskwa. Dmitrij Miedwiediew odwiedza siedzibę MSW. Milicjanci prezentują się w historycznych mundurach, stojąc pod portretami byłych szefów resortu.
Szefowie milicji próbują poprawić fatalny wizerunek, publikując w internecie "Kalendarz męstwa" funkcjonariuszy. W tym czasie milicjanci w Czelabińsku pobili kierowcę, nie pozwalając mu odwieźć do szpitala krwawiącej żony
SERWISY
Kilka dni temu 29-letni Aleksiej Prokopienko pędził swym nissanem przez miasto, wioząc do szpitala żonę z krwotokiem poporodowym. Zatrzymał go patrol drogówki. Funkcjonariusze zarzucili mu złamanie przepisów, zażądali dokumentów. Prokopienko dokumenty dał, ale błagał, by pozwolili mu jechać dalej. Prosiła o to też brocząca krwią, przerażona kobieta.

Milicjanci, co kierowca nagrał na wideo, odpowiedzieli ordynarnymi wyzwiskami, a ten, który wziął dokumenty mężczyzny, zaczął spokojnie rozmawiać z kimś, kto akurat zadzwonił do niego na telefon komórkowy. Wtedy Prokopienko krzyknął do funkcjonariuszy, że wróci, jak tylko odwiezie żonę do szpitalnej izby przyjęć i zostawiając milicjantom dokumenty, ruszył dalej.

Rozwścieczeni funkcjonariusze dogonili go przed szpitalem. Wywlekli z auta, zakuli w kajdanki, parę razy przyłożyli pałką i zabrali do komendy.

Żona Prokopienki, słaniając się na nogach, sama dowlokła się piechotą do szpitala. Lekarze natychmiast odwieźli ją na oddział intensywnej opieki i jak zapewniają, jej życiu nic już nie grozi.

Poturbowany kierowca swoje perypetie opisał w internecie, o historii opowiadają media. Kiedy sprawa stała się głośna, prokuratura wszczęła śledztwo przeciw funkcjonariuszom.

O podobnych wybrykach milicjantów, którzy strzelają do niewinnych ludzi, rabują, gwałcą, po pijanemu powodują tragiczne wypadki, Rosjanie dowiadują się praktycznie codziennie. I można odnieść wrażenie, że milicja w tym kraju nie zajmuje się niczym innym.

Żeby jakoś poprawić swój wizerunek w oczach Rosjan, MSW zaczęło na swej stronie internetowej prowadzić "Kalendarz męstwa" i teraz codziennie informuje o dobrych uczynkach, jakich w chwilach wolnych od dręczenia obywateli dokonali funkcjonariusze.

"Kalendarz" rozpoczyna się 27 kwietnia 2009 r., który Rosjanie zapamiętali jako dzień, kiedy pijany major milicji stołecznej Denis Jewsiukow zastrzelił dwie i ranił dziewięć osób w moskiewskim sklepie. O tym "Kalendarz" oczywiście milczy. Donosi za to, że 27 kwietnia "pracownicy milicji w Kraju Krasnojarskim wykryli poważne oszustwo w sferze obrotu drewnem".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    62 głosy