Westboro Baptist Church to maleńki odłam protestanckiego Kościoła baptystycznego z Topeki w stanie Kansas. Założył go 55 lat temu pastor Fred Phelps, Kościół nie ma nawet 100 wiernych. Wyróżnia go to, że jest jedną z najbardziej ekstremistycznych i krzykliwych wspólnot religijnych w USA. Od wielu lat jego członkowie, w większości należący do rodziny Phelpsa, pikietują pogrzeby zmarłych na wojnach amerykańskich żołnierzy. Uważają, że polegli to kara boska dla Stanów Zjednoczonych za jej "występki moralne". Głównie za dwa - homoseksualizm i zbyt duże wpływy Kościoła katolickiego.
Wierni Kościoła z Topeki pikietowali już dziesiątki pogrzebów wojskowych. Ustawiają się z reguły przed cmentarzem, postępują zgodnie z przepisami i poleceniami policji, zachowując odpowiedni dystans do żałobników. Jednak ich transparenty i plakaty są głęboko obraźliwe: "Dzięki Bogu za zabitych żołnierzy!", "Idziecie do piekła!", "Bóg nienawidzi pedałów!" czy "Papież jest w piekle!" z podobizną
Jana Pawła II. Podobne hasła i artykuły zamieszczają na swej stronie internetowej.
W marcu 2006 r. Phelps z kilkoma krewnymi pikietował w Westminster w stanie Maryland pogrzeb kaprala piechoty morskiej Matthew Snydera poległego w Iraku. W internecie zamieścili tekst o tym, że Bóg ukarał ojca Snydera za to, że ten wychował go na katolika. Ojciec żołnierza Albert Snyder pozwał Phelpsów do sądu, twierdząc, że protestujący (których nie widział na żywo, ale później w telewizji) "zbrukali pamięć po moim synu, będę to pamiętał do końca życia".
W pierwszej instancji Snyder uzyskał wyrok zakazujący pastorowi Phelpsowi i jego rodzinie takich haseł, a także 5 mln dol odszkodowania. Jednak we wrześniu 2009 r. sąd apelacyjny w Richmond jednogłośnie orzekł, że hasła, choć "głęboko obraźliwe" i "niesmaczne", są legalne. Sąd uznał, że członków Kościoła w Topece musi chronić Pierwsza Poprawka do konstytucji USA mówiąca o wolności słowa, bowiem "zajmują się oni sprawami obchodzącymi opinię publiczną, jak homoseksualizm w wojsku, skandale seksualne w Kościele katolickim i stan polityki i moralności w Stanach Zjednoczonych".
Snyder zaskarżył ten wyrok do sądu najwyższego. Ten w poniedziałek uznał, że rozpatrzy sprawę. Wyrok, który zapadnie prawdopodobnie jesienią, wyznaczy nowe granice wolności słowa w Ameryce. Są one tu dużo szersze niż w większości krajów Europy, spokojnie demonstrować można i pod hasłami nazistowskimi, i komunistycznymi. Można też niezwykle mocno atakować osoby publiczne. W 1988 r. sąd najwyższy orzekł, że arcykonserwatywny pastor Jerry Falwell nie może się domagać odszkodowania od Larry'ego Flynta, wydawcy "Hustlera". Pornograficzny magazyn zamieścił parodię reklamy mówiącą, że bardzo restrykcyjny w sprawach seksu Falwell swój pierwszy stosunek seksualny odbył po pijanemu z własną matką. Sąd najwyższy uznał, że jest to dozwolona forma krytyki osób publicznych.
Jednak w innych sprawach jasno orzekał, że ochrona wolności słowa nie obowiązuje, gdy jedna prywatna osoba rzuca na drugą bezpodstawne oszczerstwa, np. oskarża o kradzież czy gwałt.