Co najmniej 30 osób zginęło w wypadku autobusu w zachodnim Nepalu. Przeładowany autobus, którym podróżowało około 70 osób, wypadł z górskiej drogi i runął w przepaść - poinformowały nepalskie władze. Bilans ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.
Autobus stoczył się do wąwozu o głębokości 150 metrów, na którego dnie płynie rzeka Karnali. Do wypadku doszło w pobliżu wsi Pipalkot, około 400 kilometrów na zachód od Katmandu.
Z wąwozu wydobyto do tej pory trzydzieści jeden ciał. Wśród ponad dwunastu uratowanych osób dziesięć jest w stanie krytycznym. W akcji ratowniczej bierze udział oddział nepalskiej armii.
Podobne katastrofy nie należą w Nepalu do rzadkości. Powodem jest zły stan górskich, krętych dróg, które nie są odpowiednio konserwowane, zły stan techniczny przestarzałych autobusów, a także zmęczenie kierowców, którzy prowadzą pojazdy po trudnych drogach po kilkanaście godzin. Ponadto prywatne firmy przewozowe, chcąc maksymalizować zyski, nie przestrzegają żadnych przepisów dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym.