Od lutego na północy Meksyku porwano ośmiu dziennikarzy, jeden z nich zginął - podała organizacja pracowników meksykańskiej prasy. Podejrzewa się, że za uprowadzeniami stoją kartele narkotykowe.
Fot. DANIEL AGUILAR REUTERS
Meksykańska policja przedstawia czterech aresztowanych członków kartelu narkotykowego
Do uprowadzeń doszło między 18 lutego a 3 marca w stanie Tamaulipas (graniczy z amerykańskim stanem Teksas).
Według raportu Międzyamerykańskiego Stowarzyszenia Prasowego (SIP), ogłoszonego w Miami w USA, śmiertelną ofiarą porwań był 49-letni reporter, który zmarł w szpitalu od ran zadanych przez porywaczy. Mężczyznę odnaleziono 1 marca porzuconego przy jednej z dróg.
Był to już czwarty dziennikarz zabity w 2010 roku w Meksyku.
Meksyk znalazł się na liście najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie dla pracowników mediów. W 2009 roku zginęło tam - jak podaje meksykańska organizacja pozarządowa Cancos - "co najmniej 11" dziennikarzy.