Fot. K.M. Chaudary APŻołnierze w miejscu jednego z zamachów, do których doszło w Lahore
Wciąż rośnie liczba zabitych w dzisiejszych dwóch zamachach samobójczych w mieście Lahaur na wschodzie Pakistanu - poinformowała pakistańska armia. Według różnych agencji mogło zginąć nawet 48 osób, a ok. 100 zostało rannych.
Fot. MOHSIN RAZA REUTERS
Policjant próbuje zapanować nad ludźmi tuż obok miejsca eksplozji
PAP i agencja DPA mówią o 48 zabitych. Z kolei według AP w zamach zginęło 39 osób. Wśród ofiar jest co najmniej 30 cywilów i 18 żołnierzy.
Zamachowcy - samobójcy przyjechali na motorach. Do pierwszego z ataków doszło na rynku. Druga eksplozja miała miejsce w ciągu 20 sekund w ruchliwej dzielnicy mieszkalnej. Zdaniem władz celem zamachowców garnizon sił bezpieczeństwa.
Ocenia się, że rannych może być nawet 100 osób.
Jak dotąd do przeprowadzenia zamachów nie przyznała się żadna z grup terrorystycznych.
Kordon wojska oddzielił miejsce wybuchów. Na dachach okolicznych budynków rozmieszczono siły bezpieczeństwa. Śmigłowiec patroluje z powietrza rejon eksplozji.
Szef pakistańskiego MSW Rehman Malik powiedział dziennikarzom w Islamabadzie, że "istnieje plan mający na celu destabilizację Pakistanu". Jak dodał, rebelianci przesuwają się teraz w głąb kraju z powodu operacji armii w rejonie ich bastionów na terenach plemiennych, graniczących z Afganistanem.
Niestety, zamachy w Lahaur to prawie codzienność. BBC przypomina, że w październiku ubiegłego roku w trzech jednoczesnych atakach na budynki wojskowe w Lahore zginęło 38 osób. Z kolei w grudniu, dwa wybuchy bomb na rynku zabiły 48 osób.
W miniony poniedziałek talibom udało się zabić 13 osób i zniszczyć budynek wykorzystywany przez służby wywiadowcze.