Czeska historyk prof. Kristina Kaiserova zrezygnowała wczoraj z zasiadania w radzie naukowej "widocznego znaku" - muzeum wypędzonych, które w Berlinie ma wybudować niemiecki rząd. W radzie nie ma już specjalistów spoza Niemiec.
Przed Kaiserovą odszedł z rady polski historyk prof. Tomasz Szarota. Powody rezygnacji Czeszki nie zostały podane. Można jednak przypuszczać, że podobnie jak w przypadku prof. Szaroty zaprotestowała ona w ten sposób przeciwko zbytniemu skupianiu się rady na samych wypędzeniach Niemców, a nie na ich głównej przyczynie - wywołaniu przez hitlerowskie Niemcy II wojny światowej.
Dla polityków opozycyjnej SPD Wolfganga Thiersego i Angeliki Schwall-Düren, którzy wczoraj wydali w tej sprawie oświadczenie, to dowód, że radę naukową należy jak najszybciej zorganizować na nowo. Dziś zasiadają w niej wyłącznie niemieccy historycy. Jej zadaniem jest doradzanie radzie zarządzającej muzeum. W tej ostatniej będzie 26 osób - przedstawicieli niemieckich landów, Kościołów, Bundestagu oraz Związku Wypędzonych Eriki Steinbach. Ona sama - po wielu miesiącach politycznych targów (Steinbach jest posłem CDU) - zrezygnowała z zasiadania w radzie.
Muzeum wypędzonych ma zostać otwarte za kilka lat, być może w 2013 lub 2014 r. Będzie mieścić się w Deutschland Haus na skraju śródmieścia Berlina.